Po dwumiesięcznym odpoczynku od sajko, naszła mnie ochota na tripa i wtedy przyszedł pomysł zmiksowania Metocyny z 5-MAPB do miksu w sposób zupełnie nie planowany doszło dopalenie kilku lufek maczanki na BB-22.
15:40
Kto widział, jak zachowywały się naćpane myszy, nie będzie miał ochoty brać metaamfetaminy
Z doświadczenia przeprowadzonego na myszach wynika że głośna muzyka klubowa, tzw. "rave", może nasilać i przedłużać efekty działania metamfetaminy - informuje najnowszy numer New Scientist.
Jenny Morton z Uniwersytetu Cambridge przeprowadziła doświadczenie, w którym podawała myszom metamfetaminę (pochodna amfetaminy), po czym puszczała im różne dźwięki - tzw. biały szum, ciszę i głośną muzykę (koncert skrzypcowy A-moll J.S.Bacha i nagrania zespołu Prodigy - o podobnym do siebie tempie).
Wydaje się, że słuchanie pulsujących rytmów wydłuża u myszy działanie toksycznych efektów narkotyku - stwierdza Morton. Głośna muzyka sama w sobie nie wywoływała negatywnych reakcji - myszy, którym zamiast narkotyku podano zastrzyk soli fizjologicznej zasypiały.
Według Morton, głośna muzyka nasilała u pozostałych myszy działanie metamfetaminy. Wśród 40 zwierząt, które "słuchały" Bacha, 4 zdechły podczas eksperymentu bądź po jego zakończeniu. Spośród 40 myszy, którym puszczano Prodigy ten sam los spotkał 7 osobników. Nieprawdopodobne, aby myszy odróżniały koncert skrzypcowy od współczesnej muzyki z nurtu "rave" - uważa biolog. - One po prostu słyszą pulsujące dźwięki.
Myszy, którym podano amfetaminę, poruszały się systematycznym, drgawkowym ruchem. Objawy trwały około pół godziny. Objawy takie wystąpiły zarówno u myszy, którym puszczano głośną muzykę, biały szum, jak i u tych trzymanych w pomieszczeniu cichym.
Jednak myszy "słuchające" głośnej muzyki, przez cztery godziny wpatrywały się w jeden punkt i rzucały się do tyłu. Nagle zrywały się w tył i przód i kiwały głowami - w prawo i w lewo - opowiada Morton. Myszy pod wpływem narkotyku i głośnej muzyki doznały poważnych uszkodzeń mózgów - stwierdziła biolog, mierząc ilość naprawczych komórek gleju w rejonach mózgu, na które działał narkotyk.
Kto widział, jak zachowywały się te myszy, nie będzie miał ochoty brać metamfetaminy - dodaje Morton. Szczegóły w piśmie NeuroReport.
Po dwumiesięcznym odpoczynku od sajko, naszła mnie ochota na tripa i wtedy przyszedł pomysł zmiksowania Metocyny z 5-MAPB do miksu w sposób zupełnie nie planowany doszło dopalenie kilku lufek maczanki na BB-22.
15:40
Ogromne podekscytowanie perspektywą pierwszego tripa, nastawienie na głębsze, mistyczne doznania. Chęć zajrzenia wgłąb siebie, dotarcia do najgłębiej skrywanych warstw własnej psychiki, zmotywowania się, przeżycia czegoś przełomowego. Pragnienie przemyślenia dotychczasowego życia w innym stanie świadomości, wyciągnięcie wniosków. + odzyskanie i pogłębienie kapryśnej weny. Dom, głównie mój pokój, momentami na dworze. Właściwie cały trip w samotności, chwilami obecny jedynie Kot.
21.03.2013
Dopiero teraz, prawie rok od opisywanych zdarzeń, zebrałam się na odwagę, aby wrzucić tego trip raporta na neuro. Relacja jest dokładna i rzetelna, bo dużo pisałam w czasie tripu, a opis na jej podstawie ogarniałam przez następne 2-3 dni. Wersja pierwotna ma 28 stron i zawiera bardzo dużo osobistych kwestii, dlatego też wrzucam wersję znacznie okrojoną.
Pewnego dość nudnego, grudniowego popołudnia, po niedawnym zasłyszeniu pierwszych informacji o nadużywaniu gałki muszkatołowej, postanowiłem własnoręcznie poznać tę drugą stronę popularnej przyprawy.
O 16:07 zjadłem 6 świeżo zmielonych orzechów z jogurtem naturalnym i dżemem. Prawdopodobnie istnieją lepsze metody konsumpcji w tym przypadku, moja nie sprawdziła się. Nawet pół słoika dżemu malinowego nie zamaskowało intensywnie pachnącej gałki. Pomogło zapijanie colą. Ogólnie rzecz biorąc sama konsumpcja była najgorszą rzeczą w całym tym doświadczeniu.
Środek nocy; własny pokój; sam; chęć osiągnięcia dysocjacji; dobre samopoczucie, wypoczęty pomimo późnej pory; dzień spędzony w całości na prokrastynacji.
Około północy, leniwie oglądając filmiki w internecie, pomyślałem, 'czemu nie?'. Dzień miał się już ku końcowi, nie miałem żadnych planów na następnych kilka dni, a ostatnia paczka acodinu spoglądała na mnie z szuflady już od jakiegoś czasu. Sięgnąłem po nią, skoczyłem do kuchni po wodę i pięć minut później czekałem niecierpliwie na efekty. Niestety ten środek ładuje się dość długo, więc postanowiłem w tym czasie obejrzeć jakiś film. Specjalnie przygotowana na tą okazję luźna komedyjka wprawiała mnie w jeszcze bardziej pozytywny nastrój i odwracała uwagę od oczekiwania.
Komentarze