I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
pan jozek pisze:Logicznie rzecz biorąc nic nie tracą.
-jeśli mam gołe ściany w domu a nie mam półkotapczanu to nic nie tracę
-jeśli nie zjadłem kebaba a mogłem też nic nie tracę
-jeśli nie pojechałem na kurwy a mogłem nic nie tracę
-jeśli nie pływałem po kanałach żółtą łodzią podwodną a mogłem też nic nie tracę
Najwyżej nie zyskuję :finger:
- Tracisz mozliwość wygodnego siedzenia w mieszkaniu
- Tracisz mozliwość posmakowania kebaba, i porównania go z innymi potrawami
- Tracisz możliwość złapania kiły albo innego parcha
- Tracisz możliwość śmigania łodzią po kanałach.
Coś tracisz, "fizycznie" nic, ale tracisz doświadczenia. Bez doświadczeń jest uboższy, gdyż z małym jego bagażem masz mniej punktów "zaczepienia" do weryfikacji i skontrastowania pewnych rzeczy (w tym wypadku głównie odczuć). Oczywiście tracisz w momencie gdy masz okazje. Ślimak chodzący po łące nie zna smaku czekolady, ale nic nie traci bo nie ma świadomości istnienia czekolady. W wypadku gdyby miał możliwość spróbowania, i wiedział że istnieje czekolada, ale odmawia bo boi się że dostanie sraczki, wtedy coś traci kosztem pewności że nie będzie miał rozwolnienia (przykład taki). Nieświadomość jest piękna, ale w momencie gdy dostajemy świadomy wybór i go dokonujemy, zawsze tracimy tą drugą opcję. Niestety. A dokonując wyboru zawsze kierujemy się reguły "mniejszej straty". Ludzie którym wpojono że dragi są złe, gdy dostają wybór, odmawiają i argumentują to w ten sposób że mniejsza strata będzie jak odmówią chwilowej przyjemności, niż gdyby mieli się uzależnić. Oczywiście zakładamy że mają małą świadomość i odmawiają np. bucha. Są ograniczeni przez swoją wiedzę i nie wiedzą że np. ganja nie uzależnia. Tracą.
Osoby nie zażywające narkotyków tracą możliwość podziwiania fraktalnej siatki :-)
Można powiedzieć, że coś tracą, ale jest to utrata pewnych, że tak powiem "możliwości"
Bo samo zażywanie narkotyków, czy też ich brak ani niczego nie daje, ani niczego nie pozbawia (No, poza zdrowiem, pieniędzmi itp, ale to chyba na tyle oczywiste, że nie trzeba o tym pisać) za to daje pewne możliwości, które mogą pociągnąć na dno, lub wzwyż, ale to raczej zależy już od osobistych predyspozycji, i konkretnych decyzji, które zdaje mi się, nie są aż tak zależne od samych doświadczających (I to nie tylko w przypadku dragów) jak oni by tego chcieli, by czuć się wygodnie i bezpiecznie....Chociaż oczywiście nie twierdzę, że nie mamy w ogóle wpływu na to co się z nami dzieje i nie próbuję tym usprawiedliwiać każdego stopnia zeszmacenia ludzi.
Jedni tracą inni zyskują.
Pomyśl jak wiele jest ludzi, którzy potrafią się uzależnić od głupich kanna nawet. Jeśli oni zakosztują tego owocu mogą wiele stracić. Upaść na samo dno.
Jeśli ktoś natomiast zna umiar, podchodzi do pewnych spraw w przemyślany sposób, to traci kolejne wartościowe doświadczenie w życiu.
Każdy kto jest w pełni szczęśliwy bez narkotyków, choć takich pewnie jest niewielu, nie traci moim zdaniem nic.
Mr Color pisze:Pomyśl jak wiele jest ludzi, którzy potrafią się uzależnić od głupich kanna nawet. Jeśli oni zakosztują tego owocu mogą wiele stracić. Upaść na samo dno.
Pojęcie narkotyku to również nie taka prosta kwestia. Sprowadzając ów byt do poziomu neurobiologii, można wyprowadzić tezę, iż typowi zakochani w sobie jak szczenięta, wzbudzający mdłości, tkwiący w infantylizmie nic nie wnoszących do ich życia związków ludzie są takimi samymi ćpunami, jak my, z tym, że zamiast od dopaminy, adrenaliny, uzależnieni są od oksytocyny i endorfiny. Uwięzieni w nałogu poczucia bezpieczeństwa, w pogoni za amae tracą własną odrębność, granice własnego ja, zainteresowania, hobby, kumpli, szacunek do siebie, dumę i podsumowując dar różnorodności zdarzeń.
Nie warto się uzależniać, jednak gorsze od ćpania jest powolne umieranie w ciasnej strefie komfortu, "pod kołderką utkaną z naiwnych przekonań".
Monty Burns pisze:jednak gorsze od ćpania jest powolne umieranie w ciasnej strefie komfortu, "pod kołderką utkaną z naiwnych przekonań".
Little_Jack pisze:Większej bzdury dawno nie czytałem. Spokój, bezpieczeństwo i rodzina, trwanie w miejscu, w którym nie grozi ci przedwczesna śmierć z przedawkowania/chorób/wyniszczenia organizmu dragami to wg ciebie coś złego? Wysoka sprawność, dobra praca, rodzina, dzieci, znajomi, normalne życie jest "kołderką", owszem. Idiotyzmem strasznym jest twierdzić, że to coś złego, wypaczonego. Ktoś tu już pierdolca skrajnego dostał i odwrócił system wartości do góry nogami, teraz to ćpanie i rozpierdalanie swojego ciała i umysłu chemią jest czymś pożądanym, elo i cool a normalne życie, w którym człek przewyższa ćpaka w miliardzie kategorii jest BE. Rozumiem, że kolejny z ciebie wyzwolony od społeczeństwa i ograniczeń cywilizacyjnych pojeb po dxm? A nie, sory, wpierdalający rc. Powodzenia w udanym życiu odkleju.Monty Burns pisze:jednak gorsze od ćpania jest powolne umieranie w ciasnej strefie komfortu, "pod kołderką utkaną z naiwnych przekonań".
Little_Jack pisze:Większej bzdury dawno nie czytałem. Spokój, bezpieczeństwo i rodzina, trwanie w miejscu, w którym nie grozi ci przedwczesna śmierć z przedawkowania/chorób/wyniszczenia organizmu dragami to wg ciebie coś złego? Wysoka sprawność, dobra praca, rodzina, dzieci, znajomi, normalne życie jest "kołderką", owszem. Idiotyzmem strasznym jest twierdzić, że to coś złego, wypaczonego. Ktoś tu już pierdolca skrajnego dostał i odwrócił system wartości do góry nogami, teraz to ćpanie i rozpierdalanie swojego ciała i umysłu chemią jest czymś pożądanym, elo i cool a normalne życie, w którym człek przewyższa ćpaka w miliardzie kategorii jest BE. Rozumiem, że kolejny z ciebie wyzwolony od społeczeństwa i ograniczeń cywilizacyjnych pojeb po dxm? A nie, sory, wpierdalający rc. Powodzenia w udanym życiu odkleju.Monty Burns pisze:jednak gorsze od ćpania jest powolne umieranie w ciasnej strefie komfortu, "pod kołderką utkaną z naiwnych przekonań".
Wystarczy dobrze zrozumieć co miał na myśli. Najważniejsze jest w życiu szczęście, to jego stale szukamy i pragniemy.
Jeśli narkotyki mają pomóc komuś w jego odszukaniu to dlaczego nie? Oczywiście pomijam ketony, bo jeśli ktoś o nich w tym momencie pomyślał to przykro mi z tego powodu. Miałem na myśli wpływ takich narkotyków jak np. LSD.
Zapewniam Cię, że można mieć rodzinę, dom, pieniądze, wszyscy dookoła mogą cię kochać i szanować, a Ty sam możesz każdego dnia cierpieć, czuć wewnętrzną pustkę i nie widzieć sensu życia. To właśnie jest dnem, kiedy uważasz, że jedyne co Ci zostało to czekać na śmierć. Wtedy nie masz nic do stracenie i cokolwiek by nie było wstanie Cię stamtąd wydostać jest tego warte.
to juz niektore leki, ktore pod ladna nazwa skrywaja narkotyk sa bardziej niebezpieczne. liscie koki tez nie maja wiele wspolnego z kokaina. ale zaraz sie oburza ludzie i napisza, ze naturalny jest tez barszcz sosnowskiego.
osobiscie uwazam, ze psychodeliki pomagaja w zyciu. ludzie uzywali ich od tysiecy lat. sa nawet proby uzywania ich w psychoterapiach.
zobaczcie tylko co robi z ludzmi alkohol i jak uzaleznia nikotyna.
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Wolne Konopie: Mamy dowód, że policyjna machina działa dla statystyk
WK: Pamiętacie nasz niedawny tekst o KPP w Głogowie, która wydała ponad 1000 zł publicznych pieniędzy i zmarnowała 13 godzin pracy systemu na ściganie 0,06 grama marihuany? Wtedy zastanawialiśmy się, czy te kosztowne, absurdalne procedury prowadzą do wykrywania jakichkolwiek poważnych przestępstw. Policja nie potrafiła nam odpowiedzieć. Wysłaliśmy więc kolejny wniosek UIP. I właśnie dostaliśmy odpowiedź, która potwierdza całkowity bezsens tej polityki. Komendant Powiatowy Policji w Głogowie oficjalnie przyznał, że ta cała „walka z dilerami” to fikcja, a system produkuje puste zatrzymania.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
ONZ alarmuje: rekordowa liczba osób zażywa narkotyki
Światowy Raport ONZ o narkotykach pokazuje, że konsumpcja narkotyków na świecie osiągnęła najwyższy poziom w historii dostępnych pomiarów. UNODC ostrzega, że coraz większym zagrożeniem stają się syntetyczne opioidy, w tym fentanyle i nitazeny, a liczba nowych substancji psychoaktywnych stale rośnie. Eksperci podkreślają, że rozwój rynku narkotykowego zwiększa ryzyko dla zdrowia publicznego i utrudnia skuteczne leczenie osób uzależnionych.
