To nie miało sensu co ja powiedziałem.
T0= 20:46
Do T + 30 min przestrzeń u skraju mojego pola widzenia uległa znacznemu rozciągnięciu, nic więcej szczególnego prócz głupawki się nie wydarzyło. Aż do teraz.
Chłopak w serwisie pomagam.pl zbiera kasę na wymarzone BMW, a dziesiątki ludzi wpłacają mu po 60 zł. O co tu chodzi? Internauci twierdzą, że to sposób na handel narkotykami i pranie brudnych pieniędzy.
Chłopak w serwisie pomagam.pl zbiera kasę na wymarzone BMW, a dziesiątki ludzi wpłacają mu po 60 zł. O co tu chodzi? Internauci twierdzą, że to sposób na handel narkotykami i pranie brudnych pieniędzy.
Polacy chętnie pomagają bliźnim. Dzień w dzień w serwisach takich jak pomagam.pl, siepomaga.pl czy wspieram.to mniej lub bardziej przypadkowe osoby wpłacają środki na zbiórki charytatywne oraz pomagają realizować plany innym ludziom. Zbiórki online przez internet to przy tym popularny sposób na poprawienie swojej sytuacji finansowej - jedni w ten sposób proszą o kasę na iMaka, a inni zbierają kasę najpierw na sprzęgło, a potem na całe auto.
Problem w tym, że nie wszystkie tego typu akcje da się zweryfikować i zdarzają się nadużycia. Z jednej strony mamy typowych oszustów, którzy podszywają się pod innych i potem znikają z zebrana kasą jak kamfora. Od kiedy tylko ludzkość wpadła na pomysł stworzenia platform do pomagania bliźnim, tylko kwestią czasu było również to, aż ktoś wykorzysta je do prania pieniędzy. CSI Wykop wpadło właśnie na trop takiego przekrętu.
Twórcy serwisu pomagam.pl zastrzegają w swoim regulaminie, że nie są "instytucją obowiązaną w rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu" i nie są obowiązani "do stosowania środków bezpieczeństwa finansowego wobec Użytkowników". Dilerzy mogli uznać, że w takim razie spróbują w tej usłudze szczęścia i zrobią sobie z niej cyfrową pralnię.
A w jaki sposób taki hipotetyczny diler miałby wykorzystać serwis pomagam.pl do prania pieniędzy ze sprzedaży narkotyków? Domniemany scenariusz jest bardzo prosty: sprzedawca środków odurzających robi sobie fikcyjną zbiórkę (np. na auto marki BMW), a jego klienci przed odbiorem towaru muszą wpłacić na nią uzgodnioną kwotę z anonimowego kont i przedstawić potwierdzenie transakcji.
Internauci wpadli na trop domniemanego dilera ze względu na to, że w zbiórce na auto BMW zaczęły masowo pojawiać się wpłaty w wysokości 60 zł. Zwykle w przypadku zbiórek online tego typu wpłaty różnią się wysokością, a bardzo często wpłacający wybierają jedną z propozycji serwisu, wśród których są 20 zł, 50 zł, 100 zł, 200 zł i 1000 zł. Aby wpłacić 60 zł, trzeba kliknąć guzik "Inna".
Oczywiście fakt, że ktoś masowo otrzymuje wpłaty po 60 zł w ramach niepozornej zbiórki na auto, nie jest żadnym dowodem, ale internauci w serwisach społecznościowych zaczęli wymieniać się hipotezami na ten temat i doszli do wniosku, że 60 zł to opłata "za kryształ" (to slangowe określenie konkretnego rodzaju narkotyków) lub po prostu za metamfetaminę.
Co przy tym ciekawe, zanim strona rzeczonej zbiórki w pomagam.pl zniknęła z sieci, pojawiły się wpłaty po złotówkę z komentarzami sugerującymi pranie pieniędzy przez jej autora. Obecnie nie jest jednak jasne, czy o usunięciu zbiórki zdecydował jej autor, czy też administracja serwisu - czekamy cały czas na komentarz pomagam.pl w tej sprawie.
Jeśli faktycznie mamy tutaj do czynienia z praniem pieniędzy przez dilera, to ciekawi to, na ile to zjawisko jest szeroko rozpowszechnione, a na ile to jednostkowy przypadek. Wykorzystanie serwisu pomagam.pl w ten sposób nie brzmi to też jak specjalnie sprytny plan - nietrudno sobie bowiem wyobrazić, że policja po adresach IP namierzy wpłacających, a z ich pomocą - organizatora.
Innych sposobów na kupno narkotyków przez internet jest niestety cała masa i wcale nie trzeba przechodzić do Dark Webu. Dilerzy w dobie pandemii podobnie jak przedstawiciele innych branż przeszli cyfrową transformację i wykorzystują takie media społecznościowe jak Instagram oraz Snapchat do kontaktu ze swoimi klientami.
Siedzę z dziewczyną w pokoju i stwierdzam, że to chyba najciekawsze rozwiązanie niedzieli.
To nie miało sensu co ja powiedziałem.
T0= 20:46
Do T + 30 min przestrzeń u skraju mojego pola widzenia uległa znacznemu rozciągnięciu, nic więcej szczególnego prócz głupawki się nie wydarzyło. Aż do teraz.
Kilka dni u babci, kilkudniowy ciąg na tramalu
A więc tak zacznę od tego że pojechałem do babci gdzieś w drugim tygodniu grudnia 2023 i tekst będę pisał raczej z pamięci, a więc zaczęło się od tego że standardowo po przyjechaniu do dziadków sprawdziłem szafki z lekami i znalazłem kilka blistrow trampka, dziennie dawkowalem ok. 375mg no i po 3 albo 4 dniach takiego ciągu, standardowo zarzuciłem swoją ulubioną dawkę 375mg w samochodzie dziadka po powrocie od cioci, zjadłem, wróciłem do domu wziąłem coś ma kolację i poszedłem do pokoju jeść, i uwaga dalej nic nie pamiętam, obudziłem się w łazience przy mnie mama, babcia i dziadek.
Otoczenie: Ciemny pokój z włączonym filmem. Umysł: Pozytywne nastawienie psychiczne , chęć przeżycia szalonej psychodelicznej jazdy. Pierwszy raz z tryptaminami.
Wzrost : 182cm Waga : 85kg
To co przeżyłem pod wpływem tej substancji to częściowo masakra , piszę ten trip report by ostrzec o skutkach tej substancji tych którzy zamierzają to brać. Ogólnie dawka substancji którą wziąłem jest uznawana jako psychodeliczny hardcore.
Zazwyczaj zażywany w domowym zaciszu, aczkolwiek chodzenie w tym stanie sprawiało nie lada przyjemność. Nastawienie praktycznie zawsze pozytywne.
Pouczenie serwisu NeuroGroove: naśladowanie autora poniższego raportu jest skrajnie niebezpieczne i już przy jednorazowym eksperymencie może spowodować toksyczne uszkodzenie wątroby (i śmierć w męczarniach). Dawka 20-25 gramów przyjmowana jest za śmiertelną.