O płonności Najdłuższej Wojny XX wieku, czyli o bezsensie

stanowisko w sprawie antynarkotykowej wojny i prohibicji

art zaczerpnięty ze stron libertariańskich

Wojny i ich rodzaje

W wieku XX, zwanym "stuleciem wojen" najdłuższa zdawała się być Zimna Wojna, trwająca od roku 1945 do 1989, czyli 45 lat. Istnieje jednak, nadal kontynuowana, znacznie dłuższa wojna - na której wróg jest jeszcze mniej oczywisty. Mówię o Wojnie z Narkotykami - toczonej przez wiele rządów, parlamentów itd. świata mniej więcej od czasów rozpoczęcia I wojny światowej aż do dziś.

Wojna z narkotykami to wojna z własnym społeczeństwem; to wojna z ludzkimi wadami i słabościami, która nigdy nie będzie wygrana - a która zawsze będzie krzywdzić niewinnych, dopóki jest kontynuowana.

Światy lepsze i gorsze

Tak. Chcę świata czystego i zdrowego, świata bez narkomanii, alkoholizmu i nikotynizmu (nałóg tytoniowy). Ale - o ile taki świat jest w ogóle możliwy, biorąc pod uwagę ułomność istot ludzkich - to jedyna droga do niego prowadzi nie poprzez niewolę, ale wolność wyboru. Nie poprzez zakazy i prohibicję, a namowy i uświadamianie. Nie poprzez przemoc, a poprzez rozsądek i jego przekazywanie.

Wojna z narkotykami do takiego świata na pewno nie doprowadzi. Na dobrą sprawę, to alkohol i papierosy również są środkami 'zmieniającymi świadomość'. W przypadku tego pierwszego sprawa jest oczywista (wie o tym każdy, kto kiedyś 'przesadził') w przypadku tego drugiego trwają badania - podobno papierosy wyzwalają nadmiar jakiegoś enzymu w mózgu, powodującego poczucie przyjemności. Jednak nikt rozsądny nie domaga się obecnie zakazania W OGÓLE sprzedaży i spożywania alkoholu oraz palenia papierosów.

Autorytety i policjanci

Przeciw wojnie z narkotykami wypowiadają się również znane autorytety, jak choćby laureat Nagrody Nobla, ekonomista prof. Milton Friedman. Przeciw wojnie z narkotykami wypowiadają się również politycy, oraz wielu policjantów z różnych krajów - ludzi, którzy na własnej skórze odczuli ciężar tej wojny. Iluż wspaniałych policjantów i policjantek zginęło ścigając kolejnego handlarza, tropiąc kolejny "przerzut", rozbijając kolejną szajkę dealerów ...

Dlaczego ludzie, którzy mają strzec bezpieczeństwa każdego człowieka są delegowani do walki przeciw potencjalnym samobójcom i tym, którzy im ułatwiają to samobójstwo ? Dlaczego odbiera się im możliwość walki z rzeczywistym zagrożeniem, z bandytami czającymi się na ludzi w ciemnym zaułku lub wymuszającymi haracze ? Dlaczego naraża się tylu dzielnych i wspaniałych ludzi, aby powstrzymali kolejne 4 procent transportu narkotyków do jednego kraju ? Dlaczego są oni traktowani w sposób tak instrumentalny ?

Dzieci i wciąganie ich w nałóg

Tak. Nigdy nie chciałbym, aby moje dzieci - jeśli kiedykolwiek będę je miał - brały narkotyki, piły alkohol lub paliły papierosy. Jeszcze bardziej jednak nie chcę, aby stały się niewolnikami kryminalistów, którzy są monopolistami w dziedzinie sprzedaży narkotyków, o których jakość w żaden sposób nie dbają i które wciskają już najmłodszym, używając najrozmaitszych sztuczek, aby ich uzależnić. Wolałbym nawet, aby mój syn czy córka mogli pójść do apteki czy kiosku po skręta, gdy skończą 18 lat, niż aby stawali się zakładnikami Złego, zgromadzonego w gangi i mafie, kuszącego ludzi nawet w wieku przedszkolnym i szkolnopodstawowym.

I to Złemu należy wydać wojnę. I to jemu należy powiedzieć: NIE ! Można zrobić to tylko w jeden sposób: odbierając mu gigantyczne, nielegalne i nierejestrowane źródło dochodów, jakim jest sprzedaż narkotyków. Źródło, które czyni z niego prawdziwego mocarza, zarabiającego 140 miliardów dolarów rocznie. Legalizacja narkotyków JEST odebraniem mu tego źródła dochodów. Jeśli chcesz go pokonać, powinieneś (powinnaś) mnie zrozumieć.

W Imię Wolności !!

Krzysztof "Critto" Sobolewski

(c) Copyright by Krzysztof "Critto" Sobolewski

Przedruk, kopiowanie, rozpowszechnianie i dystrybucja dozwolone bez żadnych ograniczeń w dowolnym celu. Modyfikacje dozwolone pod warunkiem ich wyraźnego zaznaczenia w tekście i poinformowania o tym, kto modyfikował, lub napisanie, iż modyfikacja jest anonimowa. W żadnym wypadku podpis autora, tj. wyrazy: Krzysztof "Critto" Sobolewski nie mogą być usunięte ani zmienione.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Heimia salicifolia
  • Inne
  • Leonotis leonurus (wild dagga)
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pozytywne przeżycie

Wręcz tęczowe.

No nie wiem co się dzieje. To jest ostra deliryczno-aresywna-konopnicko-dziwna filozoficzna faza!

Narracja.

Przeskok.

 

Co było wczoraj?

15:00 (Czas będę podawał w dużym przybliżeniu, nie zwracałem nań uwagi)- Ego wraca ze szkoły i widzi paczkę do niego na stole. Stwierdza, że to jego "Kompozycja z natury" zamówione w necie. Co tu się odkurwia? Ostrymi dopalaczami pewno tę mieszankę kropią.

  • Gałka muszkatołowa

Witam,w tym TR zburzę mity dotyczące psychodelicznej gałki muszkatołowej (mój pierwszy TR, YEAH :D

* Set & Setting: dom, nastrój przeciętny, z lekką dozą zaciekawienia i niechęć rozczarowania, o czym dalej. Popołudnie i wieczór. Epizodycznie towarzyszyli mi niczego nie świadomi rodzice.

* Wiek: 20lat

* Doświadczenie: etanol,nikotyna,kofeina i LSA(nieudane)

* Dawkowanie:4 świeżo starte gałki na 60kg masy ciała

  • Marihuana
  • Odrzucone TR
  • Pierwszy raz

Miejsce : las , domek na drzewie Osoby : jedna osoba oprócz mnie Nastrój : wesoła Myśli : moj chłopak nie był by zadowolony jak by sie dowiedział co robię Oczekiwania : chce być po tym wyluzowana i chce sie śmiać

Mój pierwszy raz z marihuaną według mnie był to bad trip. 12.00 rano poszłam z koleżanka nazwijmy ją litera P do lasu na taki domek na drzewie. Miałyśmy ze sobą 2 piwa i zielone. Nie wiem skąd ono było (zielone) bo to było P. Mojej koleżanki to nie był pierwszy raz mówiła,że jest fajnie , że jest sie wyluzowanym i sie ze wszystkiego śmieje. Stwierdziłam ze czemu nie można spróbować. 12.30 byłyśmy na miejscu. Siedzimy juz w domu na drzewie otworzyłyśmy piwa. P nabiła fifke i dała mi ją. Powiedziała, że mam palić pierwsza.

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Nastrój bardzo dobry, okoliczności przyrody piękne.

 

//Trip miał miejsce trzy lata temu, ale został spisany na świeżo. Łapiącym schizy nie polecam.//