...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 37 • Strona 3 z 4
  • 1874 / 96 / 127
Zerwij z ćpającymi znajomymi bo bez tego to chuja Ci sie uda.
Motywacja, zajmij sie czyms. Znajdz jakies hobby ktore zastapi Ci cpanie. No i chodz na dochodzącą. No i niestety żadnych leków narkotycznych bo one nakręcają...nawet w dawce leczniczej.
wolna molekula
#mops
  • 12692 / 2456 / 0
goldfinch20 pisze:
...Bo stimy naprawde idą w baniak. to nie opio po których kłopoty sprowadzają sie do brakującej kasy...
Że niby jedynym kłopotem uzależnionych od opio jest brak kasy...?? :-)
  • 53 / 6 / 0
Ostatnio zaobserwowalem ze jak nie biore to przychodzi taki dzien ze umieram. Patrzac na tetno I moj stan wyglada to jakbym mail nerwice. Kiedys ciaglo mocno do dragow teraz po prostu widze skutki . Uczucie jak przed matura klebek nerwow. Istnieje taka opcja zeby teraz choroba sie wyostrzyla i mogl ja leczyć czy to nadal uzależnienie ? Kiedy sie tak czuje nie mam ochoty brać chce sie tylko podnieść i żyć bo w takim stanie bede lezal i sie zwijal w nieskończoność.
  • 196 / 5 / 0
Czy ktos z Was ma jakies doswiadczenie z terapia w poradni? tzn polega to na spotkaniu godzinnym raz w tygodniu. Interesuja mnie Waszsa subiektywna opinia co do skutecznosci, a nawet sensu tej terapi. i jak to u was wygladalo, jaki czas chodziliscie na spotkania, czy w tym czasie zazywaliscie jakies subs psych., czy warto sie interesopwac taka pomoca?

Przeniosłem z "Ośrodki detoksykacyjne", tutaj bardziej pasuje - tur3k
  • 1329 / 59 / 0
Chodziłem na coś takiego przez pewien czas, chociaż było to stosunkowo krótko. Mimo, że zrezygnowałem, to terapię oceniam pozytywnie (pomijając to, że np. terapeuta miał wątpliwości czy będę w stanie odstawić fetę, zanim jeszcze mu powiedziałem, że ostatni raz brałem ją ponad miesiąc temu). Ale z całości byłem zadowolony. Wiadomo, że przy odstawieniu musisz chcieć się ogarnąć i samemu włożyć w to pracę i zaangażowanie, nikt tego za Ciebie nie zrobi. Ale terapia może pomóc dostrzec problem, odrobinę zwiększyć motywację, dać jakieś wsparcie instrumentalne, czy nakreślić cel do którego masz zmierzać.

Podczas pierwszego spotkania opowiedziałem o sobie i swoich problemach, i na wstępie usłyszałem, że pan terapeuta uważa, że powinienem spędzić najbliższy rok w ośrodku. Ale nie naciskał, nie stawiał żadnych wymagań, ino proponował. Wydawał się kompetentny w temacie i życiowo niegłupi, spotykaliśmy się co tydzień i głównie opowiadałem mu jak mi minął ostatni tydzień pod względem ćpiulkania. Mówił o technikach których można użyć, żeby trochę wyhamować, albo np. były zadania typu wypisz na kartce wszystkie pozytywne i negatywne strony zażywania narkotyków w twoim życiu. Ogólnie nic wielkiego, ale jednak sprawia, że zaczynasz głębiej dostrzegać problem. Poza tym trochę też gadaliśmy o bardziej neutralnych sprawach, typu studia itd. Odszedłem, bo z powodu obowiązków musiałem opuścić kilka spotkań pod rząd i w rezultacie już tam nie wróciłem. Ale numer do terapeuty mam nadal, może kiedyś się przyda...
A oto bazy na dalekiej orbicie ZIEMI i poza orbitą KSIĘŻYCA oraz na samym KSIĘŻYCU, które zbuduję sobie w przyszłości. LUDZKOŚĆ będzie słuchała wtedy MNIE
  • 196 / 5 / 0
Dzieki Jurek za ten tresciwy post. Chodze gdzis od miesiaca wlasnie na taka terapie, i mam sporo watpliwosci, no ale w sumie dalej popalam te kanna wiec burdel w glowie jeszcze troche jest. Jestem po kilku spotkaniach, i niestety mam bardzo mloda terapetke ktora jak twierdz nie ma zadnego doswiadczenia z narkotykami, tak ze troche mnie to nie przekonuje.co prawda nawet ja troche lubie dlatego dalej tego nie przekreslilem. Troche podnosci mnie na duchu ta terapia, jak narazie na plus. Jednak sama terapia to nie wszystko, musze odstawic wszystko na jakis czas. Po 8 latach ostrego palenia+ ostanie 4lata cpanie wszystkeigo co wpadnie i ogromne ilosci krysztalu, czuje sie wypalony.
  • 3 / / 0
Okay, wiem, że to martwy temat, ale dotyczy dokładnie tego, co mnie interesuje. Mam 18 lat, ale mieszkam z rodziną, od 3 lat siedzę w opio, o czym nie wiedzą. Ostatnio, pod wpływem metaforycznego ciosu w mordę od psychiatry, zdecydowałam, że warto by się zacząć leczyć - zupełnie sama nie rzucę bo ćpaniem zaleczałam nerwicę i przy odstawieniu mam 24/7 adrenalinę w żyłach. Pytanie - jak się za to zabrać całkowicie ukrywając to przed bliskimi? Od razu mówię, że rozumiem, że pomoc rodziny blablabla ale NIE wchodzi to w grę - wolę do końca życia siedzieć w tym gównie, niż zaaplikować rodzicielce całkowite załamanie nerwowe - a i tak jest w kiepskim stanie fizycznie i psychicznie. Jakieś pomysły?
  • 980 / 84 / 0
Załamanie nerwowe to będzie miała, gdy popełnisz zabobójstwo, bądź zgon z powodu przedawka. Jeżeli to Twoja decyzja, jest mnóstwo ośrodków pomocy, poradni psychologicznych. Rodzice powinni wiedzieć ponieważ będziesz potrzebowała gotówki, pomocy kogoś bliskiego itp/
  • 46 / 2 / 0
Ktoś może polecić jakiegoś dobrego terapeute, Gliwice, Zabrze, Rybnik, Wodzisław Śląski, Żory?
  • 992 / 17 / 0
Yumi , wiesz jak trudno będzie Ci z tego wyjść bez wsparcia rodziny? Uwierz mi, bardzo trudno. Jeśli opio to możesz iść na terapie substytucyjną - unikniesz szoku związanego z nagłym odstawieniem. A na nerwice to idź do psychiatry/zmień psychiatre. Rodzina prędzej czy później się dowie, i rodozz ma racje, prawdziwego załamania to oni dostaną jak sobie coś zrobisz. A przedawkować to w końcu Ci się zdarzy, i dopiero będzie rodzina miała stresa. Rodzina na pewno pomoże Ci z tego wyjść, bez ich pomocy to będzie Ci bardzo ale to bardzo trudno. Uuu piszesz, że wolisz siedzieć w tym gównie. To siedź dalej. Zostaję Ci albo terapia substytucyjna (może uda Ci się ukryć to przed rodziną ale nie sądze, możesz zapłacić dobremu psychiatrze i zacząć brać bunondol będzie to bezpieczniejsze) albo ćpanie dalej aż narobisz przypału - bo go w końcu narobisz. Jest jeszcze ośrodek ale to też przecież odpada bo rodzinka się dowie. Za mało chyba przez ćpanie straciłaś, żeby chcieć to rzucić. Jesteś na dobrej drodze żeby wszystko stracić. Nie polecam takiej drogi.

W ogóle co to za podejście niektórzy mają, chcą się leczyć ale stawiają warunki, np. rodzina ma nie wiedzieć. Chcę się leczyć, ALE... to chyba tak nie działa. U przynajmniej nie zadziałało. Nie sądze by u kogokolwiek na dłuższą mete zadziało. Idziesz do terapeuty + leki od psychiatry i powoli wychodzisz, rodzina powinna Cię wspierać czasami skontrolować. Tak jest po prostu łatwiej.
SHHHHHEEEEEEEEIIIITT
ODPOWIEDZ
Posty: 37 • Strona 3 z 4
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Koniec hurraoptymizmu? Brakuje dowodów na skuteczność medycznej marihuany przy większości schorzeń

Złe wieści dla osób, które widzą w medycznej marihuanie remedium na całe zło świata – nawet na nowotwory. Analiza 2500 badań wykazała, że jej skuteczność można potwierdzić zaledwie w ułamku schorzeń, na które jest stosowana. Czy kannabinoidy czeka podobna przyszłość co opioidy?

[img]
"Pamiątka" z Tajlandii. Portugalczyk wpadł na warszawskim lotnisku

24 kg marihuany miał w swojej walizce Portugalczyk, zatrzymany na lotnisku Chopina w Warszawie. W bagażu 22-latka, który przyleciał z Bangkoku w Tajlandii, znaleziono 42 paczki suszu, których wartość na czarnym rynku oszacowano na niemal 1,2 mln zł. Mężczyźnie grozi grzywna i od 3 do 20 lat więzienia.

[img]
Rodacy odstawiają alkohol i papierosy. Sklepy na osiedlach już liczą straty

Jak podaje Polska Izba Handlu i CMR, w listopadzie 2025 r. całkowita wartość sprzedaży w sklepach małoformatowych spadła o 1 proc., natomiast łączna liczba transakcji w tym formacie sklepów obniżyła się o 4,6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej.