Wrocław: Leki na katar przerabiali na groźny narkotyk

Policja rozbiła szajkę trudniącą się wysyłaniem z Polski do Czech lekarstw na przeziębienia, przerabianych potem na groźny narkotyk – metamfetaminę. Wśród ośmiu zatrzymanych są mieszkańcy Wrocławia. Policjanci przeszukali kilkanaście miejsc głównie we Wrocławiu i okolicach. Znaleźli m. in. 13 milionów złotych w gotówce.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Marcin Rybak

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

528

Policja rozbiła szajkę trudniącą się wysyłaniem z Polski do Czech lekarstw na przeziębienia, przerabianych potem na groźny narkotyk – metamfetaminę. Wśród ośmiu zatrzymanych są mieszkańcy Wrocławia. Policjanci przeszukali kilkanaście miejsc głównie we Wrocławiu i okolicach. Znaleźli m. in. 13 milionów złotych w gotówce.

Zdaniem policji i prokuratury, wśród członków grupy przestępczej są adwokat i były policjant. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zatrzymany mecenas może pochodzić z Wielkopolski. Przestępcy wyprowadzali z aptek i farmaceutycznych hurtowni leki, zawierające pseudoefedrynę. W czeskich laboratoriach przerabiane były na metamfetaminę, narkotyk znany w przestępczej gwarze jako PIKO. Proces produkcji narkotyku z lekarstw gangsterzy nazywają „gotowaniem ryżu”.

O tym, że przez Dolny Śląsk przechodzą przemytnicze szalki lekarstw z pseudoefedryną pisaliśmy kilka miesięcy temu. Ujawniliśmy efekty ustaleń portalu GazetaWroclawska.pl i Superwizjera TVN. Rozmawialiśmy ze znanym przed laty wrocławskim gangsterem, który opowiedział nam kulisy tego biznesu.

- To jest wożone do Czech, bo to jest czeski wynalazek – opowiadał nam. - Tam zajmują się tym przeważnie Wietnamczycy. Lekarstwa brało się z apteki. Najlepiej jak miało się swojego aptekarza. Dostawał dwa złote „górki” od hurtowej ceny leku. Potem woziłem towar do Zgorzelca i tam zostawiałem. Dobrze płacili. Z jednego kursu można było mieć koło 15 – 20 tysięcy złotych. Zrobiłem około dziesięciu takich kursów. Jeden kurs, to jakieś 5 tysięcy opakowań z lekarstwami - opowiadał nam.

Tak proceder ten wyglądał kilka lat temu. Teraz – przynajmniej teoretycznie – byłby niemożliwy. Wprowadzono ograniczenia. Pacjent, który przyjdzie do apteki kupić coś na przeziębienie, nie kupi więcej niż jedno opakowanie leku z pseudoefedryną. W takim opakowaniu łącznie nie może być więcej niż 720 mikrogramów tej substancji. Złamanie tych przepisów grozi surowymi sankcjami. Nawet utratą prawa do prowadzenia apteki.

Tymczasem dziś prokuratura krajowa i CBŚP poinformowały o zatrzymaniu dziewięciu osób, które tworzyć miały gang zajmujący się pozyskiwaniem leków z pseudoefedryną. Wykorzystywali do tego hurtownię farmaceutyczną i apteki. Zarobione pieniądze inwestowali m. in. w kupowanie luksusowych aut czy motocykli oraz w nieruchomości.

Przed przekazaniem leków do czeskich tajnych laboratoriów były one „pestkowane”. Wyciągano je z pudełek, a tabletki - z blistrów. Dokładnie rok temu dziennikarska ekipa trafiła na miejsce, w którym dokonywało się takie „pestkowanie”. To duży opuszczony dom po czeskiej stronie, tuż za granicą. Najbliższe polskie miasto to Lubawka.

Tutaj dziennikarze znaleźli 212 pudełek po leku wyprodukowanym przez jedną z krajowych firm farmaceutycznych. Były w nich leki, z których wyprodukowano narkotyk wart nawet 30 tysięcy złotych. Podobnego odkrycia dokonaliśmy w lesie koło Bogatyni: hałda pustych blistrów po tabletkach z pseudoefedryną. O naszym odkryciu poinformowaliśmy policjantów z CBŚP. Przekazaliśmy im znalezione puste pudełka i blistry po lekach. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku ujawniono związek z produkcję i handlem metamfetaminą policjantów i byłych policjantów z komisariatu w Bogatyni. W tej sprawie w sądzie w Jeleniej Górze toczy się tajny proces.

Śledztwo, o którym dziś poinformowały policja i prokuratura, prowadzi poznański wydział Prokuratury Krajowej. Śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań w tej sprawie.

Oceń treść:

Average: 9.7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Spróbuję opisać teraz swoje drugie spotkanie z grzybami, które miało miejsce dzień przed napisaniem tego tekstu. Mając w pamięci pierwszą, bardzo intensywną i nieprzyjemną podróż (około 10 g), postanowiłem przyjąć mniej, czyli 3,8 g ususzonych cubensisów, co w teorii miało zapewnić mocny trip, nie powodujący utraty świadomości.  Zmieliłem grzyby, zalałem sokiem z cytryny i odstawiłem na je na 7h (polecam taki sposób przygotowania osobom, które szczególnie nie tolerują smaku grzybów). Do konsumpcji przystąpiłem przed godziną 23.00.

  • LSD-25

Zaczeły się wakacje. Wybraliśmy się ze znajmymi nad jezioro pod namioty. Pogoda była raczej kiepska, męczyły nas przelotne deszcze i przenikliwe zimno. Miałem ze sobą kwacha ale bałem się w taki pochmurny dzień brać bo wiem, że bardzo by mi się nie podobała jazda. W końcu chyba czwartego dnia wyjazdu zdecydowałem się. Nie załuję...a wszystko zaczeło się tak:

  • Marihuana

wyprawa na 1sze w życiu jaranie podczas lekcji :) żeby było śmieszniej to po jaraniu - powrót do szkółki na jakieś 4 lekcje :) no i jakby tego było mało - w ten dzień miała być wywiadówka...

10.09.2007

  • Szałwia Wieszcza

własny pokój, godzina wieczorna, spontaniczna decyzja „spalę dzisiaj resztę tego ekstraktu i niech się dzieje, co chce”.

11.11.2008

Do tej pory nie miałem do czynienia z Salvią Divinorum, chociaż sądziłem, że mam wystarczającą wiedzę teoretyczną, by sprawdzić na własnym ciele i umyśle jak działa ta roślina. Parę dni temu znalazłem korzystną dla siebie ofertę 20g suszu, który zamierzałem zamówić jak tylko mój portfel przestanie świecić pustkami, jednak życie jak zwykle potoczyło się swoim torem, jakże odmiennym od moich planów i w piątek moją własnością stał się ekstrakt x6.