Ja to chce spokoju. Mieć życie ustabilizowane .
W sumie to chciałbym mieć fach w ręku który by zapewnił nie martwienie się o to czy mnie zwolnią czy nie tj być ekspertem w jakiejś dziedzinie .
Chciałbym umieć i zaorać pole, zrobić elektrykę w chałupie . Nie musieć być zależnym od kontaktów z innymi i prosić się o ich łaskę bo z doświadczeń to jeden drugiego chce wykorzystać, naciągnąć .
A człowiek z dobrymi intencjami i zbyt ufny na ten świat taki jak ja daję się robić w balona w tej dżungli .
Ogólnie to można by streścić do tego by umieć sobie ze wszystkim poradzić i mieć wyjebane .
Wtedy bym sobie luźniej podchodził do rzeczy które mnie cieszą.
Taka stabilizacja dała by mi sporo spokoju psychicznego .
Może to zabrzmi dziwnie, ale też mimo wszystko chciałbym umieć tworzyć zdrowe relacje z ludźmi na polu przyjaźni, szacunku , miłości (zwlaszcza z bliskimi )
Tutaj wchodzi niestety zgrzyt, bo się zraziłem do ludzi .
Wiele chyba nie oczekuje , a i tak tego raczej nie osiagne bo już się poddałem psychicznie Nie chce już mi się użerać z tym życiem poyebanym .
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Mam podobnie, tyle, że mnie ludzie mnie otaczają, lgną do mnie i to mnie wkurwia. Tak spokoju mieć nie będę.
Wszystkich nie da się zabić hehe, z nimi nie wygrasz.
Dobre pytanie. Według mnie:
Nasz cel to rodzimy się po to by finalnie umrzeć. Pojawiamy się znikąd i nie potrafimy powiedzieć nawet jak to się dzieję i skąd bierze się świadome "ja". Przyjmując to co mówi nauka - my i świadomość to zwykła aktywność mózgu. Bez naszej woli świadomość zaczyna nagle istnieć i w pewnym czasie nagle znika, więc czy to ma sens dla mnie? Teraz COŚ ma znaczenie ale po śmierci wszystkie osiągnięcia, pieniądze, rodzina przestają mieć znaczenie. Mamy krótkie życie, więc dla mnie jest ono by z niego korzystać i żyć w szczęściu. Wszystko kiedyś i tak przestanie mieć znaczenie a nasz ból zniknie.
No chyba że wierzymy w życie po śmierci... Ale jest pewne że nauka nie wszystko wie
w sumie nie ma wiekszej zbrodni niz sprowadzenie nowego istnienia na ten swiat.
08 marca 2021Termos789 pisze: Chciałbym się w końcu poczuć zadowolony. Ale nie tak w przypływie chwili bo X albo dlatego że w żyłach krąży Y.
Tak po prostu, spełnionym być.
Za to teraz chcę jedynie żeby wszyscy się ode mnie odpierdolili kiedy ich nie chcę ale byli cali dla mnie kiedy ich potrzebuję. I bądź tu mądry, człowieku rozumny.
23 października 2020Dualizm22 pisze: CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ ? DOPAL TO CO ZOSTAŁO W BUTELCE.
i ewentualnie takiej karty w której nie trzeba sprawdzać stanu konta
16 października 2023Stteetart pisze: "mam wyjebane na wszystkich i pierdole też Famasa".
Wolne Konopie w Komendzie Głównej Policji. Policjanci też widzą absurdy obecnego prawa
Popularniejsza niż heroina. Brytyjskie nastolatki ofiarami upodobania do ketaminy
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.
