Moje doświadczenie: Blanciki częst, alkochol to chyba jak większość, kilka razy drops i amfetamina, Raz gałkei kilka razy tussi.
W samochodzie Kazimierza Koziny, przewodniczącego Rady Gminy Damnica (woj. pomorskie), policja znalazła narkotyki. Mężczyzna twierdził, że ktoś mu je podrzucił. Oskarżony o to został Włodzimierz K. Jak było naprawdę nie można ustalić, ponieważ najważniejsze dowody w tej sprawie zniknęły z sądu.
W samochodzie Kazimierza Koziny, przewodniczącego Rady Gminy Damnica (woj. pomorskie), policja znalazła narkotyki. Mężczyzna twierdził, że ktoś mu je podrzucił. Oskarżony o to został Włodzimierz K. Jak było naprawdę nie można ustalić, ponieważ najważniejsze dowody w tej sprawie zniknęły z sądu. Prokuratura szybko zamknęła sprawę, a nikt z pracowników sądu nie poniósł żadnej odpowiedzialności.
W stojące na poboczu auto Kazimierza Koziny wjechał skuter. Jak się potem okazało, to był początek kłopotów radnego.
Policja zdecydowała o odholowaniu samochodu na parking, żeby obejrzeć uszkodzenia i to właśnie na policyjnym parkingu, funkcjonariusze po kilku dniach i anonimowym donosie, znaleźli w samochodzie w jego samochodzie narkotyki. Potem przeszukali jeszcze cały jego dom, a mężczyznę zatrzymali.
- Zakuli go w kajdanki w naszym miejscu pracy. Każdy mógł to zobaczyć - mówi żona pana Kazimierza.
- Jak mnie przyjmowali do aresztu, to zostałem rozebrany do naga i funkcjonariusze zaglądali mi w różne miejsca, czy czegoś nie przemycam. Całą noc nie spałem - opowiada bohater naszego reportażu.
Od początku utrzymywał, że narkotyki nie są jego własnością i on z całą sprawą nie ma nic wspólnego. Prokuratura szybko ustaliła, że ktoś mu narkotyki podrzucił. Kto to zrobił, to próbuje ustalić sąd.
Nie wiadomo jednak, czy prawda wyjdzie na jaw, ponieważ z akt sprawy zginęły podstawowe dowody, czyli folia z odciskiem palca, wraz z opinią biegłego, która wskazywała, że ślad należy do byłego radnego Włodzimierza K.
- Dla mnie jest to nie ogarnięcia, żeby w strzeżonym obiekcie, monitorowanym, takie rzeczy się działy - nie kryje oburzenia żona pana Kazimierza.
Jak mogły zginąć tak ważne dowody z budynku sądu, który ma monitoring, a akta sprawy przeglądało kilka osób, w tym oskarżony w tej sprawie radny jako ostatni? Nie wiadomo, bo prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie.
- Według mnie umorzyła, bo tak wygodniej. Po prostu - mówi żona pana Kazimierza.
Prokuratura nie tylko umorzyła sprawę, bo nie ustaliła, kto ukradł te dowody z akt sprawy. Umorzyła też sprawę odpowiedzialności pracowników sądu. Nikt do tej pory nie poniósł żadnych konsekwencji.
Tylko u nas w programie usłyszą Państwo, co ma do powiedzenia oskarżony o podrzuceniu narkotyków Włodzimierz K. Mediom do tej pory nie udało się do niego dotrzeć. Nasza reporterka rozmawiała z nim jako pierwsza.
Więcej już w najbliższą niedzielę o 19:30 w reportażu Agnieszki Zalewskiej.
Moje doświadczenie: Blanciki częst, alkochol to chyba jak większość, kilka razy drops i amfetamina, Raz gałkei kilka razy tussi.
Pewnej slonecznej soboty kumpela (G) zorganizowała ognisko w pobliskiej piwiarni leśnej, umiejscowionej na skarju lasu. Postanowiliśmy wraz z (S) i jeszcze 4 kumpelami najeść się acodinów. Skoczylismy z rana do apteki i kupilismy 2 opakowania w cenie 5,55zł za jedno.
Obudziłem sie rano około godziny 9 u mojej byłej już(ufff) dziewczyny C, ogarnelismy mieszkanko, zjedlismy po jednej kanapce z twarogiem, popiłem około pół litrem soku porzeczkowego (inhibitor Mao<3) i czekalismy na naszego ziomeczka (B.) po niedlugiej chwili zapukał do drzwi i wszedł do nas z podekscytowanie i nastawieniem na przyjemny trip ( nigdy w zyciu nie brał zadnych narkotyków oprócz THC) spakowalismy wczoraj nazbierane kapelusze wolnosci i ruszylismy w strone przystanku autobusowego
Po około 5 minutach od wyjścia z autobusu od razu zajęliśmy się konsumpcją moich ulubionych łysic <3 Jakos inaczej zapamiętałem ich smak, był raczej łagodny i neutralny, teraz aplikacja kapeluszy wolności sprawiła mi lekki trud, lecz cała porcja zniknęła praktycznie na raz, zapita wodą (Jedynie mojej dziewczynie C.) sprawiło to delikatny trud, wypluła wszystko, lecz namówiłem ją do po prostu szybkiego połknięcia (hehehe). zaczynamy przechadzkę po lesie, mój ziomeczek (nazwijmy go B.) bardzo dobrze zna ten las, wiec idziemy w pewnym kierunku, czyli miejscem pogrzebu mojej i C.