Dyskusja o głównym alkaloidzie opium, oraz jego półsyntetycznej pochodnej.
Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 7427 • Strona 743 z 743
  • 408 / 106 / 0
Wit. C nie masz od kogoś tam pożyczyć?
  • 2877 / 100 / 0
@PepeLePew witam, obecnie już rzadko tutaj zaglądam i wypowiadam się jeszcze rzadziej (ale wciąż zaglądam i żyje jeśli ktoś tęsknił) ale czytając Twój post zauważyłem sporo punktów wspólnych także dorzucę swoje dwa grosze i własną perspektywę odnośnie bupry, Twoich obaw i tematów pokrewnych - z racji tego, że jestem wieloletnim użytkownikiem substytucji, a wcześniej masy innych środków czego dowody można z łatwością znaleźć na tym forum.
Nasze doświadczenia różnią się o tyle, że ja nie miałem nigdy problemu z benzosami, a z GBLem za jego złotych czasów. Miałem go dużo, nadużywałem przez lata, można powiedzieć, że z nim zmieniłem się z naiwnego gówniarza eksperymentującego z dragami (wówczas przeważająco psycho) w narkusa w pełnym uzależnieniu fizycznym. Zarówno benzo jak i GBL to gabanergiki, nie stroniłem też nigdy specjalnie od alkoholu i stąd zauważam korelację.
Gdy wreszcie udało mi się rzucić ten uroczy płyn do felg (który poczynił raczej nieodwracalne zmiany w moim mózgu) w czym w najgorszych momentach pomagała mi ukochaną wówczas względnie tania, łatwa do kupienia i przefiltrowania kodeina wpadałem w objęcia tej drugiej i tak przez kolejne lata przechodziłem na mak (znowu się załapałem na zlotą erę 2010-2014 kto ma pamiętać ten pamięta) aż do iv i ciężkich opio - moim drug of choice z reguły była raczej morfina niż brąz, ale ten drugi wychodził jednak ekonomiczniej.

Przebujałem się tak wiele lat od jednego skręta do drugiego, w międzyczasie posypał mi się wieloletni związek w którym byłem zainwestowany po same jaja i razem z nim wszystko inne. Lata mijały często na granicy, wiecznym stresie, nie wiedząc czy jutro będę miał co przyjebać żeby być w stanie pojąć do roboty żeby znowu przyjebać, zakrywając dziury łapach długimi rękawami albo dając dupy z pracą czy nawet bliskimi bo leżę poskręcany bo nie udało się zmotać tematu i nie nadaje się do niczego (w moim otoczeniu może 3 osoby wiedziały, że mam jakiś problem z dragami, a i tak zawsze przedstawiałem go w możliwie najmniej inwazyjnym świetle). Gigantyczna Jenga gdzie wystarczyło wyjąć jeden klocek i wszystko się sypało (co się wielokrotnie zdarzało).

Mam nadzieję, że Cię nie zanudziłem bo zbliżamy się do konkluzji tego wywodu.

bupra.

Za pierwszym razem to kupiłem ją czysto rozrywkowo, ale bupra błyskawicznie traci ten potencjał. Mimo to z czasem zacząłem ją sobie motać i stopniowo odstawiać grzanie bo zabijała całe ssanie, calego skręta, dawała to poczucie bezpieczeństwa - ale to było wciąż ryzykowne bo jednak jest to mało popularna rzecz i trudna do zmotania. Jak ktoś da dupy to znowu jesteś na skręcie na którego nie możesz sobie pozwolić więc wracasz do grzania i tak w kółko. W końcu poszedłem do lekarza bo już byłem tym zmęczony, albo wóz albo przewóz - no i się udało, dzisiaj mam na wszystko papier i tyle bupry ile potrzebuje.


Jestem gotów zaryzykować stwierdzenie, że bupra ocaliła mi życie.
Z jednej strony rozumiem, że się stresujesz, że zmienisz jedno uzależnienie na drugie, ale w każdym możliwym kontekście bupra będzie mniejszym złem. Jedni ja biorą parę dni aby wylajtować zejście, inni 3-5-10 lat, a jeszcze inni będą ją żreć aż do śmierci. Uważam osobiście, że tutaj nie ma złej metody, jest tylko metoda która działa dla Ciebie. Ja należę do tej ostatniej grupy, jestem na buprze konsekwentnie już bardzo długo, zbliżam się do 10 lat. Zaczynałem od bardzo wysokich dawek i schodziłem latami, dzisiaj jestem na 4mg/d i mój lekarz zgadza się z tym, z będę na niej raczej do końca życia bo potencjalne ryzyko gdybym ją odstawił jest nieproporcjonalne do korzyści. I nie mam z tym problemu. Działa to przy okazji jak ubezpieczenie, wiem, że nie ma sensu kupować kody/oxy/Majki czy szukać helu bo i tak na mnie nie zadziała - także kompulsywny element ćpania poszedł w zapomnienie. Przez to 10 lat miałem dwie wpadki - raz jak mi zmarł ktoś bliski i popłynąłem i raz jak mi się skończyła bupra i MUSIAŁEM jakoś egzystować przez kilka tygodni bo tego wymagały okoliczności - wtedy popłynąłem i po tym właśnie zdecydowałem się zalegalizować substytucję. Także nie bój się jej bo może się okazać Twoim największym sprzymierzeńcem przy odstawce i społecznej reintegracji. Powodzenia ;)


PS: pamiętaj, że jeśli przechodzisz z mocnych opio np Majki czy helupy na bupre musisz zrobić minimum 24h przerwy, a najlepiej 36h lub więcej bo dostaniesz złej reakcji, coś podobnego do instant skręta. Z tego co kojarzę to efekt tego, że receptory świrują (agonista vs antagonistą), ale niech mnie poprawi ktoś lepiej wykształcony jeśli pieprzę glupoty, ja już nie pamiętam dokładnie. Nie przypominam sobie żeby ten ewenement mial jakąś usystematyzowaną nazwę ale jak popytasz się na wątkach o buprze to na pewno Ci wszystko ładnie wyjasnią. Ten mechanizm nie działa w drugą stronę (w sensie jak się będziesz próbował zgrzać będąc na buprze to najpewniej po prostu nie zadziała bądź zadziała wielokrotnie słabiej niż powinno i się to nie opłaca bo się tylko wkurzasz)

SB
"Czuję się gwiezdnie"

Po dzisiejszym robię przerwę
  • 578 / 128 / 0
@slodkapszczolka takie długie działanie to przeciwbólowe, albo, że głodu nie masz. Haj krótszy jest zawsze. Ja paląc czułem ciągły niedosyt od pewnego momentu, a że przez to ciągłe dopalanie schodziły straszne ilości, to oczywistą konsekwencją było przejście na IV. Skoro masz już z tym doświadczenie, to w końcu i tak to zrobisz z tego czy innego powodu. Ja nie miałem, a i tak się nauczyłem. Też miałem tylko palić, a teraz patrz na kolejny akapit.

Zadam przy okazji swoje pytanie. Czy pogotowie wezwane do przedawkowania heroiny wzywa z urzędu pieski i wkrótce potem ci drudzy wpadają w odwiedziny? Tym razem udało się bez naloksonu, ale było na granicy, bo depresja oddechowa, zasinienie i walka o oddech przy utracie przytomności.
  • 1540 / 211 / 0
Żadnych zastępczych środków, jak kończyć, to kończyć. Późniejsze schodzenie z metadonu czy bupry to po prostu masakra. Ja grzeję ponad 40 lat, ostatatnio w zasadzie tylko fnt w dużych dawkach, zdarza mi się robić przerwy, schodzenie często na sucho/ zmniejszanie dawek, czasem jako pomoc pregebalina, benzodiazepiny, obowiązkowo witaminy, lekka głodówka, ale uwięzić się do końca życia na buprze/mietku? Nigdy.
  • 2084 / 250 / 0
Ludzie na substytucji potrafią pić setkę metki bez jakiejkolwiek przyjemności, do tego nie mogą nic zejść, bo tracą poczucie bezpieczeństwa. To jak najbardziej poważny dyskomfort uniemożliwiający zejście, choć organizm by się przyzwyczaił. Taka perspektywa substytucji nie brzmi zbyt atrakcyjnie, takie mniejsze zło czasami, ale na pewno nic atrakcyjnego. Dlatego dobrze Cię tutaj rozumiem @stary dziad.

Z perspektywy czasu myślę, że metka lub bupra mogą być ok, ale w bardzo małych dawkach. Symbolicznych wręcz. Bo duże dawki substytutów z reguły nie dają przyjemności, są więzieniem tylko. Szczególnie bupra, że zero jakiejkolwiek przyjemności.

Najlepiej odtruć się i jeśli na czysto będzie zbyt trudno, wtedy malutka dawka bupry lub metki. Malutka dawka to powiedzmy 5-15mg metki, ale bardziej jednak 5mg. Chodzi o to, żeby spróbować na czysto i ewentualnie dobrać najmniejszą dawkę substytutu jak na czysto będzie niewykonalne. Z małych dawek znacznie łatwiej przejść na zero niż z dawek typowych, można też zaćpać jak ktoś ma taką potrzebę. Bo nie oszukujmy się, jak u kogoś ćpanie pełni ważną funkcję regulacyjną, nagłe pozbawianie się tej możliwości może być niebezpieczne.
  • 243 / 35 / 0
21 grudnia 2025crocodilla pisze:
@slodkapszczolka takie długie działanie to przeciwbólowe, albo, że głodu nie masz. Haj krótszy jest zawsze. Ja paląc czułem ciągły niedosyt od pewnego momentu, a że przez to ciągłe dopalanie schodziły straszne ilości, to oczywistą konsekwencją było przejście na IV. Skoro masz już z tym doświadczenie, to w końcu i tak to zrobisz z tego czy innego powodu. Ja nie miałem, a i tak się nauczyłem. Też miałem tylko palić, a teraz patrz na kolejny akapit.

Zadam przy okazji swoje pytanie. Czy pogotowie wezwane do przedawkowania heroiny wzywa z urzędu pieski i wkrótce potem ci drudzy wpadają w odwiedziny? Tym razem udało się bez naloksonu, ale było na granicy, bo depresja oddechowa, zasinienie i walka o oddech przy utracie przytomności.

Ehhh, już wale iv, właśnie przez ten niedosyt. Swoją drogą ile dajecie kwasku cytrynowego? Wiem że pytanie pewnie zadawane milion razy, ale okolice 100mg świetnej jakości dark netowego towaru zalewam na łyżkę 2ml wody, dosypuje szczyptę kwasku i odparowuje palnikiem jubilerskim do 1ml mieszając zatyczką do igły, jednak zawsze zostaje mi sporo nie rozpuszczonych farfocli i nie wiem czy to nierozpuszczalny syf, czy jednak nie rozpuszczona helupa.
Według vendora brąz ma lekko ponad 50% zawartości helupy ze zdjęciami dokumentów z badań, ale nie wiem na ile są prawdziwe te wyniki.
Z góry dzięki za rady :strzykawka:
Świat się zmienia, słońce zachodzi a wódka się kończy.
  • 2084 / 250 / 0
@slodkapszczolka najpewniej rozpuszczasz wszytsko. Żeby zyskać pewność, możesz zrobić taki test, osad po zaciągnięciu r-ru zalewasz czystą wodą, mieszasz i zaciągasz znowu. Chodzi o to, żeby go wypłukać, to konieczne aby test był wiarygodny. Taki osad zostawiasz. Pierwsza próba polega na ponownym wygotowaniu go kolejnym razem i strzeleniu. Jak nie chcesz strzelać popłuczyn, możesz chociaż na smak spróbować, choć strzelenie mówi więcej. Druga próba polega na zebraniu osadu z kilku użyć, powiedzmy z 5, i zjedzeniu go. Jakby miało być w nim sporo heroiny, poczujesz ją.

Jeszcze możesz zrobić tak, że próbujesz na smak kropelkę gotowego do strzała r-ru. Jeśli wyczujesz jakąś kwaśną nutkę, możesz dawać mniej kwasku.
ODPOWIEDZ
Posty: 7427 • Strona 743 z 743
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Intensywne używanie marihuany wzmacnia związki kobiet, ale osłabia relacje mężczyzn

Nowe badanie wyjaśnia, dlaczego.

[img]
"Pamiątka" z Tajlandii. Portugalczyk wpadł na warszawskim lotnisku

24 kg marihuany miał w swojej walizce Portugalczyk, zatrzymany na lotnisku Chopina w Warszawie. W bagażu 22-latka, który przyleciał z Bangkoku w Tajlandii, znaleziono 42 paczki suszu, których wartość na czarnym rynku oszacowano na niemal 1,2 mln zł. Mężczyźnie grozi grzywna i od 3 do 20 lat więzienia.

[img]
Alkohol ma zniknąć z pola widzenia? Jest petycja do resortu zdrowia

Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) złożyła w Ministerstwie Zdrowia petycję, w której proponuje wprowadzenie jednolitych zasad tzw. sprzedaży bezwitrynowej alkoholu. To rozwiązanie nie polega na zakazie sprzedaży ani na ograniczaniu konkretnych kanałów dystrybucji. Chodzi o to, by alkohol nie był eksponowany wprost w przestrzeni zakupowej.