...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 3606 • Strona 361 z 361
  • 419 / 112 / 0
I o kant dupy rozbić to podejście ze 100% trzeźwością, nawet bez jakichkolwiek substancji jest to awykonalne.

Na początku leczenia ma to sens, ale tak ogólnie?

Pół żartem pół serio - skutki bezkompromisowej trzeźwości znakomicie ukazuje kreacja Michaela Douglasa w Falling Down.

Poza tym kluczowe pytanie - kiedy tak naprawdę człowiek jest trzeźwy?

- zestresowany?
- na maksymalnym oriencie?
- zakochany?
- zrelaksowany?
- zmęczony?

Który stan jest neutralny a które uznajemy za alteracje?

Natomiast do wpędzania pacjenta w poczucie winy bo "nie wytrzymalem, przyjebałem" - podejście zajebiste.

Tylko właśnie jak naprawdę wygląda ta teza o abstynencji do końca życia, bo może po prostu chodzi o to że do delikwentów na początku terapii nie można wyskoczyć z inną informacja?

W sensie - nie chlaj np x czasu to się później może będziesz w stanie "zwyczajnie" napić?

Wiadomo, że pierwsze pytanie będzie "kurwa, ile?, odliczanie dni na duposcisku i poooszeeedl...

Może kluczem do okazjonalnej intoksykacji jest właśnie gotowość akceptacji iż równie dobrze może następnego razu nie byc?
  • 2096 / 255 / 0
@freezin9moon podzielę się wnioskami popartymi moim doświadczeniem. Jak ktoś naprawdę stracił kontrolę, ma głody, potrzebuje wygasić ten mechanizm. U mnie obsesyjne myślenie o ćpaniu trwało 2 lata. Szczególnie długo wracało myślenie o wjeździe po stymulantach i.v. Dziś nie ma tej obsesji. Pamiętam nagrodę, jak wyobrażę sobie podawanie szybkich w kabel, zaczyna mi szybciej bić serce, przyspiesza oddech. Pamiętam to, ale nie mam głodów, one wygasły. Wiem też, że nie chcę tego brać, żeby nie doświadczać ponownie tej obsesji. Przypuszczam, że wróciłaby od pierwszego razu. To zbyt poważna konsekwencja, znam to i nie piszę się na to.

Jeśli chodzi o bezpieczniejsze substancje, po pewnym czasie można wrócić do ich używania i nie popłynąć. Raczej nie mówi się tego na początku terapii, żeby ktoś nie odliczał dni na dupościsku. Myślę jednak, że czasami można to powiwdzieć, jak ktoś nie może pogodzić się ze stratą. Trzeba wyczuć człowieka. Raz powiwdziałem to osobie na początku terapii, człowiek ten mówił potem że to była najważniejsza rzecz jaką usłyszał podczas leczenia. Mieliśmy potem kontakt. Warto też zaznaczyć jaki to jest czas, powiwdziałem, że każdy rok kest na wagę złota, żeby nie nastawiał się, że kilka czy kilkanaście miesięcy wystarczy. To czas potrzebny na wygaszenie głodu, pragnienia, ciśnienia, obsesji. Generalnie jak człowiekowi przestaje aż tak bardzo zależeć na używaniu czegoś od czasu do czasu, wtedy dopiero można o tym myśleć. Człowiek może dojść do wniosku, że już mu nie zależy i pełna absta jest bezpieczniejsza, to jest spoko podejście. Próba powrotu do używania zawsze jest ryzykowna. Aha, oprócz wygaszeni głodów ważne jest przepracowanie ile się da, praca rozwojowa, terapeutyczna. I wykształcanie nowych strategii radzenia sobie z trudnościami. Bez tego i 20 lat absty może nie wystarczyć.

Teraz jak ktoś decyduje się używać, trzeba uważać na poczucie winy. Lęk przed substancją potrafi chronić przed nałogoem, ale nadmierne poczucie winy potrafi popchnąć do destrukcyjnego ciągu. Człowiek włożył wiele pracy w trzeźwość i łamie najważniejszą zasadę. Prawie każdy mówił, że to koniec, że już się płynie nawet jeśli jeszcze się tego nie widzi. Że nie ma powrotu do kontroli. To trudny moment, warto jakby ktoś mógł wesprzeć śmiałka, ale system leczenia, który znam, raczej tego nie robi. A to trudny i kluczowy moment.

Jak już człowiek poradzi sobie z poczuciem winy i nie zaćpa go, powinien wykształcać nowe, bezpieczne wzorce używania. Chodzi o to, by nie poddawać się każdej ochocie, by nie sięgać po substancje automatycznie, ani nie pozwalać sobie na inne niż zaplanowane. Odpalają się wszystkie mechanizmy, automatyzmy, dużo się o tym myśli. Trzeba przejść ten moment, bo wtedy wykształcają się nowe schematy. Na ile sobie człowiek pozwoli, taki będzie punkt odniesienia i tak z reguły zostaje. Dlatego trzeba mocno się starać, żeby nie było za często i nie było destrukcyjnie. Po pewnym czasie (rok, dwa), nowy schemat jest już naturalny, pilnuje się sam.

Jeśli człowiek nie radzi sobie z kontrolą, wychodzi inaczej niż było zaplanowane, warto wrócić do pełnej abstynencji. To nie jest łatwe, grupy AA i AN są tutaj świetne. One ustawiają abstynencyjny mindset, dają też silne wzmocnienie w postanowieniu wytrwania w abstynencji. Można też bez grup, jak kto woli. Chodzi o powrót do pełnej absty. Z alkoholem tak miałem, zacząłem go używać towarzysko po 6,5 roku. Wcześniej próbowałem i wracałwm do pełnej absty, raz za razem. Czułem że nie uniosę picia alkoholu, że to za wcześnie. Tak samo jak kogoś spotka tragedia. Można używać kontrolowanie jak warunki w miarę sprzyjają. A co w obliczu tragedii? Tego nie testowałem, nie miałem potrzeby, ale tutaj też warto się odwołać do pełnej absty. Jeśli człowiek będzie widział w tym sens, potrafię wyobrazić sobie taką tragedię, że trzeźwość, że całe życie traci sens, ale w takiej sytuacji każdy może wpaść w nałóg, nawet jak dziś niczego nie używa
  • 113 / 19 / 0
Gazyfikacja, pierwsze co napiszę to zastanów się czy nie jesteś w nawrocie i nie "racjonalizujesz". Trochę za dużo tej racjonalizacji w Twoich postach.
Ochota na wjazd stimów IV ci minęła, ale na samą myśl serce Ci dalej przyspiesza? Coś tu się nie klei. To znak ostrzegawczy moim zdaniem. Bo wiesz konsekwencje konsekwencjami, ale jak już pójdzie to jebać to wszystko. Nie chcę Cię też nakręcać niepotrzebnie, ale niech Ci się lampka w głowie zapali czy wszystko z Tobą ok.

Całkowitą trzeźwość uważam- pomijając kofeinę i nikotynę(która notabene jest najsilniej i najszybciej uzależniającą substancją na świecie o charakterze uzależnienia narkotykowego) za niepicie i niebranie niczego innego poza tymi ewentualnie dwiema substancjami.
Reszta to już jak dla mnie ćpanie. alkohol przede wszystkim. I nie ma piwka raz na jakiś czas bo może to prowadzić do nawrotu.
Na post o tym zakochaniu, relaksacji, zmęczeniu i inne wysrywy nawet nie odpowiadam.

Nie uważam żeby każdy mógł również wpaść w nałóg. Znaczy mógłby, jakbyś kogoś zamknął na 2 tygodnie i podawał mu morfinę to wiadomo, chociaż niekoniecznie, ale nikt bez uważam traum z dzieciństwa/wczesnej młodości nie sięga po nic. Oprócz okazyjnego picia alkoholu, kawy i fajek.

Są osoby, które nie chcą np. brać w ciężkich bólach opiodów bo chcą mieć jasny umysł i niektórym nie pasuje taki stan.
Jak ktoś nie ma traum to ma praktycznie zerowe szanse na wpadniecie w uzależnienie.
wczorajZgienty pisze:
Tak, sam mawiam, iż trzeźwość to wymysł establishmentu.
To co napisałeś jest tak pojebane, że nawet nie wiem jak to skomentować:). Tak, ćpajmy wszyscy, będzie fajnie.
Chyba, że nie to miałeś na myśli.
  • 3486 / 738 / 9
Mózg po to ma receptory chemiczne, tak to wytworzyła ewolucja. Tak samo jak masz zdolność widzenia kolorów. Przytocze tutaj choćby Pokarm Bogów McKenny. Substancje zmieniające percepcję są w jedzeniu, w przyprawach. Ludzie wiadomo poszli w mocne rzeczy nauczyli się to wszystko wydobywać, wzmacniać. No i pogubione jednostki gdzieś w tym wszystkim się zatracają. Wiadomo że ktoś mocno nasiąknięty terapią będzie ostro negował takie rzeczy. Na początku była czopka tak powiem. Zobaczcie że ludzie którzy nic nie ćpali są jak jakieś konie z klapkami na oczach, co z tego że mają dobrą socjalizację że wiesz są well adjusted, choć najczęściej kończy się to depresją i tak biorą coś co im to wyłączy. Czopka wiadomo no nie pomoże ci na dłuższą metę wygrać życia, nie jesteśmy już dzikusami ani bestiami, trzeba się mocno kontrolować żeby se nie zjebać życia. Ale wiecie no trzeba mieć w tym życiu sakrament, system chce żebyśmy byli nieświadomi. To wszystko jest w powijakach jeszcze. Nie wyszliśmy nawet poza swoją kołyskę.
Nawet Obi-Wan Kenobi był kiedyś helupiarzem.
  • 2096 / 255 / 0
@Grzejnik80 pisząc o przyspieszonym tentnie na myśl o podaniu chciałem pokazać, że mózg pamięta nagrodę. Jak to sobie wyobrażę, reakcja się pojawia, pamiętam to. Ale nie robię tego, żeby np. ćpać na sucho. Chodziło mi o to, że jednym z argumentów za rzekomą nieodwracalnością uzależnienia jest pamięć nagrody. No to pamięć jest,ale nie musi wiązać się z nią głód.

A alkohol faktycznie jest bardzo niebezpieczny. Dawniej tego nie widziałem, każdy pił, to było normalne. Ośrodek dał mi w prezencie wolność od alkoholu, do którego po pewnym czasie wróciłem. Od 10 lat ani razu się nie upiłem, nie miewam kaca. Jestem bardzo świadomy ryzyka. Dla każdego inne używki są zagrażające. Dla kogoś np. THC nie jest zagrażające, a dla kogoś może być gwoździem do trumny. alkohol akurat dosyć trudno kontrolować, on się jakoś wbija w głowę. Obserwuję znajomych, co po imprezach mają cały dzień złego samopoczucia, czasem dwa. Żałują, a za miesiąc jest to samo. Raz za razem.

A co do nawrotu, w AA mówi się o nawrocie jak ktoś ma gorszy nastrój, depresję, albo jakiś kryzys. Myśli o substancjach pojawiają się wtedy częściej, a siły może być mniej. Ja akurat żyłem głównie w kryzysie (znajomi normalnie mieli dosyć, że nie wychodzę z kryzysu), czyli ktoś by powiedział że nawrót miałem cały czas. Naprawdę trudno mi było, w chuj rzeczy do przepracowania. Jedno zdarzenie mnie tak pokaleczyło, że przez 2 lata miałem PTSD. Obecnie kryzysów mniej i lepiej, trudności nie takie ciężkie. Od nie tak dawna. Dlatego można powiedzieć, że zazwyczaj bywam w tzw. nawrocie, można też tego nie nazywać w ten sposób. Po leczeniu rzygałem już tą nomenklaturą. Nawrót, każda trudna emocja tłumaczona nawrotem, całe życie wokół uzależnienia. To trudna część AA. Nie czuję się chory, tam jest też narracja nieuleczalnej choroby. Żyć chcę, a nie być chory. Z drugiej strony szanuję to, że AA pomaga wielu osobom, potrafię nawet ocenić komu AA pomoże.
  • 113 / 19 / 0
Nieuleczalność polega jedynie i aż na tym, że chodzi o powrót do nałogi, który jest natychmiastowy. Tylko tyle i aż tyle.
Uzależnienie w ogóle ciężko zdefiniować bo to choroba, ale psychologiczna, nie psychiczna, choroba "duszy".
ODPOWIEDZ
Posty: 3606 • Strona 361 z 361
Artykuły
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.