Hitlerowcom podawano narkotyki

Hitler uważał, że znarkotyzowani żołnierze to jego ostatnia tajna broń, dzięki której zdoła wygrać wojnę.

Anonim

Kategorie

Źródło

onet.pl/IAR 2002-11-21

Odsłony

4644
Podczas drugiej wojny światowej żołnierzom hitlerowskim podawano narkotyki i środki pobudzające, aby lepiej walczyli.

Ustalił to hamburski naukowiec i kryminolog Wolf Kemper, a wyniki badań przedstawił w wydanej właśnie książce pod tytułem "Nazis On Speed". Według Kempera, Hitler uważał, że znarkotyzowani żołnierze to jego ostatnia tajna broń, dzięki której zdoła wygrać wojnę.

Wolf Kemper pisze, że żołnierze na froncie oraz lotnicy Luftwaffe od początku wojny dostawali środek pobudzający o nazwie pervitine. Po okresie euforii powodował on jednak długotrwałe przemęczenie.

Pod koniec 1944 roku, profesor farmakologii z Kilonii Gerhard Orzechowski opracował nowy specyfik D-IX, który wzbudził zachwyt dowództwa. Tysiąc tabletek otrzymali komandosi z jednostki "Donau". Wcześniej, działanie narkotyku testowano na więźniach obozu koncentracyjnego Sachsenhausen.

W skład D-IX wchodziła kokaina, pervitina, syntetyczna kokaina firmy Merck oraz eukodal, pochodna morfiny. Nie doszło jednak do masowej produkcji narkotyku i tajna broń Hitlera nie odwróciła losów wojny.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Budyń (niezweryfikowany)

To musiało być interesujące doświadczenie po takim preparacie złożonym . Ciekawe kiedy się pojawi w detalu .
CYKLON B (niezweryfikowany)

Hitler żyje, On wam jeszcze kurwom pokaże.
OSAMA (niezweryfikowany)

sam jestes kurwa glupi naziolu :)))
Seji Mroczny (niezweryfikowany)

inaczej bedziesz spiewal kochasiu jak nastapi Powtorne Przyjscie i On powroci z hibernacji na Marsie pod postacia swojej jednorodzonej corki Flody!
Tomoraminium (niezweryfikowany)

BOLKA NIE DZIWI... <br> <br>chyba widzieliscie ten filmik o brytyjskich zolnierzach??? <br>to co hittler nie mogl tez tak robic... <br>
Apostol_13 (niezweryfikowany)

..kontrolujcie swoje emocje...mam w dupie tego pojeba hitlera,.. on jakos mi tam na 100% nie imponuje....mnie interesuja testy substancji...a zreszta wiecie o czym mowie.. <br>ciekawe wynalazki..ale chyba namieszaly troche w palach zolnierzom... <br> <br>peace&amp;love -from 13 Apostol-
Apostol_13 (niezweryfikowany)

..kontrolujcie swoje emocje...mam w dupie tego pojeba hitlera,.. on jakos mi tam na 100% nie imponuje....mnie interesuja testy substancji...a zreszta wiecie o czym mowie.. <br>ciekawe wynalazki..ale chyba namieszaly troche w palach zolnierzom... <br> <br>peace&amp;love -from 13 Apostol-
Anonim (niezweryfikowany)

Teraz widać co alkohol i narkotyki robia z ludzi ,poprostu potwory bez uczuc .Gdyby w czasach przed druga wojna światową zioło było legalne i powszechne jak palenie fajek to druga wojna światowa nigdy by nie wybuchła bo panował by pokój .Proste wkońcu maryha to dar od Boga a koks wymyslil czlowiek bo naturalna koka nie robi z ludzi potworów.
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-ACO-DMT
  • 4-HO-MET
  • Metoksetamina
  • Problemy zdrowotne

Wieczór, pokój, nastrój wyrównany.

Data tripa: 10.04.2014
 Od początku wybór poszedł na metodę podania domięśniowego. Wszystko wymieszałam razem i rozpuściłam w 3,5 ml wody. Zwykle nie mam problemu z wejściem do mięśnia, tutaj nie chciałam ewentualnie marnować materiału podając go podskórnie. Dlatego też zanim poszedł strzał upewniałam się. Zdawało mi się, że weszłam w mięsień, do tej pory w sumie nie jestem pewna jak w końcu było. Bliżej jest wersji tego, że poszło IV, co jak wiadomo = duże zaskoczenie, bo szybsze wejście i zdecydowanie mocniejsze.

Set & Setting: Mała ciemna piwnica. Pokój w mieszkaniu na 2 pietrze. Ciemna, chlodna pazdziernikowa noc.

Substancja/ilość: 178 cm / 65 kg:

25 g Mirystycyny + 0.5 l zimnej wody.

0.5 g Mirystycyny spalone z odrobina tytoniu, sposobem przez wiadro.

Exp: To i owo.

Godzina 9:00:

Sobotni poranek. Za oknem zimno, w glowie mysl co by tu dzisiaj zrobic. . .

Leze spogladam na sufit i mowie mam! "Mirystycyna" hy hy hy.

  • Grzyby halucynogenne
  • Retrospekcja

Świeżo po przeprowadzce na drugi koniec kraju. W trakcie nieco trudnej aklimatyzacji do nowego miejsca, w obcym mieście, z dala od praktycznie wszystkich bliskich mi osób. Po trzech tygodniach nieskutecznych prób zapoznania się z ludźmi z nowych studiów, nareszcie koleżanka z roku zorganizowała dużą domówkę, w trakcie której miał miejsce cały trip. To, że znalazłem się na imprezie będąc na grzybowej fazie, było spontaniczne i niezaplanowane. Tego samego dnia z Bieszczad wracał kumpel - D, z którym wcześniej miałem okazję jeść grzyby. Chcąc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu (spotkać się z D a jednocześnie nie ominąć imprezy) zgarnąłem go na domówkę do niejakiej M. Z D był również jego kolega, którego znałem z widzenia - W. Pod wpływem namowy D, zjedliśmy grzyby, które w założeniu miały nas puścić zanim pójdziemy do M. Stało się jednak inaczej.

Wprowadzenie: Niniejszy raport jest retrospekcją sięgającą ok. 3 lat wstecz. Po złotym okresie z psychodelikami trwającym dobrze ponad pół roku, podczas którego zaliczałem praktycznie same bardzo udane i zapadające w pamięć tripy, przyszedł czas na serię nieco gorszych podróży. TR opisuje pierwszy z serii już-nie-złotych psychodelicznych wypraw. Żadna z nich nie skończyła się bad tripem. Nie wspominam ich jako złych. Zwyczajnie nie były one najlepsze (w nie-eufemistycznym znaczeniu tego słowa).

  • Pozytywne przeżycie
  • Szałwia Wieszcza

Pozytywne nastawienie, lekki niepokój ale i ciekawość. Miejscem przeżycia był nieduży pokój w bezpiecznym miejscu. Obecność przyjaciela/opiekuna.

Wszystko to co zawiera poniższy TR zdarzyło się w ciągu 2,5 godziny.

Muzyka towarzysząca przeżyciu: A tribute to Amethystium: https://youtu.be/U9jAIXJW_IA

Zbieżność osób i nazwisk przypadkowa.