Medyczna marihuana a prawo jazdy: Pacjenci w pułapce przepisów

Pacjenci stosujący konopie medyczne wciąż narażeni są na poważne konsekwencje prawne, mimo że działają zgodnie z zaleceniami lekarzy. Brak przepisów rozróżniających marihuanę medyczną od rekreacyjnej oraz niejasne regulacje dotyczące dopuszczalnych poziomów THC we krwi mogą skutkować postawieniem zarzutów karnych czy utratą prawa jazdy. Czy Ministerstwo Zdrowia planuje jakieś zmiany w tym zakresie?

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

cowzdrowiu.pl
Katarzyna Guziak

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

138

Pacjenci stosujący konopie medyczne wciąż narażeni są na poważne konsekwencje prawne, mimo że działają zgodnie z zaleceniami lekarzy. Brak przepisów rozróżniających marihuanę medyczną od rekreacyjnej oraz niejasne regulacje dotyczące dopuszczalnych poziomów THC we krwi mogą skutkować postawieniem zarzutów karnych czy utratą prawa jazdy. Czy Ministerstwo Zdrowia planuje jakieś zmiany w tym zakresie?

W marcu poseł Jarosław Sachajko złożył interpelację dotyczącą ochrony pacjentów, którzy używają konopi medycznych. Zauważył, że w Polsce od 2017 r., za sprawą inicjatywy Klubu Poselskiego Kukiz’15, dopuszczono możliwość legalnego leczenia z wykorzystaniem konopi medycznych. Mimo tego postępu, obowiązujące przepisy wciąż pozostają niejasne, jeśli chodzi o określenie dopuszczalnych poziomów THC we krwi pacjentów. Brak jednoznacznych regulacji w tym zakresie prowadzi do poważnych komplikacji prawnych dla osób stosujących terapię zgodnie z zaleceniami lekarza.

Obecne prawo nie rozróżnia medycznego stosowania marihuany od jej użycia w celach rekreacyjnych. W rezultacie pacjenci, którzy przyjmują legalnie przepisane preparaty, mogą być traktowani jak osoby łamiące prawo – mimo że nie są pod wpływem substancji upośledzającej ich zdolności psychomotoryczne. W praktyce oznacza to ryzyko utraty prawa jazdy czy postawienia zarzutów karnych, nawet gdy obecność THC we krwi wynika wyłącznie z terapii i nie wiąże się z żadnym stanem odurzenia.

- Warto zauważyć, że w innych krajach Europy Zachodniej istnieją jasno określone limity THC we krwi, które różnicują marihuanę medyczną od rekreacyjnej. Rozwiązania takie funkcjonują na przykład w Niemczech, gdzie osoby stosujące konopie medyczne chronione są specjalnymi przepisami, które odróżniają terapeutyczne stosowanie od użycia rekreacyjnego – podkreślił Sachajko.

Poseł w interpelacji do Ministerstwa Zdrowia poruszył problem nieprecyzyjnych przepisów dotyczących stosowania konopi medycznych. Zapytał, czy resort planuje wprowadzenie regulacji, które jasno rozróżnią pacjentów korzystających z medycznej marihuany od użytkowników rekreacyjnych.

W interpelacji dopytał również, czy prowadzone są prace nad określeniem dopuszczalnych limitów THC we krwi, na wzór rozwiązań obowiązujących m.in. w Niemczech i Szwajcarii, oraz jakie działania legislacyjne planuje ministerstwo, by chronić pacjentów przed niesłusznymi zarzutami karnymi i utratą prawa jazdy w przypadku braku upośledzenia psychoruchowego.

Poseł zwrócił się także z pytaniem o ewentualną kampanię informacyjną skierowaną do pacjentów i organów ścigania oraz o analizę zagranicznych przepisów w tym zakresie. Poprosił również o przedstawienie harmonogramu planowanych zmian legislacyjnych.

Jaka jest odpowiedź Ministerstwa Zdrowia?

W odpowiedzi na interpelację wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz stwierdził, że Ministerstwo Zdrowia nie prowadzi żadnych procesów legislacyjnych związanych z określeniem jasnych limitów THC we krwi dla osób korzystających z medycznych konopi. Obecne przepisy prawne oraz orzecznictwo Sądu Najwyższego, ze względu na brak jasno określonych progów stężenia substancji takich jak THC, wymagają indywidualnego podejścia do każdej sprawy. Kluczowe jest w takich przypadkach udowodnienie, że dana osoba znajdowała się w stanie wpływającym negatywnie na jej funkcje życiowe i zdolności do wykonywania czynności, takich jak prowadzenie pojazdów.

Brak regulacji nie przeszkadza w określeniu umownych progów

Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie poinformował, że środowisko polskich toksykologów sądowych, w celu ujednolicenia praktyki opiniowania, stosuje określone progi stężeniowe THC. Ułatwia to wydawanie opinii w sprawach związanych z prowadzeniem pojazdów pod wpływem substancji działających podobnie do alkoholu.

W Polsce, mimo braku ustawowo określonych progów stężenia THC we krwi, środowisko toksykologów sądowych od 2012 r. stosuje w praktyce określone wartości orientacyjne. Dla stanu „po użyciu” przyjęto zakres od 1 do 2,5 ng/ml, natomiast za „stan pod wpływem” uznaje się poziom przekraczający 2,5 ng/ml. Choć te wartości nie mają formalnego umocowania prawnego, są powszechnie wykorzystywane przy wydawaniu opinii biegłych, którzy każdorazowo powinni zaznaczać ich nieoficjalny charakter.

Zasady te zostały potwierdzone podczas Konferencji Toksykologów Sądowych w Augustowie (2013 r.) i Zamościu (2022 r.), a także opisane w publikacji „Ekspertyza Sądowa” (red. M. Kała i in., 2023). Dodatkowo, badania przeprowadzone w ramach projektu DRUID oraz metaanaliza licznych wyników wykazały, że stężenie THC na poziomie 2,1±0,4 ng/ml (czyli w przedziale 1,7–2,5 ng/ml) wpływa na sprawność psychomotoryczną w sposób porównywalny do działania alkoholu etylowego przy stężeniu 0,5‰.

Zażycie medycznych konopi = utrata prawa jazdy?

Minister Zdrowia podkreśla, że prowadzenie pojazdu pod wpływem jakiejkolwiek substancji odurzającej – w tym leków czy konopi medycznych – jest zabronione z uwagi na potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym. O kwalifikacji danego czynu jako wykroczenia lub przestępstwa decyduje indywidualna ocena wpływu substancji na zdolności psychomotoryczne kierowcy, podobnie jak w przypadku alkoholu.

Zgodnie z klasyfikacją ICD-11, intoksykacja konopiami jest przejściowym stanem zaburzenia funkcji poznawczych i koordynacji, wywołanym przez psychoaktywne składniki, głównie ∆9-THC. Te same związki występują w medycznej marihuanie, która – mimo że jest lekiem – może w odpowiednim stężeniu prowadzić do stanu odurzenia.

Ministerstwo zaznacza, że fakt stosowania konopi w celach medycznych nie zwalnia pacjenta z obowiązku powstrzymania się od prowadzenia pojazdów, jeśli istnieje ryzyko upośledzenia zdolności do kierowania. W przeciwnym razie może to skutkować odpowiedzialnością karną oraz utratą prawa jazdy.

Planowane zmiany legislacyjne

Ministerstwo Zdrowia jednoznacznie informuje, że nie podjęło dotychczas żadnych działań zmierzających do doprecyzowania przepisów, które pozwalałyby na wyraźne rozróżnienie pacjentów stosujących konopie medyczne od osób używających marihuany w celach rekreacyjnych.

Resort nie planuje również uruchomienia kampanii informacyjnych w tym zakresie, ani nie prowadzi obecnie analiz dotyczących praktyk legislacyjnych innych państw Unii Europejskiej.

Ponadto Minister Zdrowia poinformował, że na ten moment nie jest opracowywany żaden harmonogram prac legislacyjnych odnoszących się do powyższych zagadnień.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina


Witam potencjalnych czytelników.



Jeżeli chodzi o doświadczenie - bo od tego zdaje się większość zaczyna tu swoje wywody - to wspomne tylko, że jest spore i obejmuje większość dostępnych przed kilku laty środków (od mocnej kawy po brown sugar i inhalanty w tym np. eter i to nie wdychany a pity czego swoją drogą nikomu nie polecam). Obecnie jestem generalnie trzeźwy choć zdaża się, że czasem wypiję parę piwek a jeżeli ściągnę do tego jeszcze chmurkę trawki to jest już duże święto.


  • Dekstrometorfan
  • Przeżycie mistyczne

Set: nastawienie jak zwykle pozytywne mimo trzech bad tripów jakie miałem w swojej 3 letniej karierze, Setting: wieczór i noc z 28.09 na 29.09 tego roku. Dodatkowo: komp (net a później gierki w tym FarCry, który zakupiłem w Empiku z pomarańczowej kolekcji klasyki :) opłacało się kupić, a nie ściągać jak zawsze, bo przynajmniej to pewne jest, a i tak to pierwsza i NIE ostatnia gra jaką kupiłem w tym roku ;]) oraz film

Witam wszystkich. Chciałbym opisać wszystko z jak największą liczbą szczegołów, które zapamiętałem z wczorajszego tripu oraz trochę czasu przed rozpoczęciem tripowania, żeby przybliżyć Wam moje nastawienie i przygotowanie wszystkiego (czyli Set and Setting). Znaczenie słów "Acodin zażył mnie" w tytule wyjaśnię przy opisywaniu tripu na 900mg.

 

  • 4-ACO-DMT
  • Przeżycie mistyczne

Humor tego dnia był jak najlepszy na taką podróż, a organizm wystarczająco wypoczęty, więc nic więcej nie było potrzebne do podróży w nieznane.

Przypadek sprawił, że zamiast początkowo planowanych 5-6 osób wyszło 11 osób w mieszkaniu 3-pokojowym. Jakby tego było mało, 5 osób (może i więcej, nie jestem pewien) pierwszy raz miało kontakt z 4-aco-dmt. Z takiego miksu nic dobrego nie powinno wyjść ale jednak jakoś się udało. Jak widać dosyć ekstremalny S&S ale w praniu okazało się nienajgorzej.

  • 4-HO-MET
  • Retrospekcja

Noc, wystylizowany do podróży pokój, odpowiedni strój, podniecenie i duży niepokój związany z dawką.

No i w końcu do tego doszło, lata czytania neurogroove oraz serwisów pokrewnych wreszcie doprowadziły mnie do mojego własnego trip raportu.

 

Miał to być mój 4 raz z tryptaminami, a drugi raz z 4-ho-met i stwierdziłem, że dalsze bawienie się w próbowanie dawek traci już sens, jeśli rzeczywiście chcę zacząć DOŚWIADCZAĆ, a nie ślizgać się po powierzchni doświadczenia. Można powiedzieć, że byłem gotów na wszystko, od totalnej euforii, do najgłębszego badtripa (którego oczywiście prorok mi nie poskąpił, hehe).