LSA, Powojowate - Wątek Ogólny

Dyskusja na temat roślin z rodziny powojowatych, wykazujących działanie psychoaktywne.
Więcej informacji: Powoje w Narkopedii [H]yperreala

Moderatorzy: Magiczny Ogród, Psychodeliki

Posty: 515 Strona 48 z 52

 

Rejestracja: 2009
  • 109 / / 0


Kupiłem Ipomoea tricolor "Flying saucers" w MO, nie mogę wypróbować puki co, ale zmieliłem nasiona mając okazję. I pytanie, czy zmielone nasiona tracą swoją moc szybciej niż całe?

Jadły ten powój już dwie osoby, po całe 10g, i podobno jest słaby, efekty działania podobne do marihuany. Jak sam zjem to się upewnię czy tak naprawdę jest. Jednak wydaje mi się że zamówienie tej odmiany było błędem, i trzeba będzie kupić inną.

 

Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
  • 28 / / 0


Ile takich nasionek trzeba przyswoić? Ile jeść na pierwszy raz? Ile potrzeba na konkretnego tripa?
http://www.alternativemind.co.uk/lsa-ba ... p-349.html
a ile takich?
http://www.alternativemind.co.uk/lsa-ri ... p-351.html
Które będą lepsze?

Przez cztery lata gotowałem DMT w mojej kuchni

Piąty raz z rzędu potrząsnął, po kolei, 32 słoikami, z których każdy wypełniony był skrystalizowanym DMT, wodą i eterem naftowym. Metr obok na kuchence skwierczało pojedyncze jajko. Kiedy obiema rękami mieszał zawartość jednego ze szklanych słojów, opary gazu uciekły spod pokrywy. Willem zamierzał zrobić 25 gramów DMT o wartości 2250 EUR w trakcie jednej sesji...

Judgment: Sega wycofuje spin-off Yakuzy ze sprzedaży, bo aktor brał narkotyki

Japonia to bardzo specyficzny kraj o często niezrozumiałej dla nas kulturze. Nikogo, kto śledzi tamtejszy rynek gier, raczej nie trzeba o tym przekonywać. Niekoniecznie zdajemy sobie jednak sprawę z tego, jak postrzegane są w Kraju Kwitnącej Wiśni narkotyki.

 

Rejestracja: 2007
  • 3935 / 210 / 878


Masz przecież osobne tematy o obu gatunkach. Nie spamuj pan.

 

Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
  • 28 / / 0


Przepraszam :P. Trochę poczytałem i znalazłem. Ile nasionek +/- powoju hawajskiego powinienem zjeść, żeby otrzymać efekt porównywalny do dobrego (200µg) kwasa? 10 wystarczy na takiego trip-a?

 

Rejestracja: 2008
  • 51 / / 0


Do napisania wreszcie tego popstu zbierałem się od kilku dni,no ale ostatnio miałem co robić więc nie bardzo miałem czas no i dziś mija równy miesiąc od ''tego'';-) Nie bardzo wiedziałem gdzie to napisać bo to częściowo będą trip note,ale że nie tylko tipowe notatki a dotyczy w pełni LSA,toteż pisze w tym wątku. To tak w kwestii ''wyjaśnień'' ;-)

Teraz przenieśmy się nieco w czasie. O równy miesiąc,do 19 kwietnia 2010.
Już dzień wcześniej obmyśliłem sobie tego tripa jak i kilkudniowy pobyt u mojej dziewczyny(mieszka na stancji z dwiema kumpelami,ale na szczęście ona w osobnym pokoiku ;-) ),dlatego w tym dniu wstałem już o 8.

W tym dniu możliwy był mój pierwszy debiut sceniczny. Możliwy ale nie do końca pewny bo sam się jego ''bałem'' no i przecież nie byłem członkiem dawnego projektu jednej ze współlokatorek stancji i miałem jeśli juz to jedynie gościnie zaśpiewać. Od kilku ładnych lat chciałem śpiewać,być wokalistą,ćwiczyłem w domu też na spacerach po łąkach jak i pisałem pełno tekstów,wierszy itp itd. Jednak brakowało mi odwagi,śmiałości,charyzmy wokalisty.Często na próbach nie dawałem sobie rady z tym jak i ze stresem.Jedną z prób pamietam niestety dobrze bo to był najlepszy(grali np na WOŚPach itp itd) i najlepiej wtedy pasujący mi z repertuarem zespół w jakim byłem na próbie a ja przez stres mijałem się z muzyką i momentami głównie na początku gdy miałem ''wchodzić'' coś mnie blokowało i fatalnie to wyglądało <_< Odrzucili mnie stwierdzajac że głos mam świetny,ale szkoda że nie mam odwagi go z siebie wydobywać na luzie.

Dlatego już od pewnego czasu myślałem spróbować tripu z LSA aby to sobie przemyśleć na kwasie. Tym bardziej ,że tripy na LSA w znacznym stopniu pomogły mi zrozumieć rozstanie z byłą (pseudo) kobietą(jak się komuś nudzi to więcej o tym znajdzie w moim profilu w dawniejszych postach,ja opisywać tego tutaj nie zamierzam ;-) ). Jednak na wcześniejszych tripach(ostatni z LSA był 30 stycznia) nie udawało mi się skupić na tym problemie. Teraz okazja ku temu wydawała sie być idealna bo życie miałem ostatnio dosłownie bez żadnych innych problemów no i dzień możliwego koncertu był idealnym(ale i ryzykownym) dniem by sobie poradzić z opanowaniem stresu i większą odwagą przy śpiewaniu.

Wyszedłem z domu spakowany na kilka dni bo moja dziewczyna miała w najblizszych dniach trochę wolnego bo jej klasa pojechała na kilkudniową szkolną wycieczkę,ona nie pojechała ''ze względu na Ciebie Kochanie,wolę być kilka dni z tobą niż tam''. Jedynie co jakiś czas miała chodzić i zaliczać zaległe prace klasowe itp,bo przez nasz związek i jej podejscie ''jesteś ważniejszy niż szkoła'' sporo zaległości sobie narobiła... ;-)

Z domu wyszedłem ok 10:45,po 12 już byłem u niej na stancji. Współlokatorki były jeszcze na wsi w której i moja mieszka,miały wrócić ok 17,18 by zdążyć ogarnąc się na występ. Powój w ilości 10g(czekał już długo na tripa ;-) ) z M.O. zjadłem ok 12:40(pisząc to jest godzina 12:45,równy miesiac po tym,nawet kurwa nie wiecie jak fajnie jest wspominać to ponownie i to akurat miesiąc po a i tak wspominam to codziennie :-D ).

Jako,ze juz dłuższy czas zagłębiałem się w muzykę z lat 60-tych jak i jej ją zgrywałem to również i u niej mogłem słuchać swojej ukochanej muzyki :-D Ponadto przed wyjazdem zgrałem kilka rzeczy typu psychedeliczne obrazki,w tym kalejdoskopy,pliki z karaoke i swoje playlisty by nie musieć ich tam układać. Po konsumpcji(jadłem sam,choć proponowałem dokupić w stacjonarnym sklepiku porcję i dla niej ale nie chciała) położyłem się,a ona obok mnie. Wpierw ok. 20 minut słuchałem losowych utworów,później poprosiłem ją by włączyła Floydów a dokładniej suitę Shine On You Crazy Diamond ;-) Po dwóch pełnych odsłuchaniach wstałem z łóżka bo czułem że mdłości zupełnie ustąpiły,choć i tak były naprawdę małe i nie wiem do dziś czy to dzięki jej czułości okazywanej mi gdy leżałem czy przez to że dawno nie jadłem LSA lub po prostu magia tego tripa już wtedy dała o sobie znać i to chyba najprędzej bo w sumie odkąd wszedłem do jej domu było cudnie ;-)

Była godzina 13:50 gdy wstałem z łózka i po przejściu się po domu wraz z nią i ubraniu się (leżeliśmy w bieliźnie pod kołdrą) i wyjściu na fajkę(pali się tam na balkonie,ale my i tak rzadko palimy bo ja rzucałem wtedy ;-) ) włączyliśmy playlistę ''love 60' '' z miłosnymi,czułymi utworami z 60-tych i weszliśmy...do łózka %-D Ja docelowo po to by jeszcze po prostu z nią poleżeć a ona zaplanowała na ten dzień coś fantastycznego,coś czego się w tym dniu nie spodziewałem,jeśli już to w kolejnych dniach pobytu tam ;-) Oznajmiła mi ''mam dla Ciebie niespodziankę'' ,ja nieco zaskoczony i podekscytowany żartowałem że pewnie coś słodkiego ma dla mnie typu mleczko w tubce( :heart: ) lub jakiś prezencik. Moja kobieta rzekła ''nie wiem czy jest słodka,spróbujesz to mi później powiesz'' i zaczęła się do mnie bardziej tulić i dobierać. Wtedy uświadomiłem sobie cóż to za suprajs :-) Zdecydowała że jej pierwszy raz(była dziewicą,ma 16 lat :-p ) będzie w tym właśnie dniu. Normalnie na trzeźwo wolałbym by to się odbyło na trzeźwo,ale wtedy nawet o tym nie pomyślałem %-D Byłem niezwykle podekscytowany a że już wcześniej jak się przytulaliśmy i całowaliśmy(często tak mam że rzeczy tego typu tak mnie podniecają że osiągam szybko wzwód mimo nie planowania seksu :blush: ) miałem wzwody to i nie było z tym żadnego problemu gdy zaczęliśmy się kochać. Apropo kochania ale w innym kontekście-kocham LSA za to,że po nim nie mam jakichkolwiek problemów z potencją,nie to co np po kotach czy dexie ;-)

To były niesamowite przeżycia,doznania(tak,pisząc to od kilku minut i przypominajac sobie tamte wydarzenia stoi mi %-D :blush: ). Pierwszy mój stosunek na LSA(raz kiedyś miałem okazje no ale nie wyszło,nie z mojej winy ;-) ) i to z kobietą naprawdę wyjątkową,pierwszą którą naprawde pokochałem i pierwszą która szczerze pokochała i mnie. Dodatkowo ja byłem na kwasie. Coś niesamowitego :-) Po grze wstępnej(samo to dawało nam niezwykłą frajdę ;-) ) która trwała hmmm coś ok 20 minut(?,cięzko powiedzieć bo czas na LSA płynie mi niekiedy dosć dziwnie,a i te chwile nie były odpowiednie do mierzenia czasu ;-) ) przyszła pora na pierwsze wejście (w klasycznej i bez gumek bo już od kilku tygodni brała anty bo szykowaliśmy się na pierwszzy stosunek ;-) ). Mam niemalże pewnosć(znam siebie ;] :-p ) ze na trzeźwo po jej dosłownie krzyknięciu ''ała,boli,prosze wyjdź na chwilę!'' nie wyszedłbym a delikatnie kontynuował :-p Pod wpływem LSA jednak na chwilę wyszedłem i po chwili zajmowania się ''nią'' wszedłem ponownie. Już było lepiej i po chwili jęków bardziej z bólu jej reakcje przerodziły się w najpiękniejsze dźwieki jakie było mi dane słyszeć,w jej śliczne okazywanie rozkoszy :-) Jako,że przy grze wstepnej przy oralu był moment w którym byłem blisko dojścia( :blush: ) to ten pierwszy stosunek nie trwał zbyt długo i musiałem kilka razy wyjść lub zwolnić by nie dojść(jak się okazało i z tym po LSA nie ma problemów,przynajmniej u mnie ;-) ) i jeszcze wraz z nią się tym pocieszyć :-p Ze wstrzymywaniem orgazmu dałem sobie spokój gdy już byłem trochę zmęczony. Więc po krótkiej przerwie na podtarcie się z krwi(choć i tak było już za późno bo prześcieradło już było umazane,ale na moje życzenie spaliśmy w nim przez cały mój pobyt tam bo stwierdziłem że jest ono ''magiczne'' %-D ) przyśpieszyłem tempo,tak na finisz. Finisz jak się okazało niemalże wspólny,bo wiem że i ona miała orgazm ale kilka chwil po moim(raczej rzadko wychodze od razu po dojściu :-p )później w nocy mi sama o tym powiedziała choć i tak wtedy o tym wiedziałem bo dobrze wyczułem ten moment bo nagle przestała mnie całować i dotykać np po karku itp(to było niesamowite z jej strony,okazała się fenomenalną kochanką :heart: ) a wpierw ścisnęła mnie mocno i zakrzyknęła moje imię po czym zupełnie bezwładnie położyła ręce nad głową.Chwile po tym wyszedłem i leżeliśmy wtuleni niemalże nic nie mówiąc a jęcząc jeszcze z wszechogarniającej rozkoszy :-) To było coś naprawdę wspaniałego :-)

Po wylegiwaniu się w łózku wstaliśmy o 15:20,zjedliśmy obiad i tu uwaga!!!!!!!!! %-D Nigdy nie byłem zwolennikiem jedzenia warzyw,a ona jest wegetarianinem więc...zjadłem po raz pierwszy z nią te jej warzywka %-D i uwaga! %-D Posmakowała mi %-D i to na tyle,że postanowiłem wtedy ''wiesz co? będąc u Ciebie te kilka dni też będę nie jadł zwierząt!'' %-D Dałem z tym radę i to raczej na luzie,ale pod sam koniec pobytu u niej wymiękłem i zjadłem pizzę z mięsem z jej kumpelami ;-)

Przed 16 postanowiliśmy zająć się moim ''celem'' na tego tripa-muzyka i moje śpiewanie! Po jej podłączaniu calego sprzetu (chcieliśmy wszystko nagrać i to w dobrej jakości ;-) ) i przyszykowaniu dwóch gitar(akustyki,jeden jej,druga współlokatorki) na których już od jakiegoś czasu próbowałem się ogrywać rozpoczęliśmy. Wpierw od gadania,zapowiadania i smianai się z tego wszystkiego ''o jaaa to się nagrywa!'' %-D po czym włączaliśmy karaoke Beatlesów. Lepszego wyboru nie mogłem podjąć. Gdy tak zdecydowałem ''wyłączyłem się'' z otoczenia i ''popykując'' sobie na gitarce mówiłem naćpany rzeczy typu ''Bitelsi...bogowie nastolatek...tez chcialbym być taki jak oni...boski,bogiem być...bogiem.... jak Lennon...i będe...będę boski!'' %-D Po czym nagle włączyłem plik karaoke(magical mystery tour na pierwsy ogień :heart: ) i nieco się wyżyłem na strunach glosowych no i się zaczęło :-) Śpiewało mi się niezwykle lekko,mój głos płynący wraz z muzyką był niczym ryba pływajaca w rzece-nie oderwalnie powiązany i łączący się w jedną spójną całość. Po prostu płynąłem w nurcie muzyki,żadnych problemów z trafianiem w partie wokalne i to nawet często miałem zamknięte oczy i nie sugerowałem się tym co pokazuje mi program do karaoke. Nie myślałem też tak jak to zazwyczaj miałem w zwyczaju przy śpiewaniu ''ciekawe jak to brzmi'' itp. Po prostu śpiewałem wraz z nią i pogrywaliśmy oboje na gitarkach. To było wspaniałe,czułem się wtedy jak młody Bitels,jak młody bóg muzyki.

Wtedy jeszcze nie wiedziałem że ta sesja karaoke jak i pozniejsze wydarzenia( i nie tylko karaoke bo poza karaoke bitelsow spiewalismy karaoke jednego utworu Dylana i nasze gitarowe,surowe wersje oryginału jak i pewnego coveru tego utworu oraz głównie jeden utwór pewnego grandżowego zespo) zmieni mnie i to myślę,że już na zawsze :-) Zyskałem dzieki tej sesji i temu co bylo pozniej mase pewności siebie,wiary w swoje umiejetnosci,zyskałem to czego nie miałem :-) no i coś jeszcze-ta nagrana sesja jest dla nas oboje relikwią. Mamy to oboje na kompach w całości jak i podzielone na pewne częsci i ja słucham tego choć trochę niemalże codziennie :-) Brzmi to niesamowicie ale i dosc dziwnie,czuć w tym kwas bo mowilem miedzy utworami dziwne rzeczy,moj glos tez wydaje sie być skwaszony i cała ta otoczka jest kwaśna,magiczna. No i niesamowicie bylo spiewac kawalki z kwaśnych płyt bitelsów typu ''lucy in the sky...'' itp itd jak i słuchać tych nagrań,piękna pamiątka :-)

O 17:20 wróciły współlokatorki wraz z perkusistą tego ich cover bandu. Czy poznali że jestem na kwasie? Nie,nie musieli bo pierwsze co im powiedziałem pełen entuzjazmu dzieciaka(mam go na co dzień a po LSA jest jeszcze wyraźniejszy %-D ) to ''cześć,jestem na kwasie i gram dziś z wami koncert,mam kilka zajebistych pomysłów!'' %-D Perkusista zareagował smiechem(gra u nich na perce bo jest kuzynem tej liderki ich bandu ale i muzykiem przednim,no ale koleś pod 30-tkę i mocno uzależniony od benzo,np dormicum itp itd....),podobnie ta ich basistka(i zarazem wspollokatorka numer 3) a wokalistka sie wkurwiła i to ostro i powiedziała że w takim stanie mogę z nimi pojechać ale jako widz %-D Mnie to wcale nie wkurwiło,nie zezłościło,zareagowałem spokojnie i dogryzajac jej,że dzisiejszego wieczoru to ja będe liderem i frontmanem %-D

Po chwili ich podłączania się itp itd zaczeliśmy ''próbę''. Oni mieli zaplanowany od dosć dawna(ogolnie nie grają razem od dawna,ale ten wystep jako pseudo support pseudo gwiazdy wieczoru w tym klubie mieli zaplanowany od dawna jako nagroda za jakiś tam festiwalik ;-) ) set na ten koncert,ja byłem planowany jako współwokal w dwółch,czas ich granai był przewidziany na max 20 minut i chcieli grac kilka coverów.Po wielu dialogach,próbach grania i mojego pokazywania że mimo skwaszenia daję radę śpiewać udało mi się wraz z moją dziewczyną i pozniej po probach reszcie bandu namówić wokalistkę do zmiany setlisty. Zmiany i to sporej bo z ich planowanych utworow zostały dwa,a z tych ''moich'' zaplanowaliśmy 3,a ostatecznie na koncercie wyszły 4 bo kawalek Dylana zagralismy w dwoch wersjach,bo drugą na bis %-D Każdy z tych dodanych przeze mnie graliśmy wcześniej choć raz na pseudo próbach na same gitarki w kuchni pod alkohol więc znajomosć materiału nie była aż tak zła choć kiepska i to wszystko ogólnie było totalnie kosmicznym pomysłem włącznie z samym moim udziałem w tym pod wpływem LSA :-D

na próbie frontmanka co chwilę się o coś przypierdalała a to że chujowo ''brzdakam'' na ''jej'' gitarze a to że za czesto zamykam oczy itp i to jako jedyna <_< Widać było ze ewidentnie mój udział w ich zespole i to aż taki jej nie pasował ;-) Ona ma wielkie ambicje,ja też i tego wieczoru się naprawdę ''gryźliśmy'',ale ja to totalnie olewałem a apogeum jej złości sięgało zenitu już w klubie %-D

o 19:40 przyjechal bus ojca perkusisty po nas i udaliśmy się do miejsca koncertu,mieliśmy wchodzić ok 20:10. Ciągle czułem się skwaszony co skrzętnie zauważała ta ich liderka a ja to totalnie olewałem i smiałem się z tego %-D W busie się później porządnie wyłączyłem słuchając tego co mamy zagrać w mp3 i czytajac do tego wydrukowane teksty i nucąc sobie pod nosem :-) Nie czułem żadnego,ale to żadnego stresu a totalny relaks,odprężenie i lekkie podeksycotowanie a wiem,że na trzeźwo i bez tego co działo się wczesniej na tym tripie pewnie juz w drodze panikowałbym porządnie ;-)

Po wejśiu do klubu,pobycie w szatni itp gdy oni się rozstawiali ja poprosiłem moją kobietę ''rozstaw ładnie wszystko i mi,a ja idę pogadać sobie z ludźmi'' %-D Zlazłem ze sceny i podchodziłem do kilku grupek(więcej siedziało w okolkicy baru niż stało pod sceną,ale pozniej proporcje te znacznie się zmieniły :cool: ) siedzących przy stolikach i gadajac sobie wpierw o pierdołach z nimi pozniej namawialem by podeszli wkrotce pod scenę,że bedzie niesamowity wystep,hahahaha %-D Zawsze kurwa marząc o swoim wystepie gdziekolwiek przed wieksza iloscia osob bałem sie jednoczesnie ze przed nim bede chodzil zestresowany totalnie ,niesmialy itp a tutaj kurwa biegałem po parkiecie i gadałem swobodnie z obcymi ludźmi namawiajac na ''niesamowity wystep'' emanując pogodą ducha i pewnością siebie %-D Ponoć emanowałem też kwasem(co i moja dziewczyna mi mówiła :-p ) ale myślę,że nikt się nie zorientował a nawet jeśli to co z tego ;-)

Wróciłem na scenę(jak gdyby nigdy nic wchodząc jej środkiem i machajac przed zejsciem na zaplecze ludziom co juz wzbudzało pozytywne reakcje :-p ) i zeszlismy wszyscy za nią na ostatnią ''naradę'' i pierwsze co ktokolwiek powiedział to moja kobieta przyczepiła się że jakaś dziewczyna przy stoliku mnie przyjacielsko przytuliła a ja ją ponoć cmoknąłem :huh: Miała może trochę racji,ale moment to sobie wybrała niezbyt fajny na ''zjebki'',no lol... Zareagowałem spokojnie mowiac jej ze nie teraz o tym mówmy,porozmawiamy w domu itp ale ogolnie niezbyt fajna akcja i nie pierwsza tego typu w jej wykonaniu tego wieczoru....

Na całe szczęscie w tamtej chwili to mnie zupełnie nie wytrąciło z równowagi psychicznej,dalej byłem usmiechniety,mega pozytywny i co najwazniejsze-spokojny,zrelaksowany. :-) Wszedłem na scenie jako ostatni,założyłem gitarkę i.... lekko kopnąłem z usmiechem na ryju krzesełko przeznaczone dla mnie mówiąc do mikrofonu ''jestem młody,postoję'' %-D i podwyższyłem sobie mikrofon po czym rozpocząłem gadaniem(też to było fajne,dosc ciekawe jak i wkurwiające wokalistkę i też pewne teksty ogolnie wkurwiały moją kobietę,ale nie mam czasu by je teraz przytaczać..._) ,ale ja się przy tym samym gadaniu juz bawiłem dobrze,publika sądząc po reakcjach również więc tylko dwie osoby widziały coś w tym złego ;-)

Nie będę sypał tytułami,z racji tego że przez kilka dni po tym wystepie filmiki smigały po youtube ,no co prawda na prośbę wokalistki(''bo kamerowales glownie jego a to moj zespol'' itp...) jej znajomy ktory to nagrywal usunął je szybko stamtąd,no ale tak jakby co wolę nie mowic konkretow by zachowac anonimowość,choć i tak ktos jak tam byl to mnie pozna %-D :blush: Zaczelismy od coveru ich kawalka,pewna piosenka pewnej wokaliski,tu wiekszosc wokalu nalezec miala do niej ale..... spiewalismy razem doslownie caly kawalek bo ja poczulem taką potrzebę,hahhahahaha %-D i to równo i brzmi to naprawde zajebiście :-) po tym utworze wykonanym (ja tu miałem nie ''brzdąkać'' na gitarze i do tego się zastosowałem) perfekcyjnie publika sie zwiekszała i już(choc ja powiedzialbym ze juz wczesniej :-p ) była ''nasza'' :-D Nie było to multum osób ogolnie,hmmm bo ja wiem,chyba max ze 40 osób,ciezko ocenic w sumie bo mnie to wtedy nije interesowalo zupelnie a na filmikach(ktore pałker przekazał i mi :heart: ) widac zespol a nie publike ;-)

Przed drugim kawalkiem,kolejnym ''ich'' coverem byłem wyjątkowo poważny i nic poza jego suchą zapowiedzią jak i o czym jest ten utwór nie powiedziałem. Zaczelismy go grac i ja sie momentalnie wzruszylem :blush: tak jakbym czul ból o którym mowi ta piosenka. Leciały mi łzy :blush: Dziwnie to wyglądalo raczej,ale w śpiewaniu dałem pieknie radę,tutaj mieliśmy oboje spiewać razem,za to ponoć(ja tego do dziś nie słyszę %-D ) z gitarą nieco zwalniałem,ale to nic w sumie bo i tak byłem trzecią gitarą ;-)

Po tym z mojej strony była chwila ciszy,publika klaskała a ja cicho i tak jakby mnie nie było tam w tym miejscu %-D Moja dziewczyna powiedziala moje imię i się tak nagle ocknąłem(dziwnie to wygląda na filmie,hahahahha %-D ) po czym lakonicznie stwierdziłem ''spociłem się,muszę się rozebrać'' %-D co spowodowało wybuch śmiechu na widowni a ja po chwili już ponownie wesoły i radosny powiedziałem 'ale,ale tylko koszulkę zdejmę i mimo że się spociłem to nie smierdze'' %-D Zdejmujac koszulkę jakiś koleś z widowni krzyknął ''rzuć ją w publikę'' a po chwili dziewczyna z pierwszego rzedu krzyknela ''daj mi ją,przymierzę!'' i tu najgorszy moment dla mojej dziewczyny i najbardziej za to obrywalem 2,3 najblizsze dni :-) Odpowiedzialem tej co mowila o przymierzeniu ''ok,a pozniej pojdziemy na zaplecze i ja przymierze gorę Twojego stroju,ale całą,ok?'' ona odpowiedziała ''ok,dawaj'' na co ja jej ''pozniej na zapleczu powiem Ci ja to samo i nie bedzie chodzilo o koszulkę!'' %-D %-D %-D Ona jak i reszta widowni zareagowała smiechem,okrzykami itp itd,perkusista i ta dziewczyna od basowej tez sie z tego śmiali a wokalistka była skonsternowana a moja dziewczyna na tyle wkurwiona że ledwo co po przekazaniu koszulki tej z widowni i zalozeniu gitary na nagi tors zaczela grac kolejny kawalek %-D :-/ na co ja zareagowalem smiechem i to widząc to jak ona jest wkurwiona %-D Cała ta sytuacja wydawała mi sie wtedy prowadzona w miłej,wesołej atomsferze i tak tez wygląda no poza reakcjami wokaliskti i tej mojej ;-)

utwór numer trzy to moja propozycja coveru. Kawalek w oryginale tez akustyczny,ale bardxzo eskpresyjny,żywy,z epoki grandżu. Tutaj cała scena jak i widownia były już totalnie moje. Wokal miał należeć do mnie,a tylko drobne dwukrotne backing vocals chórki do tej wokalistki. Tu gitara była łatwa do zagrania,toteż grałem na niej(tutaj ponoć nieco za szybko i fakt-to akurat sam słyszę ogladajac to:P),śpiewałem(w pewnych momentach niemalze krzyczalem ale brzmi to super bo odsuwałem sie wtedy od mikrofonu :-) ) i szalałem na scenie %-D :blush: Publika wreszcie się też ruszyła,widziałem że nawet pogować próbują a parę osób machało glowami :-D W tym utworze,pierwszym szybszym poczułem się najlepieji moim zdaniem najlepiej mi ten wyszedł(choć jebłem się nieco z tekstem,ale i tak akurat tego kawalka nikt z widowni pewnie nie znał ;-) :-p ). Głos w tym kawalku(w sumie nie tylko w tym bo w kazdym dopasowywalem swoje mozliwosci pod moment utworu ;-) ) często zmieniałem,brzmi to pieknie,czesto ogolnie to spiewalem w chacie,ale tak dobrze zaspiewać tego to jeszcze nie zaspiewalem :-p
W trakcie grania tego ponoć(ja tego nie czułem z pocżatku,dopiero pozniej) leciały mi łzy ,ale wiem ze to były w pełni łzy szczescia,łzy szczescia z powodu piękna tych chwil(miewam tak tez i na trzezwo).


apropos trzezwosci-bylo cos ok 20:40,ja nie zwracalem uwagi nie myslalem o tym czy kwas dziala czy nie,ale pozniej jak myslalem o tym wystepie to stwierdzam ze dzialal jeszcze o czym swiadczy ponizsze zdarzenie:blush:

za ten trzeci kawalek otzymalismy juz nie brawa a doslownie aplauz :-D az stałem chwile w bezruchu i patrzylem na publike i rozpierała mnie duma i.... poczułem że niemalże płacze i zaraz sie doslownie poryczę :blush: do tego czulem że leca mi gluty( %-D ) z nosa więc bez słowa zdjąłem szybko gitarę i...pobiegłem zupełnie bez słowa za scenę :blush: Po minieciu sie z jakimis ludzmi ktorzy pytali ''dokąd ty kurwa idziesz?!'' i ignorowaniu ich poleciałem do wc(dzieki kurwa losowi że to było tak blisko i nie po 10 zakretach itp bo bym raczej zabłądził... :-/ :blush: ) i wziąłem, tylko rolkę papieru i wracajac w strone sceny sie ogarnąłem tzn wysmarkalem bo troche sie denerowoalem tyym zdarzeniem i ochota na placz mi minęła :blush: Wręczyłem bez słowa rolke papieru jak i ten użyty tym co stali przy wyjściu i radośnie wyskoczyłem na scenę %-D Według zapisu video nie było mnie zaledwie 1min i 26 sekund xDDDDDDDD Oznajmiłem dumnie że jestem i zespol nagle zaczal grac kolejny cover.

i tu kolejna dziwna akcja z mojej strony ;] :blush: umowilismy sie ze zagramy cover coveru utworu Dylana,spokojniejszy niz oryginał ,w ktorym perkusja wchodzi po ok minucie(same talerze wpierw a po ok 3 cała perka) a perkusista zaczął od początku napierdalać po garach tak jak w oryginale Dylana a my gralismy spokojną wersje :huh: %-D to wykrzyknąłem krótkie ''stop!'' i podszedlem do niego i go zjebałem szeptajac mu na ucho że mielismy grac tę spokojniejszą %-D Lekko się wkurzył i po chwili jak odszedłem zaczął walić(po perkusji oczywiscie ;-) ) jeszcze mocniej,ale po chwili przestał,ja wytłumaczyłem publice o co chodziło i zaczelismy grac odpowiednią wersję :-) Wyszło zajebiscie,coś kurwa pieknego :-) Jest w tym pi.ekny klimat,mój spokojny wokal i piekne backing vocals wokalistki,ja sie przy tej wersji rozpływałem totalnie i oczywiscie łzy mi leciały :-)

a na bis jako 5 utwor zagralismy.... te wersje szybszą ,żywsżą tego samego utworu,coverowalismy tym razem oryginał %-D i tu znowu odpłynąłem i porwałem siebie jak i tłum i po raz kolejny przyspieszalem z gitarą,hahahah %-D i kilka słow ominąłem bo w szalenstwie sie zatracilem totalnie i nie zdazylem wrocic na czas do mikrofonu :blush: xDDDDDD ale wygl.ąda i ta wpadka pięknie,naprawdę niesamowite to wszystko bylo :heart:


Trip cudny,genialny,nigdy go nie zapomne :-) Drobne fragmenty z licznych notatnikow ktore mam o tym tripie:
Czy ten trip oraz mój debiut sceniczny były dla mnie spełnieniem moich marzeń? Absolutnie nie. On je przekroczył. Bo nigdy nie marzyłem o tripie(jak i debiucie scenicznym) aż tak pięknym i pełnym niesamowitych wydarzeń.

Od wielu już lat nie wierzyłem w żadnego boga. Często mówiłem że wierzę jedynie (aż) w siebie,choć nie zawsze to okazywałem. Od miesiąca śmiało mogę powiedzieć że wierzę w boga bo od miesiąca czuję się bosko,codziennie.


ogolnie to po tym tripie zmienilem sie i to znacznie i kocham LSA za pomoc w tym wszystkim :-)

ok,narazie koniec,choc byl i drugi trip w innych dniach i u mnie w domu i juz z moją dziewczyną jako nie tylko widz,ale to innym rfazem skrobnę bo wlasnie apropos jej-chcialem z nią zerwać(chocby za pretensje o te akcje z koszulką czy przed koncertem ale nie tylko,napsize pozniej bo to sie łączy z tym drugim tripem) i zrywaliśmy juz w sumie ale postanowilismy zostac ze sobą do konca roku szkolnego i zaraz po nią jadę9pisalem tego posta szykujac sie w miedzyczasie,przepraszam za literówki itp itd) i zabieram do mnie bo mama w pracy i chcemy wziac gitarki i miedzy innymi troche pograc sobie u mnie :-D

Peace :heart:

 

Rejestracja: 2007
  • 3935 / 210 / 878


Ty, ale to fajne :cheesy:


co nie zmienia faktu, iż alez z Ciebie piękny narcyz. no paczcie paczcie
Ostatnio zmieniony 20 maja 2010 przez pokolenie Ł.K., łącznie zmieniany 3 razy.
Rejestracja: 2010
  • 115 / 2 / 0


czy nasiona polskiego powoju zawierają LSA , nazbierałem troche na trawniku ale znalazlem info ze nie dziala halucynogennie , pare lat temu jadłem wilca 2 razy ale oba razy skonczyly sie body loadingiem i wyrzyganiem go .
Rejestracja: 2015
Użytkownik nieaktywny
  • 50 / 3 / 0


nasiona najlepiej z nl wtedy jest pewność że maja one substancje aktywne, body load ciężki ale warty tripu
Rejestracja: 2010
  • 117 / 9 / 0


Rejestracja: 2016
  • 57 / 2 / 0


"hospitalizowano kilka osób"?
Albo media przesadzają albo spanikowali kiedy zaczęli rzygać :kotz:
:-D
Posty: 515 Strona 48 z 52
Wróć do „Powoje”
Na czacie siedzi 50 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości