Breslau jest niemieckie!
Co do innych rzeczy związanych z politoksykomanią ( przynajmniej moją )
- jeśli mam kilka różnych dragów pod ręką to mimo planu zarzucenia wyłącznie jednego z nich ( dajmy na to psychodelika) i tak częstokroć dorzucam coś jeszcze, żeby zobaczyć jak to będzie
- różnie bywa z częstotliwością - jeśli mam na stanie substancje działające w miarę krótko, których nie muszę odespać, i które tolerancji wielkiej nie powodują to pojawiają się okresy ćpania dzień w dzień - GBL i marihuana na ten przykład
- zdarza się moralniak spowodowany nagłą świadomością wrzucania w siebie wielu różnych rzeczy, z dużą częstotliwością w ciągu ostatnich dni
- po większości psychodelików nie mam przez jakiś czas chęci na jakiekolwiek ćpanie ( podobnie po stymulantach)
- ciekawą zależnością jest fakt wzmożonej chęci na depresanty ( i właściwie tylko na nie ), na kilka dni po przyjęciu dysocjantu
- czasem zdarza się, że po jakimś okresie odurzania trzeźwość wydaje się dziwna
Tak towszystkiego spróbować mogę, co też czynię.
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Raport: w Europie pojawiają się nowe narkotyki o większej sile działania
Ogromny transport kokainy. Narkotyki za 19 mln zł ukryto w złomie
Ponad 350 kg kokainy o czarnorynkowej wartości przekraczającej 19 mln zł przechwycili funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej w Gdyni. Narkotyki były ukryte wewnątrz ciężkich metalowych elementów znajdujących się w kontenerach ze złomem. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.
Gwałtowny wzrost w trzech województwach. Rozkręca się nowa epidemia
W trzech województwach zanotowano gwałtowny wzrost zatruć. Dane Głównego Inspektora Sanitarnego są zatrważające. Eksperci mówią już o groźnej epidemii.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
