Polacy skazani za narkotyki dla kolarzy

Dwoje Polaków skazano za sporządzanie koktajlu belgijskiego, złożonego ze środków przeciwbólowych, amfetaminy, kokainy i heroiny.

Anonim

Kategorie

Źródło

wp.pl/IAR
rmf.fm

Odsłony

2278
wp.pl/IAR 01.06.2001

Polacy skazani za narkotyki dla kolarzy

Sąd w Poitiers (Francja) wydał wyrok w sprawie kilkudziesięciu osób oskarżonych o przemyt i podawanie kolarzom-amatorom mieszanki narkotyków. Wśród skazanych znajduje się czworo Polaków.
Jednym ze skazanych jest Mariusz N. - były kolarz startujący w zespołach w Polsce i we Francji, potem zajmujący się nielegalnym sprowadzaniem samochodów terenowych do Angoli. Pozostałą trójkę Polaków - byłego reprezentanta Polski w kolarstwie Mieczysława K., jego żonę i jeszcze jedną kobietę - skazano na karę pozbawienia wolności od 2 do 3 lat bez zawieszenia. Głównym oskarżonym - Francuzom - sąd wymierzył kary w zawieszeniu.
Wszyscy zamieszani byli w podawanie kolarzom-amatorom mieszanki amfetaminy z kokainą i heroiną, w niektórych przypadkach nawet sześć razy dziennie. Ofiary, z których wiele stało się narkomanami, nie wiedziały co zażywają.

rmf.fm

Francja: Polacy skazani za przemyt

Dwoje Polaków zostało skazanych zaocznie w Poitiers za zorganizowanie sieci przemytu środków dopingujących do Francji. Wyspecjalizowali się oni w produkcji i przemycie tak zwanego koktajlu belgijskiego, złożonego ze środków przeciwbólowych, amfetaminy, kokainy i heroiny.
Jacques Guillendou i Claude Deschamp oskarżeni o rozprowadzanie koktajlu belgijskiego Ta silna mieszanka dopingująca rozprowadzana była wśród francuskich kolarzy - amatorów, którzy chcieli w ten sposób poprawić swoje rezultaty sportowe. Na głośnym procesie, na którym sądzono w sumie aż 41 osób głównymi oskarżonymi byli Polacy. Były polski kolarz, 40-letni Mieczysław K. został skazany zaocznie na pięć lat więzienia bez zawieszenia, a jego żona, Bożena K. zaocznie na dwa lata pozbawienia wolności, również bez zawieszenia. Produkowany przez nich koktajl dopingujący był przemycany z Polski do francuskiej stolicy w kartonowych opakowaniach po sokach owocowych. Następnie w jednym z paryskich hoteli rozlewano go do małych fiolek i w takiej formie rozprowadzano. Pozostali oskarżeni, głównie Francuzi i Belgowie, w tym również sami kolarze, którzy zażywali dopingujący koktajl, zostali w większości skazani na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

Raport piszę pół roku od zdarzenia.

Pewnego razu trafiłem na FAQ związany z benzydaminą. Zaciekawiła mnie faza szczegółnie ze względu na halucynacje i horror w głowie. Bez zbędnych ceregieli zgadaliśmy się z ziomkiem aby mnie popilnował, po czym poszliśmy do apteki.  Nieśmiało zapytałem, czy jest tantum rosa w saszetkach - bez problemu dostałem 3 sztuki i życząc miłego dnia wyszedłem.

  • Mefedron

Wiek: 20lat

Dawka: bliżej nieokreślona. ;p

Doświadczenie: alkohol, tytoń, konopie, DXM, kofeina, LSD, XTC, 2C-E

S&S: Pierwszy raz z mefedronem. Nieco mieszane uczucia. Z jednej strony byłem zmęczony i było sporo (jak na mnie) jarania w tamtym czasie, z drugiej strony nowa substancja, empatogen, szansa na pozytywne doświadczenie. Ostatecznie nakręciłem się na to drugie.

  • 4-HO-MET
  • Dekstrometorfan
  • Olanzapina
  • Tripraport

Kuchnia, z tyłu lodówka, za oknem pizgawica i szare niebo. W głowie mały burdel, co od dawna jest standardem

...czyli o tym: jak miałem pójść po fajki, ale pokój mi zabronił (a właściwie krzesło).

Zazwyczaj mam w dupie takie tekściki w podpisach, jednak tym razem napiszę otwarcie: ten trip report nie ma na celu gloryfikacji podawania dożylnego tryptamin czy innego ołowiu; pilleater de pigułożerca w żadnym razie nie ma zamiaru namawiać tym wpisem kogokolwiek do podawania dożylnego czegokolwiek.

  • 4-HO-MET
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Ogromna ciekawość, dobry humor, miła atmosfera, towarzystwo współlokatorki, ogółem wszystko normalnie:)

Słowem wstępu, zdecydowałyśmy się z D.  na metocynę, bo lubimy próbować nowych rzeczy. A LSD nie było, więc z braku laku homecik zawitał w domciu. W tym raporcie opiszę właściwie tylko swoją przygodę, bo D. za bardzo nie miała fazy (a przynajmniej żadnych fizycznych objawów - po prostu siedziała i wkręcała się w muzykę, nie wiem co jej po głowie chodziło).