@Zjemtwepachy masz niezłe prace w wątku o twórczości - robisz coś z tym?
KrwawaMerry pisze:Klika razy szłam do szkoły po DXM, i to jeden z najgłupszych pomysłów (oczywiście dawka żeby ogarniać). Z Historii mam same 5 i 6, na dxm do odpowiedzi i co.. ocena niedostateczna. Dxm i szkoła zdecydowanie odradzam. Po kodeinie nawet ok, o ile są luźne lekcje i można sobie przysnąć.
I jak napisał EdwardZnienacka też przez dragi mam bardziej wyjebane.
Tak właśnie wyglądał wpływ narkotyków na moje życie, powiem wam że mimo wspaniałych wspomnień wolałbym nigdy nie doświadczyć spotkania z marihuaną...
Tylko najważniejsze, żeby nie uczyć się dla ocen, ale dla siebie. Właściwie ten idiotyczny system i pogoń za ocenami mnie tak bardzo zniechęcił do nauki w szkole, bo wszyscy tylko o ocenach gadali, właściwie tylko o to tam chodzi, a powinno być odwrotnie.
Co do "późniejszego życia", no cóż, bardzo mi się zmieniły priorytety na przestrzeni kilku ostatnich lat (ile w tym było zasługi psychodelików nie wiem, ale trochę na pewno), nie szukam jakiejś stabilizacji społecznej, nie muszę zarabiać więcej kasy niż potrzebuję. Chcę żyć po swojemu, być raz tu raz tam, żeby nie siedzieć całe życie w tym samym miejscu, bo świat ma za dużo do zaoferowania, żeby się ograniczać do jakiś ram społecznych i żyć tak jak inni na siłę. Najważniejsze to żyć w zgodzie ze sobą, a nie tak jak nam narzucają inni.
EnterToFly pisze:Liceum to tam chuj, bo w sumie to tylko siedzenie i nauka, gorzej mają szkoły zawodowe tak jak w moim przypadku, pierdolone praktyki i traktowanie jak tanią siłe roboczą. Po gimnazjum zaczęłam naukę jako Lakiernik Samochodowy (wiem, popierdolony pomysł jak na dziewczyne, ale jako że i tak byłam ćpunem nie robiło mi większej różnicy) jednak po dłuższym czasie stwierdziłam że to nie ma sensu i zmieniłam sobie zawód który zresztą też mi nie podpadł do gustu więc jechałam na L4 z praktyk. Szkoła też mi sie znudziła więc i ją olałam po dłuższym czasie. Odczekam jeszcze jakiś czas i od września zaczynam liceum zaoczne już bez żadnych wspomagaczy i dragów.
np zostać blacharką
Wpychając na siłę tjokodin do mordy
Debatujący - Palikot, czy Korwin?
Ooo! Święty kaszlodynie - O! Święta makiwaro
Święty gieblu i święta maczano
x = x
Zaczęłam moją przygodę pod koniec 2 liceum. W 3 eksperymentowałam głównie z DXM i dużo się uczyłam, bo bałam się, że jak nie zdam dobrze matury, to nie będę mogła wyjechać do innego miasta i się usamodzielnić. Dragi w niczym mi nie przeszkadzały, nawet zdarzało mi się uczyć pod wpływem i to nie jakoś rzadko... Ale i tak wynik mojej matury był tak dobry, że chyba się pomylili. Udało mi się dostać na bardzo dobrą uczelnię.
Nie miałam problemów z przejściem przez pierwszy rok, ale ja tam uważam, że egzamin ustny to kwestia szczęścia, a nie rozumu. Jeden przedmiot tylko poprawiałam.
Jednak znacznie bardziej od nauki odrywa mnie internet niż dragi.
Ale nie żałuję, nie mam zamiaru bez przerwy się uczyć, w sumie z perspektywy czasu żałuję, że przez całe dzieciństwo i młodość tak niepotrzebnie stresowałam się ocenami, teraz nikogo nie interesują moje oceny ze świadectw.
Na zjazdach deksowych, jeszcze w liceum, było tak: przez całą lekcję czuję się jak kompletny retard, mało co rozumiem, czasem głupio się uśmiecham. Nagle nauczyciel zadaje pytanie, ja odruchowo odpowiadam coś bardzo mądrego :cheesy: po czym znowu zapadam w nieogar. Tak jakby pewne skomplikowane procesy myślowe odbywały się w mojej głowie nieświadomie. Pod koniec zjazdu byłam w stanie funkcjonować nawet lepiej niż na trzeźwo, zdecydowanie też czułam na wuefie, że mam lepszą kondycję.
"Jednak znacznie bardziej od nauki odrywa mnie internet niż dragi."
O właśnie, dokładnie to - hajper nakręca na dragi, dragi nakręcają na tępe siedzenie przed ekranem.
Oczywiście, zależy jakie dragi i jakie okoliczności. Kiedyś nawet marihuana i piwo popychały mnie do rozwijania się, non stop rysowałam pod wpływem. Teraz najchętniej bym tylko spała, jadła i przeglądała głupoty typu kwejk w Internecie. (Chociaż nie powiem, zdarza mi się trafić na ludzi/artykuły/zdjęcia/cokolwiek, co mnie inspiruje do ruszenia dupy sprzed kompa). Zorientowałam się, że jest źle, kiedy mając do wyboru imprezę i komputer, zaczęłam wybierać to drugie. Kurwa, w gimnazjum i liceum wszystko bym oddała, żeby móc chodzić na imprezy i dobrze się tam bawić. Myślałam, że wyeliminowanie lęku przed ludźmi to będzie klucz do sukcesu - a tu chujnia, problem leży gdzie indziej.
Generalnie, uzależnienia od komputera i dragów są mocno ze sobą splecione. I alarmujące :-D Ale to z reguły dzieje się przy takiej pogodzie jak teraz - szarość wszędzie dookoła. Jak tylko padał śnieg to o trzeciej w nocy wyłączałam wszystko i wychodziłam na spacer wiedząc, że do rana zdąży stopnieć.
Co do 'dalszego' życia - głównie przez nałóg po feriach idę do pracy. W tym wieku, ciągnięcie od rodziców kasy na dragi jest trochę chujowe. Także można powiedzieć, że narko motywują mnie do zrobienia ważnego kroku w dorosłość :-D
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.