Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 75 • Strona 1 z 8
  • 1456 / 19 / 0
Czy ktoś spotkał się z osobami, które mają doświadczenie, wiedzę, predyspozycje i przede wszystkim obycie z substancjami psychodelicznymi, do prowadzenia terapii psychodelicznej?
Samemu często próbuje przeprowadzać sobie takie sesje, ale jest ciężko to garnąć z braku doświadczenia w psychologii i osoby, która mogłaby wszystkim "nadzorować".
Czytałem pełno artykułów na ten temat, ale nie mogę się doszukać konkretnych osób, które się czymś takim zajmują. Pewnie dlatego, że ten temat jest szeroko potępiany, dlatego chciałbym tu uniknąć "moralizowania" ze strony innych, temat czysto informacyjny, dlatego jeżeli ktoś interesuje się tego typu terapią i zna osoby, które je prowadzą, albo przechodziły, proszę o informacje, wymianę poglądów, itp.
Uwaga! Użytkownik kfs nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1033 / 7 / 0
Takie cóś bardzo by mi się przydało. Nakurwiałem duże dawki psychedelików w nadziei na jakieś life changing experience, lecz jedyne czego doświadczałem to kolorowa, dobra, wesoła pizda. Jakoś nie mogę się spotkać z demonami w mojej bańce. :]
  • 2775 / 39 / 0
a co takiego napierdalałeś? Niektóre psychodeliki ciężko nazwać ciężkimi %-D
Uwaga! Użytkownik BS nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3127 / 27 / 0
Radzę poczytać ksiązki Grofa, szczególnie "Obszary Nieświadomości", terapia psychodeliczna nie ma wiele wspólnego z bezmyślnym napierdalaniem psychodelików, są określone metody, szczegółowy wywiad i przede wszystkim TERAPIA. Samo zażycie substancji to tak naprawdę mało znaczący element w porównaniu do reszty etapów.

http://integra.xtr.pl/

Tu sobie możesz trochę o tym poczytać.
High, how are you?
  • 1033 / 7 / 0
Nieomieszkam tego uczynić, chsn. Po maturze. Co brałem? Racja, niezbyt ciężkie psychodeliki. 2mg 25D-NBOMe, 20kilka mg 5-MeO-DMT i 4-HO-MET. To pierwsze i drugie kilkukrotnie w różnych dawkach. Teraz planuję 2C-E. We'll see.
  • 570 / 2 / 0
brakuje mi tu LSD, LSA, RONSONA i ACO DMT.
talk.macreal.info
Rozmowy acreal
  • 883 / 10 / 0
Terapie psychodeliczne w Polsce odbywają się chyba wyłącznie na zasadzie na ćpaniu w towarzystwie miłych, otwartych ludzi... :)
Zdecydowanie odradzam Ci ćpanie.
x = x
  • 1456 / 19 / 0
O, temat się rozwinął, fajnie.

Właśnie w Polsce jest niestety lipa z tym, a to za sprawą podejścia społeczeństwa do tego kontrowersyjnego tematu.
Założyłem ten sam temat temat w innym miejscu (forum o nerwicy, depresji, itp ) to zaraz krzyki, afera, itp %-D Ale w sumie nie ma co się dziwić, jeżeli powszechne przekonanie jest takie, że jak masz problem to idź do psychologa, nałykaj się benzo/ssri i nie zawracaj dupy.
A u psychologów byłem, terapie konwencjonalne próbowałem i jeżeli coś się zmienia to tylko na gorsze, bo sobie wkręcam zbyt często różne rzeczy.
Albo mam już tak zrytą banię przez te psychodeliki %-D

Samemu próbowałem w samotności tak samo jak Masterfilter, trochę więcej substancji przerobiłem, ale ogólnie sam nie jestem w stanie tego ogarnąć. Zapisywanie przemyśleń też mało pomaga, bo 90% to bzdury, czy po raz n-ty odkrywanie tego samego na nowo. Czasem się zdarzy jakaś ciekawa i pomocna myśl, ale na dłuższa metę to potem i tak wszystko krew w piach, a następny trip jest już czysto zabawowy.
Wymarzyłem sobie osobę "przewodnika", która ogarnia temat tego typu substancji, a jednocześnie ma dużą wiedzę na temat psychologii, działania "mechaniki mózgu" (wiem, nikt do końca tego nie ogarnia), no i przede wszystkim będzie umiała odpowiednio nakierować mnie podczas sesji i wyciągnąć to co ważne.
Przyjaciele raczej odpadają z powodu tego, że po prostu nie mają takiej wiedzy o psychologii, no i jak się pytałem kilku osób czy może byłyby chętne na coś takiego to raczej nie są nastawione pozytywnie, no i jak miałoby to wyglądać tak, że ja będę przez 6 godzin latać po pokoju i zachwycać się dywanem, a przyjaciel siedzieć na trzeźwo i się głupio na mnie patrzeć to nie ma sensu męczyć tym znajomych ;) Bo jak oboje mamy być naćpani to w ogóle już raczej trip pójdzie w zupełnie inną stronę, czysty fun po prostu, a nie o to tutaj chodzi.
Ostatnio zmieniony 04 maja 2011 przez kfs, łącznie zmieniany 3 razy.
Uwaga! Użytkownik kfs nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3 / / 0
a o co chodzi?
kurwa,dawno tu nie byłem:p

ed.witam szanownego forumowicza N&D :-D
  • 883 / 10 / 0
Przykład terapii: ZUPA!
zgraja pozytywnych ćwoków i mniej pozytywnych ćwoków ćpają MDMA i wszyscy zalewają się miłością. Nic nadzwyczajnego. Ot wystarczą odpowiednie osoby i dobry s&s. To dużo, ale jeśli jesteś otwarty na świat, nie powinieneś mieć problemu z znalezieniem takich osób.
Zdecydowanie odradzam Ci ćpanie.
x = x
ODPOWIEDZ
Posty: 75 • Strona 1 z 8
Artykuły
Newsy
[img]
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć

Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.

[img]
CBŚP i Policja Ukrainy rozbiły międzynarodową siatkę producentów narkotyków syntetycznych

36 zlikwidowanych laboratoriów, setki przeszukań i tony zabezpieczonych substancji – to bilans skoordynowanej operacji przeprowadzonej przez Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Policję Ukrainy przy wsparciu Europolu. To jedno z największych uderzeń w podziemie syntetycznych narkotyków w Europie Wschodniej.

[img]
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie

W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.