"Lepszy grób w Kolumbii niż więzienie w Ameryce". Jak zginął Pablo Escobar?

Wersji jest co najmniej kilka...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik.pl
Joanna Kędzierska

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

1636

2 grudnia minęło 25 lat od śmierci słynnego kolumbijskiego barona narkotykowego Pablo Emilio Escobara Gavirii. Chociaż stał się legendą jeszcze za życia, to do dziś nie jest pewne, jak właściwie umarł. Istnieją co najmniej 3 teorie dotyczące jego śmierci, w tym jedna wersja oficjalna.

Główny bohater kultowego już serialu Netflixa, w momencie śmierci był najbardziej poszukiwanym człowiekiem świata. Oficjalna wersja zdarzeń mówi, że został zastrzelony 2 grudnia 1993 roku w Medellin przez komendanta policji Hugo Aguilara, który zresztą na początku tego roku został zatrzymany za pranie brudnych pieniędzy, należących do grup paramilitarnych

Zgubiła go rodzina

Do momentu policyjnej zasadzki Escobar miesiącami uciekał i ukrywał się przed ściągającą go policją, wojskiem i specjalną grupą poszukiwawczą, stworzoną tylko po to, aby go dopaść. Nawet Stany Zjednoczone wysłały wówczas na pomoc Kolumbijczykom agentów DEA (amerykańska agencja rządowa zajmująca się walką z narkotykami) i FBI, aby pomóc ująć barona narkotykowego.

Escobar miał wpaść, ponieważ zostawiał po sobie ślady. Kontaktował się z rodziną, którą próbował za wszelką cenę wywieźć z kraju. Tak mówi oficjalna wersja dotycząca śmierci swego czasu najgroźniejszego człowieka w Kolumbii.

Paramilitarni świętują śmierć Escobara francuskim winem

Istnieje jednak i inna, wedle której Escobara mieli wykończyć członkowie Los Pepes (Perseguidos por Pablo Escobar - Prześladowani przez Pablo Escobara). Był to sojusz zawarty między grupami paramilitarnymi, a innymi handlarzami narkotyków, wrogimi wobec kartelu z Medellin.

Członkowie Los Pepes utrzymują do dziś, że to ich rola była kluczowa w upadku kartelu, który w momencie swojej największej świetności kontrolował aż 90% światowych dostaw kokainy. Jeden z przywódców Los Pepes - Diego Murillo, członek jednej z grup paramilitarnych i handlarz narkotyków, znany jako Don Berna - zapewnia, że kula, która przebiła czaszkę Escobara została wystrzelona przez jego brata. W swojej wydanej w 2014 roku książce "Tak Zamordowaliśmy Szefa" ("Así matamos al Patrón", hiszp.) opisuje swoją wersję ostatnich godzin życia kolumbijskiego barona narkotykowego, zapewniając, że był świadkiem jego śmierci.

Murillo, który w 2008 roku został poddany ekstradycji do Stanów Zjednoczonych w związku z handlem narkotykami, zapewnia, że policja była w stałym kontakcie z członkami Los Pepes, podczas akcji poszukiwawczej.

Jak opisywał, ruchy Escobara były powolne z powodu dużej nadwagi. Jego brat Murillo miał wejść na drugie piętro budynku, w którym ukrywał, się zbieg. Było tam małe okno z widokiem na dach sąsiedniego domu. - Kiedy Escobar przebiegał przez dach, mój brat podszedł do okna, wycelował i strzelił mu w głowę swoim karabinem M16, kalibru 5,56 – opowiadał Don Berna.

Według niego po śmierci barona narkotykowego liderzy Los Pepes urządzili fetę, podczas której świętowali, pijąc francuskie wino z 1948 roku.

Lepszy grób w Kolumbii niż więzienie w Ameryce

Tak podobno zwykł często mawiać Pablo Escobar. To swoiste motto przywódcy kartelu z Medellin posłużyło również do podtrzymania hipotezy, jakoby miał on popełnić samobójstwo na dachu budynku, z którego próbował uciec.

Teorię tę podtrzymuje bratanek Escobara, Nicolás Escobar, który był obecny przy ekshumacji szczątków swojego wuja i pokazując jego sperforowaną czaszkę, zapewnił, że przyczyną śmierci było samobójstwo.

Jedno jest pewne: Escobar zginął w wieku 44 lat. Był postacią tyle straszną, co barwną. Miał mnóstwo wrogów. Za jego sprawą zginęło co najmniej kilka tysięcy osób. Miał także zwolenników wywodzących się głównie z biedoty Medellin. Oni na jego pogrzebie płakali i skandowali jego imię.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-CMC
  • clonazepam
  • Katastrofa
  • kwas walproinowy
  • Marihuana

Dwa dni przed sylwestrem, w sumie nic ciekawego. Nudzę się z kolegą i wpadliśmy na pomysł, żeby zajarać trochę zielonego. Czułem całkiem duży stres, bo wisiałem sporo kasy ludziom za ćpanie.

Ogólnie mało pamiętam z tego dnia, ale zaczynając od początku. Przyszedł do mnie kolega, było to dwa dni przed sylwestrem, który miał kończyć rok 2020 a zaczynać 2021. Wpadliśmy na pomysł, żeby zajarać trochę zioła. Poszliśmy do parku obok mnie, spaliliśmy dwie albo trzy lufki. Wróciliśmy do mnie do domu. Siedzimy, słuchamy muzyki. Wszystko leci nam powoli.

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Set: Z racji tego, że jestem osobą uzależnioną miałem lekkie obawy przed przyjęciem grzybów, tym bardziej iż uczestniczę aktualnie w terapii uzależnień. Z drugiej strony miałem świadomość tego co robię, jaki wpływ ma na mnie psylocybina i co chcę osiągnąć (zgłębić siebie, nawiązać kontakt z naturą). Nie używałem żadnych innych substancji psychoaktywnych od ponad czterech miesięcy. Z przyjęciem grzybów czekałem na odpowiedni moment w życiu od ich ususzenia, to jest od pół roku. Setting: Z samego początku mieszkanie w bloku. Następnie, gdzie odbyła się większa część podróży - łąki, lasy i góry. To był słoneczny, wiosenny dzień. Cały czas byłem z trzema znajomymi, z tymże jedna z tych osób była mi szczególnie bliska - był to mój przyjaciel.

Wstałem rano z myślą, że to właśnie dziś jest ten dzień. Czekałem na niego pół roku, nie śpieszyło mi się. Wiedziałem, że jeśli chodzi o psylocybinę nie ma się co pośpieszać - w końcu nadejdzie odpowiedni moment.

T -60 do -30 minut
Wypiłem nektar z czarnej porzeczki.

T 0
Zjadłem z przyjacielem po około trzy i pół grama ususzonych cubensisów.

  • 25B-NBOMe
  • Miks

Kameralne grono dobrych znajomych i kilku randomów, domówka w sporym domu z okazji końca lata i szkoły średniej.

Miało to miejsce pod koniec gorącego lata kiedy w radiu katowano do znudzenia Faded.

Dzień ten przypadł na chyba najgorętszy dzień lata, od samego rana wtapiałem się w asfalt, więc by umilić sobie to umieranie, zaraz po porannym prysznicu kręcę małego jointa z lekkiej baki i zaczynam przygotowywać się do wieczornej imprezy.

 

Start spotkania był przewidziany na 19, więc po spakowaniu się i zjedzeniu czegoś zaczynam dzwonić po swoich kolegach od dragów. Udaje mi się załatwić więcej jaranka, tym razem mocniejszego, 5 piguł z 2C-B i trochę kryształu.

  • Benzydamina
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Spokojna, mało pogodna niedziela. Home alone, dużo czasu i pozytywne nastawienie.

13:10  -  3 saszetki tantum rosa, po ekstrakcji około 1,5g benzydaminy (ekstrakcja przeprowadzona przy pomocy szklanek, zimnej wody, strzykawki do odmierzenia precyzyjnej objętości wody, oraz 2 ręczników papierowych jako filtr). Cały proces przebiegł sprawnie. Prawie to co przy antku, tylko zamiast przefiltrowanej cieczy zbieramy osad z filtra.

+0:20  -  poki co nic wyrazistego, ale jestem bardzo pozytywnie astawiony, czekam. W międzyczasie wychodzę na balkon i odpalam papierosa.