"Heroina" - Tomasz Piątek

Kolejna recenzja.

Anonim

Kategorie

Źródło

Marek Gumowski

Odsłony

5294

Wydawnictwo "Czarne" Andrzeja Stasiuka i jego żony wydało książkę Tomasza Piątka pod tytułem "Heroina". Ale nie jest to propaganda używki, i nie jest to prosta antypropaganda. Rzeczywiście w książce Tomasza Piątka heroina jest nie tylko heroiną. Tytuł jest grą słów, ponieważ narkotyk w pewnej chwili zostaje wcielony w postać, staje się bohaterką, czyli heroiną powieści. Z jednej strony wydaje się, że opowiadana historia jest z pogranicza reportażu. Autor pisze tak sugestywnie, tak sugestywnie oddaje stany heroinowego szczęścia i upojenia, że rzeczywiście spotkałem się z obawami, czy dla niektórych książka Piątka nie będzie zachętą do spróbowania narkotyku. Z jednej strony wynika to z talentu stylistycznego autora. Jest to książka napisana naprawdę znakomitym językiem, świetnym stylem i czyta się ją znakomicie. Z drugiej strony chyba wynika przekonania, że trzeba pokazać, jak groźna jest heroina właśnie przez to, że daje tak wielką przyjemność.

Najogólniej powieść mówi właśnie o przyjemności. Jest to refleksja nad tym, czy rzeczywiście przyjemność jest w życiu najważniejsza. Wnioski są raczej pesymistyczne: wszyscy chcą mieć największą przyjemność, a największą przyjemność daje narkotyk. Autor kryje się za postaciami i sam nie wypowiada się wprost, nie stara się być moralistą, stara się tylko pokazywać, wcielając się w postacie bohaterów. Bohaterowie zresztą zmieniają się. Heroina wciela się w kolejne postaci. Jeden bohater zostaje zabity przez drugiego heroinistę i później śledzimy dalszy ciąg historii już oczami tego drugiego, a chwilami przenosimy się w postać jeszcze innego bohatera.

Drugim tematem "Heroiny", oprócz podstawowego, czyli problemu narkotyku, jest władza. Z jednej strony władza jest narkotykiem. Władza nad innymi potrafi nawet zastąpić narkotyk. Jedną z najbardziej ponurych postaci jest hurtownik, handlarz narkotykami na skalę hurtową, który sam nie bierze, natomiast upaja się władzą nad innymi. Upaja się tym, że może każdego zmusić do wszystkiego i roztacza taką wizję świata, że za lat kilkanaście czy kilkadziesiąt, w gruncie rzeczy wszyscy będą brali, a on i tacy jak on będzie miał nad nimi władzę absolutną.

Książka jest szalenie sugestywna, ponieważ jest świetnie napisana przez kogoś, kto oczywiście musi się orientować w problematyce, ale tak jak się orientuje publicysta. Czy książka "Heroina" nie będzie wywierała skutku przeciwnego do zamierzonego, to znaczy czy nie będzie poprzez wizję przyjemności zachęcała do narkotyku? Myślę, że nie. Myślę, że warto książkę zauważyć, chociażby ze względu na to, że porusza ważny problem i pokazuje niebanalną sylwetkę twórcy, którego następne dzieła mogą sięgać w zupełnie inne rejony, a sam sposób pisania i dojrzałość, między innymi przejawiająca się w stylu i języku, dobrze rokuje na przyszłość.

Tomasz Piątek: Heroina. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2002

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

sury (niezweryfikowany)

"Książka jest szalenie sugestywna, ponieważ jest świetnie napisana przez kogoś, kto oczywiście musi się orientować w problematyce, ale tak jak się orientuje publicysta." Niezupełnie, Tomasz Piątek był (jest?..jesli to tak jak z alkoholikami) uzależniony od heroiny. Był aktywnym heroinistą w latach (bodajże) 2003-2005. I właśnie o tym jest ta książka, w której autor przy okazji zadaje fundamentalne pytania o sens życia i to,czym tak narawdę jest szczęście.
Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)
  • Pozytywne przeżycie
  • Zolpidem
  • zolpidem

Dobry humor, nieco zmęczony po ciężkim dniu, wyluzowanie. Oczekiwania: halucynacje, odlot w inną rzeczywistość

Na samym wstępie chciałbym powiedzieć, że jestem ogromnym fanem substancji, które pozwalają na zmianę percepcji, na zwykłe oderwanie od rzeczywistości. Swego czasu, brałem dużo DXM'u, który zaspokajał me potrzeby, ale musiałem go rzucić, ze względu na ogromną ilość zażywanych tabletek (wątrobę mam w porządku ;]).

  • 5F-PB-22
  • Uzależnienie

Nie pamiętam nawet swojego pierwszego razu z tą substancją. Naprawdę. Zaczęło się od tego, że popalałam od czasu do czasu w lufce. W pewnym momencie miałam całe poparzone usta, bo jedna, dwie, czy pięć lufek nie wystarczało żeby się upalić. Przerzuciłam się na bongo. Dym był przyjemniejszy. Wmawiałam sobie, że palę tylko dlatego, że lubię jego wygląd. Jestem osobą widzącą piękno w totalnie małych rzeczach. Głównie to pomagają dostrzec mi narkotyki. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że będę w stanie zachwycać się niesamowicie prostymi rzeczami, które ludzie mijają obojętnie.

  • Inhalanty

1 Nazwa substancji: gaz do zapalniczek Ronson