Leczący się narkomani na garnuszku gangsterów

Leczący się z nałogu krakowscy narkomani wykorzystywani są przez gangi do kradzieży i handlu narkotykami. Jeden z nich, w obawie o życie, prosi o pomoc "Gazetę".

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

2862

Piotr mieszka w schronisku dla bezdomnych w Baryczy. Do budynku obok miejskiego wysypiska śmieci trafiają m.in. bezdomni narkomani leczeni metadonem. Podlegają Monarowi.

- Wplątałem się w historię, która może się dla mnie źle skończyć - mówi mi Piotr.

Zaczął kraść na zamówienie kilka lat temu. Policja złapała go, gdy wynosił z piwnicy rower. - Od ludzi, którzy zamawiali u mnie towar, dostałem 4 tys. zł na adwokata. Musiałem to odpracować - opowiada. - Woziłem paczki z narkotykami z Krakowa do Gdańska. Gdy zacząłem zalegać ze spłatami szefom, postawili mi warunek: sprzedam dom podstawionej osobie po kilkakrotnie zaniżonej cenie lub wyląduję z poderżniętym gardłem w rowie - wspomina. Tak znalazł się w schronisku. Tu nadal dostawał zlecenia. - Nie wiem, czy to kiedykolwiek się skończy. Musiałem mieć pieniądze na jedzenie i ubranie na zimę. Z MOPS-u dostaję zasiłek 2,50 zł na dzień, a do pracy nikt nie chciał mnie przyjąć. Teraz się boję, bo wymagania zleceniodawców są coraz większe.

Takich jak on w schronisku jest więcej. - Co wam zlecają? - pytam.

- Na przykład zamówienie na daną markę drogiego sprzętu elektronicznego. No i dostają, kiedy uda nam się go zwinąć - mówi mój rozmówca. - Pośredniczymy też w ściąganiu haraczy albo któryś z nas zanosi informację do gościa, że ma na przykład zapłacić okup. Nie możemy odmówić. Zresztą nie warto - dom chroni nas tylko w nocy. Schronisko musimy opuścić rano, wracamy dopiero wieczorem. A i tak myślimy, że mają tam kogoś od środka, kto ma na nas oko.

W pobliżu noclegowni koło wysypiska śmieci na Baryczy widywano skazanego za rozboje i wymuszanie haraczy przestępcę o pseudonimie "Dżudżu". - Kiedy już dochodzę pod dom, wiem, czy na kogoś czekają. Stoi wtedy w pobliżu samochód. Teren domu jest chroniony i tam trudno tym gościom wejść. Ale niedaleko są pustostany - mówi kolega Piotra. Mateusz M.: - Jesteśmy pilnowani przez zlecających robotę.

Mieszkańcy Baryczy wiedzą, że interesy przyjezdni załatwiają z "monarowcami" w miejscu zwanym Fortem. - Nas się nie czepiają - twierdzi gospodarz jednej z sąsiednich posesji. - Ale słyszałem kiedyś, jak bili jednego ze schroniska i grozili mu. Tego pobitego już więcej nie widziałem.

Imiona niektórych osób zostały zmienione

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

chil[u]m (niezweryfikowany)

&gt;bezdomni narkomani leczeni metadonem. Podlegają Monarowi&lt; <br> <br>W ustawie mówi się wyraźnie,ze pacjent objęty programem substytucji lekowej musi miec stały meldunek. <br>Jak to &quot;Monar&quot; w K-owie rozwiązuje? <br> <br>Policja nic nie robi? <br>No tak,przcież to cpuny. <br>Takie ja wiele innych ludzi corych na przróżne choroby,chociażby najbliższa temu typowi choroba alkoholowa.
Zajawki z NeuroGroove
  • Inne


Hejka! Chcialem się z Wami podzielic moimi doswiadczeniami z powojem...

Na wstepie jeszcze tylko powiem, ze mam za soba już calkiem sporo tego typu przezyc. Tym razem

rowniez wiedzialem, czego mogę się spodziewac, dlatego tez wlasciwie nie przygotowywalem się

specjalnie do opisanych nizej tripow.


  • Marihuana

Witam, chciałbym się podzielić moim średnio-przyjemnym aczkolwiek niesamowitym spotkaniem ze sqn\'em. A więc:


Doświadczenie:



  • MJ [kilka razy, w tym jeden bad-trip],

  • Alkohol [dużooo]...


Set & settings:



  • Wakacje, rowerowa wycieczka do lasu,

  • Okolica dobrze znana (daleko od domu),

  • Ciepło i pochmurnie,

  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Spokój, cisza, własny pokój

Zaczeło się ogólnie źle. Byłem w złym nastroju, zdołowany piętrzącymi sie problemami życiowymi. Ot, jestem w czarnej dupie.

Nie paliłem przez dłuższy czas z powodu braku kasy. Ponad miesiac.

Zdobywszy trochę kasy kupiłem za 200 zł trochę MJ. Paliłem mało, 1 skręta dziennie. To mi wystarczalo.

Któregoś dnia pojawiła się radość - od dawna oczekiwana kasa do mnie spłynęła. Kupiłem więc około 12g MJ. Aby dać sobie luzu, długo oczekiwanego luzu...

Czas nie ma znaczenia. Trwało to wszystko około 3 dni.