Pieprz dla frajera

Czy jest możliwe, aby przerażające informacje z "wielkiego świata" można było umiejscawiać w realiach małomiasteczkowej scenerii? Bywa, że połączenie obaw oraz iluzji wyłoni przypadkiem obraz, do jakiego trudno byłoby nam przywyknąć.

Anonim

Kategorie

Źródło

?

Odsłony

2950

Czy jest możliwe, aby przerażające informacje z "wielkiego świata" można było umiejscawiać w realiach małomiasteczkowej scenerii? Bywa, że połączenie obaw oraz iluzji wyłoni przypadkiem obraz, do jakiego trudno byłoby nam przywyknąć. Odsłanianie niektórych, skutecznie dotąd skrywanych zakamarków, przypomina balansowanie na krawędzi fikcji, w którą po stokroć łatwiej uwierzyć aniżeli zmierzyć się z prawdą! Dotknijmy w myślach problemu, który dla wielu jest tematem drażliwym, dla innych wstydliwym, a dla znamienitej większości wręcz abstrakcyjnym.

Większość z nas postrzega osoby zażywające narkotyki w podobny sposób jak niegdyś mój rozmówca, który w wielkim uproszczeniu, podsumował: "ci, co słuchają mocnych bitów - palą marihuanę raz na dwa miesiące (z uwagi na małe środki); ci przez duże P, co słuchają mocnych bitów z "posmakiem metalu" - biorą raz na miesiąc (bo potrzebują częściej); disko-muły (przypuszczalnie bywalcy dyskotek) zazwyczaj kupują "amfę" (amfetamina).

Celowo nie przytaczam nazw określonych subkultur, bo wielu spośród ich przedstawicieli ma wrogie nastawienie do narkotyków i ostro protestuje przeciwko takiemu zaszufladkowaniu.

Te pseudo-fachowe określenia, funkcjonujące od lat wyprowadzić mogą z głębokiej nieświadomości i przeświadczenia, jakoby małe środowisko mogło być skuteczną ochroną przed zgubnymi zagrożeniami. Nie jesteśmy bezpieczni, nasze dzieci też nie są bezpieczne - nawet jeśli tak nam się wydawało. Rzeczywistość bywa różna, a już na pewno mało radosna. Opowieści dumnych ze swej postawy młodych osób (granica wieku czasem sięga 13 lat), pozwalały stwierdzić, iż wielu z nich do perfekcji opanowało sztukę wyprowadzania w pole rodziców, opiekunów i nauczycieli. Gratulować im czy ganić, że jesteśmy tacy naiwni i pewni swych racji?!

Charakterystyczny zapach palonej "trawki" w pokoju z powodzeniem przed rodzicami tłumaczą np. nagrzanym telewizorem, przypalonym plastikiem, płytką ebonitową itp. Przyłapani na tzw. "haju" przyznawali ze "skruchą", że wypili jedno piwo, co wielu dorosłych, mimo chwilowego sprzeciwu, przyjmowało z niejaką ulgą - "bo przecież wszyscy piją i nic takiego się nie stało, jeśli raz się dziecku zdarzy".

Wiadomo, że czasem wygodnie jest nie dostrzegać, że niegdyś głębokie spojrzenie naszych pociech cyklicznie się zmienia. Już młodzi, mniej zaawansowani adepci, po oczach swych "narkotykowych pobratymców" doskonale rozpoznawali: kto i co brał? Podobno po marihuanie - oczy świecą, a po amfetaminie źrenice powiększają się do zdumiewających rozmiarów. Szczególną ostrożnością powinny wykazać się adorowane na dyskotekach dziewczyny, którym "stawiane" są drinki z dodatkami.

Kiedy więc należy zacząć stosować zasadę ograniczonego zaufania i dokładnie obserwować nasze potomstwo, skoro granica wieku "brania" bywa tak płynna i niestety systematycznie się obniża?

Powszechnie znana jest radość 14 - 15 latków, którzy po "małym skręciku" na przerwie, bezkarnie "targają łacha" z nauczycielki. Podobno ostrożnie należy postepować z "kometami" (reszta prochu na szkle lufki), których wciągnięcie może sparzyć język. Wtedy w domu można mówić, że "gorący kubek" był za gorący. Po "przejaraniu" można spodziewać się kłopotów żołądkowych. Szczególną, naturalną rolą wytyczoną rodzicom jest obserwowanie i reagowanie na widoczne i niepokojące symptomy.

Obowiązkowym zadaniem rodziców jest więc dostrzeganie że z ust dzieci wydobywa się dziwny zapach, nastepuje radykalna zmiana zachowania, wzrok staje sie smętny, nasze pociechy wytrzymują zdumiewająco długo bez snu, lub przesadnie, przesypiają całe dnie. Nie dajmy sobie wmówić, że poklejone włosy dziecka są skutkiem prac modelarskich. Jeśli podejrzewamy, że nasz syn, lub córka jest potencjalnym "wąchaczem" - ratujmy go natychmiast! Wąchanie, wbrew pozorom, łagodnego kleju przynosi zgubne skutki i prowadzi do nieodwracalnych zmian w mózgu.

O powszechnym pseudo recyklingu plastikowych butelek wiadomo od dawna. Funkcjonują one podobno w postaci super opakowania do brania amfetaminy, tudzież do palenia jednego super mocnego skręta. Używana do tego celu woda zwiększa tak zwanego "powera". Pewnym novum sztuki, niekoniecznie kulinarnej, jest zastosowanie folii aluminiowej, stosowanej do pieczenia ciast i mięs. Umożliwia ona podgrzanie prochów w warunkach polowych, lub w warunkach wyjątkowo nie sprzyjającej atmosfery w domu.

Podobno dostać można wszystko. To tylko kwestia kasy. W razie braku, zawsze można od "młodego" pożyczyć dwa złote na wieczne nieoddanie. Niestety, wyłudzanie ma również miejsce przed niektórymi barami, wypożyczalniami kaset wideo, sporadycznie pod dyskotekami. Metoda jest zawsze taka sama. Celem ataku są młodsi, słabsi i koniecznie zasobni finansowo. Czy jest możliwe, by powszechnie funkcjonował tak przerażający katalog, jak przedstawiony niżej?

Podobno: haszysz o średnicy 0,5 na 0,5 cm., cieniutki i przypominający kostkę rosołową, można dostać za 30 złotych. Z uwagi na niewielkie rozmiary traktowana jest jako dodatek dla urozmaicenia papierosowego odurzenia. Jeden gram "dobrej" marihuany, na sześć lufek, na małomiasteczkowym wolnym rynku kosztuje 30 złotych. Podróbki ekstazy kursują po złociaku (jeden złoty). W okresie wzmożonej potrzeby finansowej, pseudo kupcy, wprowadzają super obniżki, bonifikaty i ekstra-okazje. Do nabycia jest przepis cud, na pieprz i majeranek - jak dla frajera - po 20 złotych, a dla stałego, szczególnego odbiorcy, za jedyne 5 złotych.

"Na pieprz i majeranek można nabrać tylko raz - tłumaczył niegdyś rozmówca. Trzeba było szukać wyjątkowego frajera. W kryzysie najlepiej było wziąć nasionka samosiejki i zmielić z łodygami zielska z ogródka". Luksusowe towarzystwa mogą brać haszysz zwany czekoladką, niedostępny dla "pospólstwa": 2 cm na 2 cm na 8 mm, utrzymujący się w stałej cenie 80 złotych. Ogólnie dostępna lufka to koszt 0,25 złotych, a lufka z tak zwanym kominem to wydatek rzędu 6 złotych. Ulubionym kolorem dla marihuany jest soczysta zieleń. To towarzystwo wzajemnej adoracji cechuje bardzo dobrze zorganizowane działanie. Dla nich świąteczny dzień, kiedy można popalić, jest dopracowany w najmniejszym szczególe. Wcześniej dokonuje się wyboru i ilości planowanego zakupu, na którego środki pochodzą z solidarnej zrzutki wszystkich zainteresowanych.

Przytaczać można by długo całą gamę atrakcji z życia tych młodych ludzi. Tylko w jakim celu? Kto chce, dostrzeże nieprawidłowości. Kto jednak pragnie pozostać w błogiej i bezpiecznej krainie ludzi niedowidzących, tam właśnie pozostanie.

Cena zaufania to test dostępny w aptekach, za 30 zł, który wskaże, czy nasze dziecko brało narkotyk w ciągu siedmiu dni.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

czlowiek-widmo (niezweryfikowany)

hej czlowieku, pal sie. <br>pal sie. <br>
behem0t (niezweryfikowany)

&quot;Luksusowe towarzystwa mogą brać haszysz zwany czekoladką, niedostępny dla &quot;pospólstwa&quot;: 2 cm na 2 cm na 8 mm, utrzymujący się w stałej cenie 80 złotych. &quot; <br>Ciekawe....bardzo ciekawe....myslalem ze w tym temacie nic mnie nie zaskoczy .. ale jakies luksusy.. musze chyba dila przycisnac , mi pewnie najeranek z pieprzem wciska. <br>&quot;O powszechnym pseudo recyklingu plastikowych butelek wiadomo od dawna. Funkcjonują one podobno w postaci super opakowania do brania amfetaminy,&quot; <br>niehc mnie ktos oswieci, ale o szszszoooo choziiii?&quot; spidy z butli? <br>&quot;Szczególną ostrożnością powinny wykazać się adorowane na dyskotekach dziewczyny, którym &quot;stawiane&quot; są drinki z dodatkami. &quot; <br>taaa zwlaszcza na alkohol, ten dodatek je wrecz rozbiera :DDDDD <br>
u93 (niezweryfikowany)

człowiek kręci się jak łyżwiarz
Abnegato (niezweryfikowany)

Tak... to zdecydowanie mily akcencik tego kiepskeigo artykulu... A &quot;targac łacha z nauczycielki&quot; juz kompletnie mnie rozwalilo. Pozdro
Gordon (niezweryfikowany)

z jednej strony śmieszne (słownictwo) ale artykuł jest prawdziwy, gnoje rzadko kiedy wiedzą co ich czeka biorąc tę czy inną używke, nie przejmują się np. że po tygodniu wciągania ostro ich pojebie <br>
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Przeżycie mistyczne

Byłem przez około 4 miesiące w stanach depresyjnych spowodowanych brakiem celu i prokrastynacją po rozwiązaniu wcześniejszych pewnych problemów z życia prywatnego, do tego dochodziło uzależnienie od marihuany, które z perspektywy czasu bardzo mocno wzmacniało prokrastynacje. Moi rodzice wyjechali na wakacje i zostawili mi wolne mieszkanie na tydzień, już wcześniej miałem ogarnięte grzyby, które tylko czekały na swój moment. Bardzo się stresowałem (jak przed każdym tripem, z tym że dochodził tu aspekt, że nigdy nie brałem tak dużej dawki). Moje oczekiwania były bardzo jasne, lecz jednak starałem się ich nie przekłuwać w wymagania, dlatego że zawsze gdy miałem zbyt duże oczekiwania to nie mogłem doznać prawdziwego oświecenia. Chciałem przemyśleć swoje uzależnienie od marihuany, to co chce w przyszłości robić w życiu, prokrastynacje i kilka prywatnych spraw.

Był wieczór około godziny 18, pogryzłem gorzki pokarm bogów i po około godzinie się zaczęło. Wszystko zaczęło się powoli kręcić, lampy na suficie były bardzo wyraźnie roztrojone, jednak byłem finalnie zdziwiony, że wizualizacje były słabsze niż na moim najmocniejszym tripie (2.8g), później okazało się, że odbiło się to na myślach, bo w mojej głowie był taki meksyk jakbym zjadł co najmniej 8g.

  • Inne
  • Inne
  • Pozytywne przeżycie

Akademik, czysty przypadek

Opiszę wszystko po krótce bo chyba nie ma się nad czym rozdrabniać, a jest to chyba jedyny TR jaki znalazłem który opisuje to co brałem - własną sperme z cukrem Wiem, że to głupio brzmi, też tak zareagowałem gdy mój kumpel robiący regularnie na labie uczący się na UW nie powiedział mi o tym, że cukier zjedzony przed w dużych ilościach wpływa na zawartość jakiegoś tam hormonu w spermie(nazwy nie pamiętam, jeśli ktoś zna niech napisze) i możesz się praktycznie za nic całkiem miło odurzyć, oczywiście pomijając sam aspekt czynności którą dokonujesz.

Wiek i waga: 18 lat :) 60 kg

Doświadczenie: Alkohol, Nikotyna, MJ, teina, DXM, tatarak.

Substancja: 375mg DXM ,czyli 25 tabletek Acodinu

Set&Setting: Nastrój średni, lekki ból głowy, lekkie podekscytowanie zwiększoną dawką DXM, pełny żołądek. Chęć na coś ciekawego. Zima,południe.

  • Bad trip
  • LSD-25

Holandia, Boże Narodzenie. 1 Dzień świąt, wigilia do późna w robocie, wszystko co mogło sie zawalic, sie zawaliło. Kobieta i przyjaciel na święta w podobnie paskudnych realiach na pograniczu nędzy. Cpanie kwasa dla poprawienia nastroju i seta ?

 

„Może Narodzenie”

 Na wstępie napomknę, iż nie bylem w stanie od pewnego momentu określać czasu.

Opowieść zacznę od decyzji o wyskoczeniu do centrum Rotterdamu autobusem aby w międzyczasie naładował się kwas , popodziwiać  piękne widoki , wejść do kofa,  skoro już wszystko uległo zrypaniu to niech chociaż  coś przyjemnego, pomyślałem.