Z tego co mi wiadomo alkohol jest agonistą receptorów 5-HT3 (ulokowanych w przewodzie pokarmowym jak i w mózgu) przez co powoduje wymioty. Co ciekawe podobny mechanizm działania na te receptory mają leki cytostatyczne i co za tym idzie osoby częściej pijące lepiej przechodzą terapie (receptory są u nich mniej wrażliwe). Jednak jeśli byłby to jedyny powód dla którego alkohol powoduje wymioty, to nie było by różnicy czy pijemy wódkę/piwo i czy zagryzamy/popijamy czy nie. Tak więc co jeszcze ma wpływ ?
Druga sprawa, w artykule http://en.wikipedia.org/wiki/Blood_alcohol_content, w tabelce przy stężenie alkoholu powyżej jeden promil można przeczytać o "Possibility of temporary alcohol poisoning". Na czym miało by to polegać i czym różnić od zwykłego nawalenia się ?
alkohol jest organicznym rozpuszczalnikiem, los tak chciał, że to właśnie etanol popijamy, natomiast innych alkoholi już nie, gdyż szkodzą jeszcze bardziej, ze skutkiem niestety często - śmiertelnym.
Organizm człowieka zawsze posiada tolerancję na jakąkolwiek truciznę przyjmowaną z zewnątrz - znosi lepiej, lub w ogóle nie znosi.
Wymioty w przypadku przedawkowania etanolu są naturalną obroną organizmu przed zatruciem, co chyba jest oczywiste.
Ja mam organizm 'wzmocniony' genetycznie przez dziadków i ojca, którzy piją, ot - taka kumulacja.
W życiu po alkoholu wymiotowałem raptem 3 - 4 razy w ciągu całego życia, kiedy to inni znajomi wywracali swoje trzewia na lewą stronę.
Oznacza to, że jeden organizm ma większą tolerancję, drugi zaś nie toleruje go wcale, dlatego pojawiają się wymioty.
Nie wiem, dlaczego zadałeś takie pytanie, dlaczego założyłeś osobny wątek, bo przecież tę samą odpowiedź otrzymałbyś w Knajpie albo w Wątku ogólnym (dlatego ten wątek przeniosę do wątku ogólnego)
Wyrażenie "Possibility of temporary alcohol poisoning" oznacza nic innego, jak 'możliwe tymczasowe zatrucie alkoholem'.
Trudno mi się wypowiedzieć, co prócz zepsutego bigosu na weselu, albo po prostu nieprzyjemny aromat i smak wódki mogą powodować wymioty.
W przypadku piwa prawdopodobnie dlatego, że pijemy go w dużych ilościach objętościowo. Wypijając 10 piw (5 litrów) albo 5 litrów Coca Coli efekt może być podobny, czyli solidny paw.
Wpływ może mieć również uszkodzona wątroba, wrzody na żołądku lub też wiele innych czynników.
Najważniejszym jednak czynnikiem jest to, że po prostu pijemy truciznę, a organizm ma obowiązek się przed takowymi bronić.
Gorzej, jeśli się nie wymiotuje po alkoholu, tak jak ja. To bardzo źle, bo oznacza to, że organizm 'lubi' ten stan i nie chce się przed nim bronić. A to już jest problem, który zakrawa o chorobę alkoholową. Dlatego teraz się pilnuję z etanolem, bo wiem, że mam parcie na butlę.
Czy ktoś chce dodać jeszcze od siebie do powyższej wypowiedzi?
Jeśli nie, to przetransportuję to wszystko do alkoholowego ogólniaka.
Trudno mi się otruć jakąkolwiek ilością alkoholu.
Zazwyczaj ludzie mają tak, że wymiotują, zataczają się i idą spać.
Ja swego czasu (a był to czas burzliwy w moim życiu) piłem tak, że się przewracałem. Tzn. traciłem przytomność dosłownie, padałem tu i tam, budziłem się w przeróżnych miejscach i miastach (skutecznie pomagały w tym również benzodiazepiny) ale żeby wymiotować to nigdy.
Pamiętam tylko, jak wymiotowałem krwią, ale wtedy to mi pękły wrzody na żołądku prawdopodobnie.
Ważniejsze niż "Zanim weźmiesz jakikolwiek opioid zastanów się 150 razy".
Non pisze: Zazwyczaj ludzie mają tak, że wymiotują, zataczają się i idą spać.
Ja swego czasu (a był to czas burzliwy w moim życiu) piłem tak, że się przewracałem. Tzn. traciłem przytomność dosłownie, padałem tu i tam,
Mam podobnie do Ciebie, tylko ja nigdy nie straciłem przytomności. Po prostu kładę się grzecznie spać, nie ważne, że to dywan i zasypiam w takiej pozycji.
Myślę że tu też psychika ma trochę do rzeczy. Ja na przykład nie raz miałem tak, że budząc się po grubej imprezie na samą myśl o zapachu czy widoku wódki miałem odruch wymiotny. Czasami mam tak nawet po pewnym czasie po imprezie na której zdarzyło się przeholować, że na samą myśl mam ochotę :kotz: Tak jakby to zatrucie alkoholowe zapisywało się gdzieś w podświadomości i momentami nawet jeśli nie ma alkoholu w pobliżu to na samą myśl o nim organizm się broni :D
niech Bóg będzie ze mną jak autodestrukcja
masz wyraźny kształt, a świat to iluzja
jakbym te twoje pieniądze miał to bym je puszczał
http://en.wikipedia.org/wiki/Morphine
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
Ekspert: szkodliwość kawy jest mitem
Kawa, do niedawna uważana za używkę, w świetle najnowszych badań wykazuje liczne korzyści zdrowotne: obniża ryzyko nadciśnienia tętniczego, chorób serca i kamicy nerkowej, wspiera zdrowie wątroby i naczyń, zmniejsza stan zapalny oraz ryzyko zgonu. Warunkiem jest, aby pić ją w sposób regularny i umiarkowany - podkreśla lek. Stanisław Surma.
Cannabis trafia do supermarketów w Niemczech. Netto sprzedaje nasiona marihuany jak zwykłe warzywa
Jeszcze niedawno coś takiego byłoby nie do pomyślenia. W niemieckim supermarkecie obok nasion pomidorów czy bazylii pojawiły się… nasiona cannabis. Popularna sieć Netto rozpoczęła testową sprzedaż produktu, który budzi ogromne zainteresowanie klientów i wywołuje dyskusję o nowych realiach po legalizacji. Wszystko odbywa się jednak zgodnie z obowiązującym prawem, które pozwala dorosłym na domową uprawę konopi. Dla wielu osób to znak, że marihuana w Niemczech powoli staje się zwykłym elementem rynku, a nie tematem tabu.
