Utrzymanie wilgoci w ziemi podczas upałów (sposoby)

uprawa na dworze lub w szklarni poprzez użycie specjalnych technik

Moderator: Konopia

Posty: 17 Strona 2 z 2
Rejestracja: 2014
  • 7093 / 789 / 0


Jeśli komuś wyszły ch**we topy, to wątpię, by przyczyną było zbyt rzadkie podlewanie.
Pisałeś, że ta, która padła miała jakiś problem z łodygą - też straciłem w podobny sposób kilka sztuk, ale na pewno nie od niedoboru wody. Wyglądało to tak, że góra rosła, a łodyga była cieniutka, jak drut.

Jeśli u Ciebie jest mało opadów, to jesteś jednak w gorszej sytuacji, niż ja. Ciężko nawodnić dobrze ziemię (dołki) goniąc z butelkami. Mocnego, trwającego godzinę deszczu nie zastąpi nawet kilka kursów.

W ostatnim (dużo mniej budżetowym) sezonie Narcos (o Meksyku i takich personach, jak Chapo Guzman) kartel sadził na pustyni (czyli piach, kaktusy i zero deszczu) - szukali właśnie żyły wodnej i dokopali się na głębokości ze 3-4 metrów. Woda trysnęła, jak ropa naftowa ze świeżo wywierconego szybu naftowego.
Rejestracja: 2009
  • 1084 / 17 / 0


Mam porównanie z:
- tą samą odmianą, ale z indoora (razem rosły pierwszy miesiąc) - też była niezbyt aromatyczna, bo odmiana mała mało żywicy, za to miała znacznie ładniejszy kolor (outdoor był brązowo-szary, indoor zielony i dużo smaczniejszy)
- innymi odmianami z poprzednich lat (topki były znacznie bardziej "soczyste", mięsiste i zielone, zapach może nie był silny, ale smak znacznie bardziej gandziowy, niż sianowaty)

Struktura topków i rozmiar rośliny nie pozostawiały wiele do życzenia, więc nadal uważam, że to była kwestia zbyt rzadkiego podlewania. Jak do nich przychodziłem, to niby były żywe, ale jednak wyglądały na wyschnięte i spalone. Słońce było bardzo silne tego sezonu i dużo dni słonecznych. To jest odkryte pole, nie las - to spora różnica temperatury.

Skoro wszystkie inne czynniki (nawozy, faza wzrostu, odmiana) były takie same na indoorze, to tym bardziej potwierdza moją tezę. Nie mam też pewności, czy je podlewał ten raz w tygodniu, czy czasem mu się nie chciało, na pewno piły bardzo dużo, bo miały ponad 2m (chociaż zwartą strukturę, nie rozłożystą)

Redukcja szkód? Po twoim trupie

Dopalacze zostały w Polsce zrównane z narkotykami. Skutek? Co dwa dni ktoś umiera w związku z użyciem nowych substancji psychoaktywnych.

Chodzisz pijany do pracy? Szef nie ma prawa zbadać cię alkomatem. Ważniejsza godność i prywatność

"Są dwa piki sprzedażowe małpek: 6.30 do 8 rano, a potem po 17-tej. Czyli przed pracą i po pracy"
Rejestracja: 2014
  • 7093 / 789 / 0


Nie będę się spierał, bo mało jeszcze wiem w tym temacie : )
Wydaje mi się, że kolor kwiatów z outdooru może być podyktowany niskimi temperaturami / większą wilgotnością pod koniec ich życia.
Oczywiście ewidentny niedobór wody, czyli tzw przesuszenie nie może się nie odbić na jakości, ale rośliny raczej dają znać, kiedy są spragnione (w wiadomy sposób). Tylko tu znowu pytanie, kiedy krzak zaczyna to manifestować - jak już jest bardzo źle, czy jak tylko poczuje brak wody...
Generalnie ja cały czas myślę kategoriami typowymi dla odmian pełnosezonowych, bo tylko z takimi miałem przyjemność współpracować, a u automatów takie 2 tygodnie bez podlania / deszczu faktycznie może się odbić na plonie (bo padnięcie raczej im nie grozi).

Dużo też zależy od tego, ile godzin słońce pada bezpośrednio na dołek i czy wieje silny wiatr. Jeśli masz lampę przez większość dnia, to 2 tygodnie bez wody jest większym "ciosem", niż gdybyś słońce miał z 7 godzin. Dziś kopałem nowy dołek w takim właśnie miejscu (6-7 godzin) i ziemia była zaskakująco wilgotna (chyba 5 dzień bez deszczu) w porównaniu do miejsca z praktycznie nieograniczonym dostępem do słońca.
Rejestracja: 2009
  • 1084 / 17 / 0


Dziewczyny przetrwały, agrowłóknina + hydrożel świetnie się sprawdziły, bo niestety w systemie nawadniającym rozładowały się baterie (z mojej winy).

Co do komentarza (kolegi kolegi co uprawia) jakoby dbanie o rośliny miało być fanaberią: nie uprawiam nołnejmów wydłubanych z palenia, tylko wybrane przeze mnie holenderskie odmiany, to już szósty sezon. Jak chcesz zostawić rośliny samopas, proszę bardzo. Wątpliwe, żeby nie miały żadnych niedoborów, ale rób jak chcesz. Jedni jedzą makaron z ketchupem, inni się rozsmakowują w wyszukanych potrawach.
Ja należę do tych drugich :)

A do chrystusa: no właśnie jest patelnia prawie cały dzień, szukałem jak najlepiej nasłonecznionych spotów. Osłonięte są tylko wczesnym rankiem.
Rejestracja: 2018
  • 281 / 42 / 0


no nie do końca mnie chyba zrozumiałeś, nie neguję Twojego podejścia do uprawy, wręcz je podzielam, co zresztą napisałem, niemniej tą aparature uważam za zbytek, i tyle, . a o tym zostawianiu krzaków to tylko anegdotka, choć prawdziwa.
nie czepiam sie, po prostu zdziwiłem, powodzenia życzę
Rejestracja: 2009
  • 1084 / 17 / 0


Ok, spoko :). Może nie przeczytałem dokładnie, bo przeglądałem cały wątek pobieżnie.
Wiesz, po prostu chcę mieć z głowy stres. Jak wyjechałem, to zostawiłem indoora pewnej bliskiej mi osobie i trochę się srałem, czy będą zdrowe jak wrócę (mam problemy z temperaturą, bo parę topków jest tuż pod lampą, a wyżej już jej nie podniosę, wygiąć też już nie bardzo).
Uważam, że stówka o nic za taki system, w growshopie razem ze specjalnymi donicami to koło kafla z tego co pamiętam.
Jedyny problem to pH wody (nawet jeśli ją zakwasisz odpowiednio, to wróci do wyższego po jakimś czasie, szukam na razie info o bezpiecznym dla plantów utrzymaniu pH na dłużej). Druga kwestia to grzyb, który może Ci się wprowadzić po pewnym czasie do roztworu - i tak było w moim przypadku (chociaż to chyba przez cukry, które były w jednym z nawozów).

Bardzo bym chciał wpadać na spota jak najrzadziej, bo:
- mimo, że jest dobrze ukryty i drugi sezon go używam, to idę na niego przez środek pola, więc tylko noc wchodzi w grę, a i tak nie mam pewności, że amatorzy strzelania z ukrycia do bezbronnych (myśliwi) mnie nie wypatrzą kiedyś (pieprzona ambona, mam nadzieję, że wieczorami się nie strzela)
- skurwysyny kleszcze - mam niby system, że zakładam inne ciuchy na czas przeciskania przez krzaki, które potem zdejmuję, ale jednak boję się, że mnie dorwie któryś zarażony, miałem już ich z 10 w życiu
- czas - dojazd, ogarnięcie roślin i powrót zajmuje mi koło 4-5 godzin
Rejestracja: 2014
  • 7093 / 789 / 0


Ja w tym sezonie straciłem wszystko, co rosło / próbowało wyjść z ziemi na łąkach. Zmieniłem zatem kompletnie podejście.

Nowy spot założyłem w starym korycie rzeki. Podłoże to piach, kamienie i zaschnięty muł. Rosną tam najmniej wybredne chwasty i drzewka (max 3 m) - bardzo słoneczne miejsce z uwagi na brak wysokich przeszkód.
Wykopałem dołki i umieściłem w nich donice / reklamówki z ziemią (i zamaskowałem).
Nie było jeszcze długotrwałej (dłuższej niż 4 dni) suszy więc nie wiem do końca jeszcze, jak szybko ziemia będzie wysychać, ale odpadło mi wiele minusów związanych z łąką.
Brak komarów, kleszczy, saren, dzików, chwastów po szyję, pajęczyny we włosach... źródło wody jest tak blisko, że podlewanie mogę ogarnąć przy użyciu 1 butelki 1.5 L (póki co podlałem tylko raz).
Patrząc na prognozę długoterminową spot może się sprawdzić, bo zapowiadają upalne i suche lato.

Minusem jest zagrożenie zalaniem, ale musiałoby popadać mocno przez wiele dni (mam już upatrzone miejsce, jeśli przyszłaby konieczność ewakuacji spota).
Posty: 17 Strona 2 z 2
Wróć do „Outdoor, czyli na dworze lub w szklarni”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość