edit z tym dialogiem tez o Ptaszynie mowilem, przy okazji zgadzajac sie z toba ze pisze gosc do rzeczy.
Zajebiście, żem się dowiedział o rozpuszczaniu tego thigówna w wodzie, dziena wujas.<3 To prawdziwy lean jak dolewam sprita a nie jakieś amerykańskie wymysły hehe do tego z 1mg klona 10 hydro i bajka. Zrobiłem próby oczywiście laboratoryjne xd i wczoraj jebnałem 2 paki, bo pomyślałem, że ma potencjał i 1 raz tak się ugrzalem 480mg. Nie wiem czy dzięki rozpuszczeniu czy może byłem na plaży i fajny s&s. Dzisiaj powtórzyłem 390 no i kurwa elegancki trip. A przechodząc płynie w temat czynności na opio, to u mnie zależy od dnia. Jak jestem zjebany po robocie, to wolę leżeć w chacie, bo nie mam zbytnio siły wychodzić. Albo jak mam zjebany chumor i jedyne czego chcę, to dorzucić benzo i nie rozjebać się. A czasami jak jestem mniej zmulony, to lubię wyjść i pochodzić, bo w okolicy mam lasy i plaże/,jeziorko :). Dzięki temu wczoraj poznałem fajnych ludzi. Wolę wziasc raz na jakiś czas (choć ostatnio trochę przesadziłem) i się po integrować, poznać jakieś laski, bo jestem trochę introwertykiem. albo nie nawidze ludzi i nabieram do nich empatii po opio xd.
A @Ptaszyna każdy praktycznie ma przejebane na forum. Pisałeś kiedyś, że większość nawet połowy nie doświadczyło tego co ty czy, coś w ten deseń. Nie wiem co ci się działo w życiu i mi przykro, ale sam mam przejebane i myślę, że mógłbym tu nie z jedna osoba kandydować na najbardziej zjebany los. skoro piszesz, to znaczy, że szukasz pomocy. Nawet widziałem na wykopie twojego posta. Zróbmy wątek dla ptaszyny hehe (bez spiny). I masz rację z tym kredytem, tylko jest nie płacony i wkoncu wjebie się komornik na banie. Niestety, trzeba grać tymi zjebanymi kartami.
Jeszcze w ogóle wpływa na wasza fazę w jakim miejscu walicie i triujecie?
30 kwietnia 2025DobryWujas pisze: @Poluska
Tobie być może chodzi o dawki stricte upierdalające? Wtedy to i mi się nie chce nic robić poza pisaniem na hajpie. Najczęściej jednak biorę dawki takie chillujące. Wiesz, że nogi nie bolą od długiego spaceru, wzrasta mi nastrój, jestem miły i empatyczny dla innych. Upierdolony to jestem teraz. 390mg rozpuszczonego thiocodinu i leżę jak ziaba na łóżku. Nie mam ochoty na nic. Ale jak wezmę 300mg bądź nawet te biedne 240mg to lecę robić róźne rzeczy. :)
@Ukurwiony420 odpowiadajac na twoje pytanie to tak, ma wpływ miejsce, a wsm to bardziej otoczenie rodziców. Muszę robić tak zajebisty acting bycia trzeźwym, że aż robi się to żałosne. Wiadomo, najlepiej ćpa się w domu, ale jak łaziłam do szkoły to ćpanie było fajne, bo tylko ja wiedziałam, że jestem zrobiona. Ogólnie to wyobrażałam sobie jak ktoś mnie przyłapuje, a ja się tłumacze, ALE nigdy sie to nie stało
I do them drugs to stop the f-food cravings
~Lana Del Rey "Boarding school"
Poza tym masz dział zaburzenia psychicznie czy knajpa kodeinowa nawet chociaż te twoje wypociny tylko do 1 wszego się nadają. Ja jestem w kraju gdzie koda jest droga i trudno dostępna i jak tu wchodzę sobie powspominać to chcę czytać konkretnie i na temat. Gdzie jest administracja ?
Też sobie kiedyś wmawiałem, że to ja najbardziej na świecie cierpię, teraz się tym brzydzę. Ile to razy na bezdomce niemyty kurwa dwa tygodnie zamarzając i nienawidząc siebie, próbując się odjebać, bez nadziei kurwa. Prawda jest taka, że jak masz gdzie spać, dostęp do Internetu, masz co żreć, masz możliwość w ogóle narzekać, to już masz w chuj. Masz kurwa sprawne ręce i sprawne nogi, masz na tyle zdrowy organizm, że możesz go sobie rozpierdalać używkami, do chuja. Byłem kiedyś taką pizdą, co nie rozumiała, że są tacy, co mają gorzej i się jeszcze o to kłóciłem. Jak pod kopułą nie styka to albo się to ogarnia albo się ćpa i nie ma nic innego. Z farmakologią czy bez niej, metod jest mnóstwo, a jak się ich nie zna to trzeba się doedukować. Jasne, można mieć to w dupie, można się użalać nad sobą, pogarszać sobie codzienność i czynić przeciętne samopoczucie jeszcze niższym w zamian za coraz krótszy i słabszy haj. Ale to błędne koło, a i otoczenie z biegiem czasu zacznie to zauważać i przestanie człowieka traktować poważnie. I teraz nawet nie wiem na ile byłem głupi, ślepy, młody, że nie rozumiałem tego w takim stopniu jak dziś, ale na pewno w pewnym sensie żal mi jest siebie z przeszłości i nie chcę już taki być. Opio, stimy i alko to jest nr 1 kurestwo które przysłania na to oczy i prowadzi do jeszcze większych odchyleń.
Także jak ktoś ma Weltschmerz ale mimo tego wali opioidy, to IMO trochę tak, jakby się ciął i narzekał, że nie może przestać krwawić. I pod tym kątem to żadna grupa substancji nie jest bardziej fałszywa i niebezpieczna dla takich ludzi.
Tak, kodeina też. Wpierdalałem to codziennie paczkami 2-3 lata w ciągu, wiem co mówię. Czasem jak czytam czyjeś teksty w tematach taki jak ten, to chciałbym pomóc, ale jak ktoś tego sam nie dostrzega albo nie zrozumie po tym co tu napisałem to niestety chyba musi się przejechać na własnej skórze.
Powtórzę jeszcze raz, to nie są jakieś tam niewinne tableteczki, tylko coś co napędza wszystkie chujowe odczucia, jakimi sobie racjonalizujecie kolejne porcje. Tak to z nami ćpunami jest, trzymam kciuki za Was i trzymajcie za mnie, bo też wracam czasem do tego kurestwa i nie czuję się z tym dobrze.
Z fartem.
Też często wmawiam sobie, że mam najgorzej na świecie, z tym, że dawno odszedłem od myśli że to wina genów. Wina leży tylko i wyłącznie po MOJEJ stronie.
Przejebałem przez ćpanie szkołe, po szkole straciłem prace, prawie wylądowałem na ulicy, długo by wymieniać...
Z ciekawości, czego zmieniłeś nick tymoteuszu?
30 kwietnia 2025LeszekSmieszek pisze: Czytając Twoje posty @Poluska mam wrażenie, że Ty jesteś jakimś dzieckiem i chuja ogarniasz, uważaj generalnie, bo to nie są żadne śmieszne niewinne tableteczki tylko tak czy siak opioidy i łatwo się wpierdolic, mówisz nieraz o depresji itd. a nie jesteś w stanie nic stwierdzić jak nie będziesz z kwartał na trzeźwo bez mieszania sobie w mózgu a raczej Ci się to nie zdarza z tego co widzę. Niejeden tak zaczynał od niewinnego z pozoru Thiocodinu a potem kilka lat ćpał dzień w dzień.
I do them drugs to stop the f-food cravings
~Lana Del Rey "Boarding school"
Nie chce mi się tłumaczyć ani rozwijać ale zainteresujcie się jak Wam to hormony rozregulowuje. Na zachętę chociaż przetłumaczenie sobie dostępne tu streszczenie: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/19333165/
Albo tutaj zajrzyjcie: https://www.fpm.ac.uk/opioids-aware-cli ... ms-opioids
Aktualnie mam lenia ale mam nadzieję że chociaż z 10min poświęcicie nawet po polsku wpisać "wpływ opioidów na układ hormonalny".
Bo to tak nie jest, że tylko potem sraczka, skręt i rozwalony układ nagrody. Organizm cały jest rozjebany. Moim zdaniem jak ktoś ma odwagę ćpać to powinien mieć odwagę się z tym zapoznać. Pozdro.
A ktoś tam pytał czemu nick zmieniłem, Tymek to wiadomo postać wykreowana w Internecie, ja aktualnie inaczej do życia podchodzę, zredukowałem używki o ponad 90%, jestem prawie 40 dni bez alko, założyłem sobie temat o tym w dziale "opisz swój przypadek" i zmieniam osobowość forumowa a że jeszcze czasem sobie tu robię jajca i udaje błazna to nowy nick mi lepiej pasuje
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
CBŚP zlikwidowało kolejne laboratorium narkotyków. Zabezpieczono narkotyki o wartości ponad 28 mln
Funkcjonariusze CBŚP, przy wsparciu policjantów z KPP w Śremie, zlikwidowali na terenie powiatu śremskiego nielegalne laboratorium klofedronu. Zatrzymano dwóch podejrzanych i zabezpieczono znaczne ilości niebezpiecznych substancji.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.