Natomiast lipą dla mnie jest to, że np rozpuszczone, ekstrakt sieka mocniej, ale na krócej. Mi to nie odpowiada. Wolę stopniowe, jak najbardziej rozciągnięte działanie, żeby cierpienie i ból świata nie powróciło do mózgu jak najdłużej.
Może sprawdziłoby się popijanie tej mikstury małymi łykami w odstępach paru minut. Nie wiem. Zobaczymy.
No i generalnie to też jedna z moich obserwacji, która padała już nie raz, że gdy położę się w bezruchu, zamknę oczy i skupie na ciele to działanie kody natychmiast odczuwam 2 razy silniej. Nie wiem czemu tak jest.
Największe też i najprzyjemniejsze efekty mam nie w trakcie dnia, bo zarzucam zazwyczaj około 17 i coś oglądam. Tylko dopiero jak się położę do łóżka zgaszę światło i odpalę coś do słuchania.
Jak nie ma dolegliwości żołądkowych to wtedy cała ta noc to jest dosłownie niebo. Przysypianie, uczucie rozkoszy w całym ciele, odprężenie.
Gorzej jak zakłuje gdzieś w boczku, bo wtedy tak leżąc w nocy do mózgu przebija się z lekka strach, że będzie rozlanie otrzewnej, szpital i podpięcie pieprzonych rurek, a wówczas to było by najgorsze, bo po pierwsze ogromnie boję się placówek medycznych, mam potworny lęk.
Po drugie wszystko by się wydało i cała rodzina by się mnie wyrzekła, bo już mi kiedyś powiedzieli, że jeśli odkryją ćpańsko to jest pozamiatane i nigdy mi nie przebaczą, a to by mnie podłamało grubo.
Pamiętam, jak pisałeś baaardzo niedawno o twoim genialnym planie "raz na xx dni" (chyba na miesiąc). Na przestrzeni miesięcy nie tylko zadeptałeś swoje granice jak gówno butem, zwiększyłeś częstotliwość/dawki a w dodatku dorzucasz ja pierdole.
Ale nałóg u niektórych postępuje błyskawicznie. Jestem tu 15 lat widziałem xxxx podobnych historii jakby ta sama osoba to pisała lmao. Posty o rozwoju uzależnienia przeplatasz obawami o swoje flaki, co jest szczerze frapujące. Ciekawe zjawisko, zazwyczaj strach to instrument przetrwania. Ale wy macie w głowach już niezły śmietnik.
Gardzę opiaciarzami, kodeiniści to szczyt pogardy. No respect do was, przyjebałem 15 razy na przełomie 11 lat możecie sobie wypominać, że sam to ćpie. Mój drug to medyk apteczny, nie tabletki z wypełniaczem na wytrucie ćpunów.
Nie ogarniam czemu każdemu tak zależy, żeby udowodnić mi, że to chuja prawda.
Ostatni raz złamałem tą zasadę minimum dwutygodniowej przerwy miedzy jednym tripem, a kolejnym wiesz kiedy?
Nigdy.
No, a co do dawek to tak się składa, że ostatnie dwa tripy je o 1/3 zmniejszyłem, a nie zwiększyłem, więc pudło kolejne.
Dorzutki robię od początku, ale tego samego dnia po prostu wrzucam 2 razy. Tak było zawsze. I od lat tak jest.
Potem następują minimum 2 tygodnie całkowitej trzeźwości, często więcej. No, ale jeśli mi nie wierzysz to mnie to wali. Ja tu jestem i tak anonimowy i nie zależy mi żeby komuś coś udowadniać.
Jedyne na czym mi zależało to pokazać innym, że jest możliwy przypadek, że da się zachować tą kontrolę, która trwa u mnie kilkanaście lat, że nie trzeba wcale się wyniszczyć.
Jak widać ludzie nie mogą się z tym pogodzić, bo widocznie zależy im, żeby utrzymać przekonanie, że tak się nie da. Trudno, nic nie poradzę.
I nigdy tu nikogo nie okłamałem. Ani razu. Wszystko co tu pisałem to była prawda. To, że ktoś coś źle zrozumie, albo nie przeczyta dobrze to nie moja wina.
14 czerwca 2025yoshi420 pisze: @Ptaszyna Nie oceniam cie, ale wchodzę czasem pooglądać upadające duszyczki w tym wątku (sam święty nie jestem czasem 150 jebłem kody ale od dzwona).
Pamiętam, jak pisałeś baaardzo niedawno o twoim genialnym planie "raz na xx dni" (chyba na miesiąc). Na przestrzeni miesięcy nie tylko zadeptałeś swoje granice jak gówno butem, zwiększyłeś częstotliwość/dawki a w dodatku dorzucasz ja pierdole.
Ale nałóg u niektórych postępuje błyskawicznie. Jestem tu 15 lat widziałem xxxx podobnych historii jakby ta sama osoba to pisała lmao. Posty o rozwoju uzależnienia przeplatasz obawami o swoje flaki, co jest szczerze frapujące. Ciekawe zjawisko, zazwyczaj strach to instrument przetrwania. Ale wy macie w głowach już niezły śmietnik.
Gardzę opiaciarzami, kodeiniści to szczyt pogardy. No respect do was, przyjebałem 15 razy na przełomie 11 lat możecie sobie wypominać, że sam to ćpie. Mój drug to medyk apteczny, nie tabletki z wypełniaczem na wytrucie ćpunów.
Tylko pytanie czy przywiązujesz uwagę stricte do sulfogwajakolu czy już do kodeiny solo, bo w takim wypadku to powinieneś się zastanowić ile kg suszu wypaliłeś od dilera i ile z niego było maczanego, ile było na niedozwolonych środkach przyśpieszających wzrost roślin. Dopiero wtedy będziemy mieć równą miarę substancji, najlepiej to w ogóle jakiś waporyzator z mieszanką THC i cbd. Ewentualnie czyste obie substancje.
Co do @Ptaszyna. To on na prawdę nie jest szkodliwy i wiele cennych informacji wnosi. Czasami ma jednak tendencję do ustalania sobie ram na forum internetowym. Zajmij się sobą, bo myślę, że każdy z nas ma własny mniejszy lub większy problem z uzależnieniem, a facet się tylko irytuje niepotrzebnie, bo wszyscy na nim siadają.
Co do kodeiny + sulfogwajakol. Jest temat Camela. OTZ, przykry temat. Może to przestraszyć. Ja biorę kodeinę 11 lat z przerwami, bo czasami jak teraz lecę więcej na stymulantach i pregabalinie, trochę leciałem na mocnych opiatach i dożylnie. Ale myślę, że mogę powiedzieć, że bite 7 lat biorę kodeinę, a z thiocodinu to 6 lat. Postanowiłem po prostu nie robić tego co on. Mianowicie nie pić piwa, ogólnie alkoholu. To jest taka używka której się napiję max 1x w miesiącu i to będzie to 1 piwo, które nie będzie łączone z kodeiną.
Efekty? No jelita mają tyle lat co powinny mieć. Bez żadnych wrzodów czy nadżerek na dwunastnicy czy żołądku też - spokój. Ogólnie kodeina to u mnie dawki 240-480mg. Brak w diecie alkoholu. Lubię warzywa. Chociaż ogólnie mało jem ze względu na obecność w diecie narkotyków.
Pewnie jeszcze cechy osobnicze. Nie mam żadnego crohna.
13 czerwca 2025bathree pisze: taki pro-tip dla każdego kto wali tu kodę ;* nie bierzcie nigdy thioco ani antidoli, cena pokroju 20zł za 240mg (przy zanieczyszczeniach) lub 20 za 150mg (z parasyfem) to przesada. najlepiej to kupować z tego co przed chwilą liczyłem neoazarinę
200mg za 18zł i jeszcze nie ma tam zadnego syfu oprocz tymianku! mozecie sobie rozpuscic w wodzie, przefiltrowaf przez filter od papierosa i do strzykawki a potem pijecie. pozdrawiam milo
PS: na mnie ta cala koda w ogole nie zadzialala, ktos wie jak sprawic by zaczela dzialac?![]()
scalono - nv13
I do them drugs to stop the f-food cravings
~Lana Del Rey "Boarding school"
15 czerwca 2025LeszekSmieszek pisze:
Było wiele razy o tymolu, nie udzielaj szkodliwych porad proszę. Zapewne jak jakiś preparat nie jest szeroko na forum promowany to jest ku temu powód. Neoazarina się nadaje dla osób co chcą przyjąć 100, maksymalnie 200 mg, to drugie bardzo rzadko i też nie jest bez ryzyka. Niektórzy tu napierdalają po 600-900 albo więcej na dobę i jakby tacy zaczęli sobie tymolem rozwalać wątrobę to by długo nie pożyli.
dobrze napisal.
Kosztowo to jest nokaut techniczny na portfelu, ale zdrowotnie chyba najkorzystniej, ja jestem na etapie przerzucania się z thio, zobaczymy jak to będzie.
Jedyny problem to taki, że chyba ewentualne ekstrakty z N+ siekają szybko i mocno, a w thio było tak, że polykalem se całe tabsy i siekało długo.
No, ale to na etapie weryfikacji. Dopiero testuję.
W ogóle to postuluję, żeby wyszedł na rynek preparat z kodą bez dodatków, bo i tak ludzie co mają to brać to będą to robić i nic ich nie odstraszy, a tylko z rozmysłem wypuszczając takie preparaty rozkurwiają ludziom bebechy.
Ja nie mogę dopuścić, żeby zakluło w boczku, bo starzy mnie zajebią, jeśli dostaną info, że jestem podpięty do rurek na szpitalu i nic mnie już wtedy nie uratuje.
Nie spotkałoby się to z żadnym zrozumieniem ze strony mojej skrajnie konserwatywnej rodziny.
Dlaczego ograniczenie marihuany do listy chorób to katastrofa dla pacjentów – historia Adriana
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Najgroźniejsza tajemnica starożytnej Grecji? Napój z Eleusis mógł zawierać halucynogen spokrewniony
Toksyczny sporysz, pasożytniczy grzyb wytwarzający alkaloidy powiązane chemicznie z LSD, mógł po odpowiedniej obróbce stać się halucynogenem używanym podczas misteriów eleuzyjskich – wynika z badania opublikowanego 13 lutego 2026 roku w „Scientific Reports”.
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje
Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.
