Przeżycia nadprzyrodzone... z odstawienia

Organiczne substancje psychoaktywne oddziałujące na receptory opioidowe.
Więcej informacji: Opioidy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 28 Strona 1 z 3
Rejestracja: 2006
  • 1118 / 6 / 0


Zrobiłam wywiad wśród bliskich opiatowców i wiem, że wielu je miewa. Kiedy miną najsilniejsze objawy fizyczne albo zanim jeszcze nadejdzie Całe Zło, percepcja płata figle.

Idę przez miasto, z boku chodnika widzę pustą ampułkę po wodzie do iniekcji albo soli fizjologicznej. Pewnie ktoś zakraplał oczy. Ale w moim polu widzenia ten drobny przedmiot wyróżnia się z otoczenia jak skarb w grze komputerowej. Domaga się uwagi, pulsuje i "ding!" - oto masz punkt. W tym stanie stara strzykawka wydaje się najpiękniejszy przedmiotem na ziemi, misternym niczym drogocenna jubilerska robota. W swoich codziennych schowkach spodziewamy się tajemnego odrodzenia zapasów, ledwo widoczny gołym okiem okruszek powinien się przecież skrystalizować i urosnąć, najlepiej do kosmicznych rozmiarów. Zaglądam raz, drugi, dziesiąty, tak jakby za którymś razem miało się coś zmienić.

Gdy zbliża się koniec męki - goniec z upragnioną paczką jest niczym św. Mikołaj, ba, więcej: staje się Mikołajem, w którego wierzę bardziej niż dziecko. Zawiniątko promienieje nadprzyrodzonym blaskiem. Jak w topornej ekranizacji baśni - otwarcie szkatułki, a w szkatułce czarodziejski kamyk z niebieskawą poświatą.

A sny... szkoda gadać. Myślę, że ostatecznym, faktycznym celem tego przekłamania jest wyostrzenie percepcji, by nie przegapić ewentualnego prawdziwego znaleziska. Ktoś kiedyś musi zgubić pigułkę czy ćwiartkę. Sama nieraz gubiłam.

Blu

Rejestracja: 2007
  • 2925 / 161 / 0


To że ci ślinka cieknie na widok pustej ampułki to zwykły głód a nie coś nadprzyrodzonego. Druga rzecz, umysł pozbawiony narkotyku panicznie stara się uciec od rzeczywistości więc "dorabia" bajkową filozofię o Świętych Mikołajach i darach z niebios tak jak to opisujesz.

Redukcja szkód? Po twoim trupie

Dopalacze zostały w Polsce zrównane z narkotykami. Skutek? Co dwa dni ktoś umiera w związku z użyciem nowych substancji psychoaktywnych.
Rejestracja: 2006
  • 1118 / 6 / 0


Dziękuję za sprowadzenie mnie na ziemię - jak wiadomo do tej pory czerpałam z maku prawdziwe oświecenie.

Wyostrzenie percepcji jest nadzwyczajne, a że u źródeł leży zwykły pospolity nałóg i zgnojenie, to inna sprawa.
Rejestracja: 2012
  • 4843 / 236 / 0


leiche pisze:
Myślę, że ostatecznym, faktycznym celem tego przekłamania jest wyostrzenie percepcji, by nie przegapić ewentualnego prawdziwego znaleziska. Ktoś kiedyś musi zgubić pigułkę czy ćwiartkę. Sama nieraz gubiłam.
To nie jest wyostrzenie percepcji, leiche. Muszę przyznać, że na głodzie wielokrotnie zwracałem uwagę na jakieś śmiecie walające się po chodnikach. Bo przecież tylu ludzi gubi swoje samarki ze smakołykami... ehh, szkoda gadać :-)
Rejestracja: 2013
Użytkownik nieaktywny
Użytkownik zbanowany
  • 345 / 4 / 0


Na skręcie sny o narkotykach są wręcz maniakalne, jednak w tych snach nigdy nie dochodzi do finału! A w okres gdy ćpało się mleczko z zielonego maku, to musiałem się powstrzymywać od prób, czy i z innych roślin po nacięciu też poleci mleczko opiumowe... Tak zawsze było koniec maja, gdy na wszystkich skwerach rośnie mnóstwo przekwitłych tulipanów już bez płatków, a ten ich zielony środek przybiera owalny kształt, to zawsze mnie kusiło, aby sprawdzić, czy po nacięciu wypłynie opiumowe mleczko
Rejestracja: 2006
  • 1118 / 6 / 0


Niestety słabo pamiętam swoje sny, ale najbardziej utkwił mi w głowie jeden szczególnie malowniczy. Biegałam po starej ruderze i wygrzebywałam zewsząd walające się luzem sevredole. Wszystko było tam ohydne, szare, gnijące i cuchnące. Tylko ten piękny róż fosforyzował pośród zbutwiałych desek. Głupi ćpuński łeb. I racja, nie przypominam sobie bym w jakimkolwiek śnie była zgrzana. Owszem, wykonuje się najróżniejsze operacje w celu pozyskania materiału, ale potem człowiek się budzi i orientuje w chujowiznie sytuacji. W ciągu snów takich chyba nie miewam, sen przenosi się na jawę.
Rejestracja: 2013
Użytkownik nieaktywny
  • 115 / 3 / 0


mi się raz "udało" podać podczas snu, to błogie uczucie... i ta zmiana, kiedy po wyjęciu igły się obudziłem, a zgrzanie płynnie przeszło w kurewskiego skręta. Zdarzało mi się też będąc półprzytomnym po przebudzeniu przekopywać łóżko i biurko, bo "przecież gdzieś tu miałem ćwiarę"
Rejestracja: 2006
  • 1118 / 6 / 0


Biorę dużo leków (żadne psychotropy itp.), często walają się u mnie okruchy rożnych tabletek. Mimo że bezbłędnie potrafię rozpoznać "właściwy" okruch, po milion razy przyglądam się kawałkowi jakiejś tabletki, w nadziei że nabierze odpowiedniej konsystencji czy koloru. Niemniej kiedyś udało mi się zebrać z podłogi, szuflady i pudełka z 10mg morfiny z mst 200. Były to odpryski, które strzelały po pokoju przy dzieleniu/kruszeniu tabletek. Przez godzinę z nosem przy podłodze zbierałam na opuszki palców mikroskopijne okruchy. Miałam wtedy minimalną tolerkę i byłam na pełnym skręcie.

Burroughs pisał w "Nagim lunchu" i "Ćpunie", że wygłodzony ćpun niczym zwierz w lesie potrafi zwietrzyć obecność dragów.
Rejestracja: 2013
Użytkownik nieaktywny
Użytkownik zbanowany
  • 345 / 4 / 0


To ja miałem podobnie, przez cały rok trzymałem worki słomy makowej w piwnicy w kącie, w którym była gruba warstwa murarskiego pyłu, drobnego gruzu, brudu. Tam w kącie często odsypywałem z worków słomę, też często worki miały drobne dziury. Kiedyś mi zabrakło słomy i byłem na skręcie. To ten cały pył i gruz pozamiatałem, ale ta podłoga była cała w głębokie dziury i duże bruzdy, to wziąłem jeszcze odkurzacz i dokładnie wszystko oczyściłem. Potem ten cały brud zaniosłem do domu i tam przesiałem przez durszlag z dużymi dziurami by oddzielić większe kamyki i większy gruz, a to co przeleciało- wrzuciłem do ogromnego gara z wodą, wtedy gruzu, piasek i inne brudy opadły na dno, a w wodzie pływały drobiny słomy makowej. Długo nie mogłem czekać aż cały bród opadnie, to ten żur przelałem do garnka i z tego zrobiłem pyszne grzanie:-)

25 kwi 2013, 03:51

Z kilka godzin nad tym myślałem i jednak było trochę inaczej. Gdy w takim dużym rolniczym worku już nie ma słomy, to zawsze na dnie zostaje dość spora ilość nasion. Kilka razy jak już nie miałem nic słomy, to takie nasiona wrzucajem do wody, nasiona opadały na dno, a na powierzchni wody pływał taki gruby kożuch z drobin słomy. Ten kożuch zbierałem dużym sitem i z tego się robiło kompot, a cała wodę wraz z makiem wylewałem do kibla. Natomiast ten gruz z piwnicy, który zebrałem nawet odkurzaczem, to rozdzieliłem tak. Większe kamyki i większy gruz wybrałem palcami, natomiast pył i brud przesiałem przez durszlak. W durszlaku została drobna słomy, a cały pył i piasek przeleciał przez otwory. Potem słomę na tym przepłukałem wodą i do garka gotować:-) Takie to były patenty
.
A raz byłem na strasznym skręcie, a w małym pojemniczkach na ściankach było trochę starego mleczka z maku. Nie zabezpieczyłem go przed zepsuciem, bo chciałem to wrzucić do gotującej się słomy aby kompot był mocniejszy. Jednak kiedyś to podałem iv mimo że wiedziałem że jest to zepsute. Efekt był straszny i cud że to przeżyłem. Był ból, cierpienie i przygotowanie się na pewną śmierć. Zresztą, pierwszych 12 godzin nieomal nie pamiętam, bo tylko trzy razy na chwilę przyszłem do siebie. Okoliczności były takie, że nie można było wzywać pogotowia ani nikogo poprosić o pomóc.

Scalono. mrstothet.
Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
Użytkownik zbanowany
  • 33 / / 0


leiche pisze:
Wyostrzenie percepcji jest nadzwyczajne, a że u źródeł leży zwykły pospolity nałóg i zgnojenie, to inna sprawa.
To nie 'wyostrzenie percepcji', a sprowadzenie jej na 'zwykłą, normalną' drogę- psychodeliki wyostrzają percepcję, a opioidy ją zwyczajnie zwężają. Zakładają Ci klapki na oczy :) Zabawne jest, że w ten sposób to odczuwasz. Po prostu 'normalniejesz' ;-)
Posty: 28 Strona 1 z 3
Wróć do „Opioidy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości