Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 2073 • Strona 106 z 208
  • 100 / / 0
Tak czytam i czytam wasze wypowiedzi i sam się zastanawiam czy aby ja nie jestem uzależniony, nie uważam się za uzależnionego.
Fukam już długo, pare lat będzie, kiedyś sporadycznie baaaardzo sporadycznie, jednak teraz od kilku miesięcy (nie jestem w stanie określić ilu, na pewno wiecej niż 4m) w każdy łikend od piątku do niedzieli wale fuke (jeżeli długi łikend tak jak teraz to oczywiście i fuka jest wcześniej) w ciągu tygodnia nie wale, nie mam czasu, za dużo spraw na głowie, chyba, że ktoś poczęstuje to nie odmówię .
Jestem bardzo wybredny i nie biorę byle czego, zawsze staram się ogarnąć jak najlepsza fuke z mojego miasta jeżeli nie mam ochoty wyjeżdżać poza miasto.
I do tego momentu chyba nie ma nic strasznego aż fuka się skończy, jeśli nie jestem w stanie ogarnąć sobie fuki w momencie kiedy mi zabrakło, to potrafię wydrapywać resztki z sreberek albo szukać resztek na kartach w zwijce, jedyna myśl wtedy to "WIĘCEJ FUKI!" a co najlepsze gdy szukam sreberek które wyrzuciłem zdaje sobie sprawe z tego, że zachowuje się jak ostatni ćpun jednak dalej szukam :nuts: .
Przeżywam ciężkie godziny bez fuki, jakoś udaje mi się pi razy drzwi wytrzymać i trochę wyspać, następnego dnia rano chcicy nie ma, jak ręką odjął (najczęściej jest to poniedziałek rano) jedyne co mi się chce to jeść.
Przez poniedziałek do piątku nie odczuwam żadnej potrzeby, przychodzi piątek, budze się rano i pierwsza myśl jaka mi towarzyszy to "jakieś 5 z wagi by się przydało ogarnąć" no i się ogarnia.
Raz w ciągu tych paru miesięcy zdarzyło mi się nie ogarnąć w jeden z łikendów i muszę przyznać, że odczułem typowe uczucie 'głodu', nie pamiętam jakie ono było, wiem, że było dawno i póki co się nie pojawiło .
Co sądzicie? mam się martwić?
Uwaga! Użytkownik Jesse94 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 11 / / 0
Jesse94 - pytałeś o opinie, więc Ci odpowiem co ja o tym sądzę (tylko nie uznaj tego za hipokryzję, bo jeśli czytałeś moje wcześniejsze posty to wiesz jaka jest moja sytuacja, służę tylko radą popartą moim doświadczeniem) wg mnie to najbardziej odpowiednia pora żebyś zaczął ogarniać bo z tego co piszesz to robi się nieciekawie... Szczerze? U mnie też tak się to przejawiało, po prostu identyczna sytuacja jak u Ciebie, nie ogarnęłam wcześniej i teraz tułam się po terapiach, ośrodkach etc. Sam musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy to już uzależnienie czy nie, bo od tego zależy czy popłyniesz dalej (a nie warto!!!). Chociaż znam ludzi, którzy tak jak ja posunęli się o krok za daleko i dosyć późno zdali sobie z tego sprawę i znam ludzi, którzy "wkręcali" sobie na "siłę" że to już uzależnienie (po chuj :nuts: - tego nie wiem), także odpowiedz sobie krótko i szczerze na proste pytanie - bo nikt tego za Ciebie nie zrobi :-)



A ja póki, co przerwałam abstynencje. Heh... i co najgorsze nie w dzień mojego największego załamania (bo wtedy zapiłam i zajarałam ciśnienie na speed'a) ale dziś, jakoś dwie godziny po wizycie u terapeuty. Zaproponowali mi znajomi i przyznam szczerze, że z pełną premedytacją nie odmówiłam :-p wzięłam jeszcze sztukę na drogę. Sama nie wiem po chuj dziś mi to, ale jakoś nie mogłam się oprzeć i w sumie trochę rozczarowała mnie wizyta w ośrodku, spodziewałam się czego innego po terapii i rozmowie ze specjalistą. Nie jakiś cudów typu: pójdę, pogadam, przestanę brać, ale zamiast jakoś mnie podbudować to to spotkanie mnie zniechęciło do abstynencji i dalszej terapii. No ale wiadomo, zero obiektywizmu u mnie, bo one - jestem na fazie, two - pewnie próbuję się jakoś usprawiedliwić :-p ale okej, okej, mam nadzieję, że nie skończy się na ciągu, będę próbować przystopować, no i terapii cdn. w następnym tygodniu. Nadal walczę z tym ścierwem i nie zniechęcam się tym nieudanym podejściem, nie tym razem to może następnym się uda :-)
"Możesz być dziś nikim dla całego świata
Pamiętaj, dla niewielu jesteś całym światem
Usta ludzi układają się w krzywiznę kłamstwa
To prawda, lecz nigdy nie mów - życie chuja warte..."
  • 6 / / 0
Mój pierwszy post, od pewnego czasu obserwuje to forum i postanowilem sie wypowiedziec...

Z fety wyszedlem dzieki zmianie otoczenia i jaraniu.Wjebalem sie dokladnie tak samo jak Wy wszyscy tutaj wiec raczej nie ma sensu tego opisywac.Uwazam ,ze wyjsc z tego jest ciezko, ale da sie.Polecam jak najwieksza ilosc "badtripow", wtedy Wam sie szybciutko odechce.
  • 1 / / 0
Teraz mam 19 lat. W 13 lat zjadłem 2 piguły z bomy ze starszym kuzynem no i to była moja pierwsza przygoda z narkotykami (pamiętam tylko że wymiotowałem strasznie mnie wyginało) raz czy dwa razy z nim zapaliłem ale nie podobał mi się stan. W drugiej klasie gimnazjum starszy kolega poczęstował mnie amfetaminą. Spodobało mi się i tak zacząłem i do tej pory to trwa. Na początku wszystko było OK raz może dwa razy w miesiącu. W wakacje było to raz w tygodniu tylko na imprezie. W trzeciej klasie dwa może trzy razy w miesiącu ale już większe ilości i nie koniecznie na imprezie. Znów wakacje imprezy ale w te robiłem to częściej no i wiadomo że w większych ilościach. No i szkoła zawodowa drugiego dnia już był montaż na białko bo swój od razu swojego pozna. Nawet nie wiem kiedy a zacząłem walić dopalacze mefe i ekstazy metafetamine kokaine. Potem już wszystko na raz. Był czas że latałem z tematem ale zawsze byłem na zero. Zwała takiego czegoś już nie było. Ale i tak głównie krajówkę wiadomo dlaczego. Zaczeły się schizy chore urojenia psześladowcze z tym udaje mi się wygrać w psychice co skutkuje tym że przestałem myśleć racjonalnie nie odczuwam realnego strachu wszystko jest mi obojętne zacząłem stwarzać zagrożenie dla innych. Nie raz próbowałem przestać ale bez żadnych rezultatów może i nie waliłem 3-4 dni ale czułem się wtedy wyłączony. Więc robiłem to dalej no i dalej robię teraz czasami uda mi się nie wąchać choć w 1-2 ale muszę wtedy doładować się mefa koksem albo ekstazy. Mam dni w których wystarczy że zjem nie całą sztukę żeby czuć się normalnie. Ale kiedy mam ostry ciąg to 3-4 g norma zdarzyło się parę razy że w ciągu doby władowałem w siebie 10 g i to dobrego białka co chłopaki w moim wieku jedzą sztukę na 3-4 osoby i porobieni. Pewnie nie wierzysz w to ale tak jest. Wszyscy co mnie lepiej znają się dziwią że wgl jeszcze żyje i normalnie wyglądał.


CO WY O TYM SĄDZIECIE ? i nie pisać że kłamie bo mnie nie znacie i nie wiecie jaka jest prawda
  • 100 / / 0
@LoveWhite
W żadnym wypadku nie mam Cię za hipokrytkę, bardzo doceniam twoją opinie, jednak dalej nie potrafię sobie odpowiedzieć na to, wydawałoby się proste pytanie.

Co więcej, dzisiaj (od wczoraj) znowu posiadam swoje szczęście na wyciągniecie ręki, jest białe i waży całe 2,5g, jest śliczne :-D.
Tak naprawdę to nie potrafię sobie szczerze odpowiedź na to pytanie, sądzę jednak, że nie jestem uzależniony choć jest to tylko, bardzo słabe argumentowanie myśli, które rozpatruje pod każdym kątem, póki co, uważam, że robię to dla przyjemności(?) :rolleyes: .
Uwaga! Użytkownik Jesse94 nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 11 / / 0
Ja popłynęłam przez ostatnie dni i to ostro... Mam już takie jazdy, że nie potrafię tego ogarnąć w żaden sposób i co najgorsze zupełnie nie kontroluje już ilości amph jakie wpierdalam... Żenada po prostu... już dawno podjęłam decyzję o leczeniu itd. ale nie wychodzi. W tej chwili (o ironio! dziś mam urodziny - 21 lat) widzę jak bardzo zeszłam w dół, widzę jak szybko człowiek jest w stanie się zeszmacić dla głupiego proszku, czystej, jebanej chemii. Stwierdziłam teraz albo nigdy - wracam na terapię, odstawiam amph, ogarniam studia. Jeśli nie dam rady w ten sposób to pozostaje mi oddział detoksykacyjny... jestem w trakcie załatwiania sobie miejsca (typowy detox i to kłania się psychiatryk - Świecie). Mam nadzieję, że jednak coś zatrybi u mnie w pustej główce i tam nie trafię. Pierwszy pozytyw, wycofałam się z cut, a byłam ładnie w to wjebana. Także coś do przodu i byle tak dalej. Na szczęście, mam kilka zajebistych osób obok siebie, które mi pomagają wyjść z tego gówna i wierzę, że dam radę! Trzymcie się wszyscy i uważajcie na siebie.

Dla twojego dobra - 02
"Możesz być dziś nikim dla całego świata
Pamiętaj, dla niewielu jesteś całym światem
Usta ludzi układają się w krzywiznę kłamstwa
To prawda, lecz nigdy nie mów - życie chuja warte..."
  • 3854 / 316 / 0
Mam blisko do Świecia, więc mogę kiedyś podjechać, i pół nocy machać Ci białą samarką przez okno :-D A tak na poważnie, to detox może Cię trochę wyprostować, ale trzeba pamiętać o najważniejszym - po powrocie z detoxu: zerwanie kontaktów, oraz pozbycie się przyzwyczajeń, które kojarzą się (i jednocześnie nakręcają) na dragotykowanie. Znalezienie/odkurzenie (nie nosem) pasji, która pomoże wypełnić spaloną ziemię po rzuceniu fujitsu.

A co do Świecia, to w moich rejonach, kiedy ktoś odpierdala jakieś zjebane akcje, czy coś, to kwituje się go, że 'ma Świecie w bani' :-D
Natomiast demo'Nic (albo Dekadentyzm) pisał mi, że u nich, w Lipnie, mówi się: 'masz Świecie w berecie'

:-D
Uwaga! Użytkownik Procent jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 255 / 8 / 0
mmm świecie w bani :D skad ja to znam , slyszalem ze do gniezna przeniesli dtx a w swieciu swiry ?Ja juz sie trzymam z 1,5 miecha ale juz se kolowalem w swieta ostatnio niestety albo stety mi sie nie udałó hehe. pozdro i 3macie sie
  • 11 / / 0
Procent poprawiłeś mi humor swoim postem ;) jak polecę na Świecie to dam znać żebyś zawitał z jakimś małym sorcikiem xD w sumie z tego co się orientuję to Świecie kojarzy się typowo z psycholami, ale naprawdę mają full service zarówno dla ludzi pokręconych, jak i ćpunów, alko i małolatów. Ahh te stereotypy.


a czysto poważnie, dostałam dziś w ośrodku kolejną propozycję... zrezygnować z dotychczasowej terapii (czyli raz na tydzień pogadanka z terapeutą) i uderzyć do ośrodka dziennego również na Bdg w Toronto. Mam 3 opcje: Świecie, Bydgoska albo walczyć dalej bez wyłączenia z życia wypadem do "sanatorium" :-p zastanawiam się cały czas co zrobię, ale póki co to mam burdel w głowie i trudno mi podjąć decyzję. Czas pokaże - a czas mam do przyszłego czwartku, więc niewiele :-/
"Możesz być dziś nikim dla całego świata
Pamiętaj, dla niewielu jesteś całym światem
Usta ludzi układają się w krzywiznę kłamstwa
To prawda, lecz nigdy nie mów - życie chuja warte..."
  • 197 / 2 / 0
Ja nie wiem o co Wam chodzi z tymi psychozami i wyniszczaniem amfą,
ja wąchałem kilka lat dość często i nic takiego nie miałem, przestałem brać
kiedy znajomego dila zamkneli a gówniarze zaczeli sprzedawawać słaby i mieszany towar.

Faktycznie kiedy utrzymywałem sie bez snu dwa trzy dni to czułem sie nieciekawie
ale dlatego, że byłem wycieńczony i wystarczyło kilka dni bez wąchania, żeby wrócić do sił.

Nie powiem minęło kilka lat, mam rodzinię, dzieci a cały czas ciągnie mnie do wciągania,
nawet próbowałem niektórych RC ale to bez sensu do niczego nie podobne.
Obecnie nie mam znajomych którzy sa w takich kręgach i po prostu nie konsumuję
ale apetyt cały czas jest bo jednak uczucie skrzydeł które cię niosą kiedy idziesz ulicą
czy chęci poznawania i brak apatii to są zajebiste stany w które wprowadza amfa.
ODPOWIEDZ
Posty: 2073 • Strona 106 z 208
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Ministerstwo Rolnictwa alarmuje. Chodzi o nową akcyzę na alkohol

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpiło do Ministerstwa Finansów o wycofanie planowanej podwyżki podatku akcyzowego na alkohol.

[img]
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę

Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.

[img]
Nowy sposób rozprowadzania narkotyków w Berlinie. Rodzice muszą być szczególnie ostrożni

Policja w Berlinie wydała ostrzeżenie dotyczące nowego sposobu rozprowadzania narkotyków: kolorowe ulotki z danymi kontaktowymi dealerów wrzucane są bezpośrednio do skrzynek pocztowych razem z saszetką kokainy, haszyszu, ekstazy, marihuany lub innego narkotyku.