Psy na dopalaczach. W okolicach Łowicza ktoś truje zwierzęta

Pod koniec roku ktoś otruł dopalaczami dwa czworonogi pod Nieborowem.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik Łódzki
Rafał Klepczarek Czytaj więcej: http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/a/psy-na-dopalaczach-w-okolicach-lowicza-ktos-truje-zwierzeta,12877888/

Odsłony

423

Do Komendy Powiatowej Policji w Łowiczu zgłoszono kolejny przypadek niewyjaśnionej śmierci dwóch psów, tym razem z Osieka. Pod koniec roku ktoś otruł dopalaczami dwa czworonogi pod Nieborowem.

Mieszkańcy Osieka (gm. Kocierzew Południowy) powiadomili policję od dwóch padłych psach. – Zostały one przewiezione do Łodzi na sekcję, która ustali przyczyny ich śmierci – informuje Jerzy Kowalczyk, powiatowy lekarz weterynarii w Łowiczu.

W grudniu do jednej z łowickich lecznic dla zwierząt trafił prawdopodobnie otruty pies z Bednar Kolonii (gm. Nieborów). Miał on podobne objawy do dwóch czworonogów, którym w tej samej miejscowości pod koniec listopada podrzucono dopalacze. Oba psy cierpiały tak bardzo, że musiano je uśpić.

- Badanie toksykologiczne wykazało, że zwierzętom podrzucono dopalacze – mówi Jolanta Wojciechowska, właścicielka łowickiej przychodni weterynaryjnej. – Potem trafił do nas jeszcze jeden pies z tej okolicy, ale udało nam się go uratować.

Z naszych informacji wynika, że Komenda Powiatowa Policji w Łowiczu 18 listopada 2017 roku otrzymała zgłoszenie, że nieznany sprawca najprawdopodobniej dokonał otrucia dwóch psów na terenie jednej z posesji w Bednarach Kolonii.

- W minionym roku było to jedyne takie zgłoszenie – dodaje Urszula Szymczak, rzecznik łowickiej policji. - W tej sprawie wszczęto i przeprowadzono postępowanie z ustawy o ochronie zwierząt, m.in. przesłuchano świadków, powołano biegłego, wykonano czynności o charakterze operacyjnym, o których z wiadomych względów nie mogę mówić. Zebrany materiał dowodowy nie pozwolił na przedstawienie komukolwiek zarzutów, w związku z tym postępowanie zostało umorzone. W przypadku pojawienia się nowych okoliczności postępowanie zostanie wznowione.

W tym roku łowicka policja otrzymała zgłoszenie z Osieka. Jest ono analizowane.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Kodeina

mój pokój. humor pozytywny. chciałam wychillować się przy muzyce jak to zawsze robię po thio :)

Piątek. Nie mogę ruszyć się z domu, bo dostałam cynk, że tego dnia ma być łapanka "niespodzianka". Wolę nie ryzykować. Siedzę z siostrą u mnie w pokoju. Nagle wpadam na pomysł, żeby coś zabakać z siostrą. Ale kiedy stwierdzam, że nie zdążę już nic zamotać (miałam na to 2h, bo mama miała wrócić niedługo do domu), postanawiam zamotać kodę. Po około godzinie pisania do znajomych, żeby ktoś zamotał mi tabsy, typiara, z którą mam na tę chwilę spinę napisała, że lajtowo mi kupi i przyniesie na chatę. Sobie myślę: może typówa nie jest taka zła jak zawsze mi się wydawało?

  • Mefedron
  • Metedron
  • Pierwszy raz

strasznie podły nastrój, własny pokój, cisza i spokój

Mam bardzo podły nastrój od kilku dni. Nie chce mi się żyć, wszystko mnie irytuje, cały czas myślę o samobójstwie. Po katastrofie w mojej firmie, która miała miejsce ponad pół roku temu wpadłem w długi i kłopoty bez rozwiązania. Trzeba było pomyśleć coś o poprawieniu sobie nastroju bo już sam ze sobą nie mogłem wytrzymać.

Ponieważ sprawdzona maryśka śmierdzi w całym domu, pomyślałem o mefedronie. Maryśka co prawda jest dla mnie najlepszym sposobem na stres ale chciałem oszczędzić domownikom jej zapachu.

  • MDMA (Ecstasy)

Data, ktorej jak narazie nie mam zamiaru zapominac (14.09.01). To byl moj pierwszy raz. Niezapomniane wrazenie. W ogle to

branie ekstazy nie bylo w planach, aaaale tak wyszlo. W sumie to nie zaluje. Wygladalo to mniej-wiecej tak. Byl piatek ok

godz 17 umowilem sie z panna, spotkalismy sie iiiiii .... pogadalismy, bylo OK, ale nic wiecej z tego nie wyszlo. Mniejsza o

to. Okolo godz 20 zladowalem w popularnym ostatnio gorzowskim barze `Cycku`. Masa a w zasadzie tlum znajomych. Kupilem sobie

  • Marihuana
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Godzina 1:00 w nocy. Kolega pisze do mnie, czy chcę zapalić jointa, a jeśli tak, to może do mnie wpaść ze znajomym. Odpisuję, że chętnie, i wkrótce stoimy we trzech na balkonie i palimy. Po kilku minutach jesteśmy pod koniec blanta, ja prawie nic nie czuję, mówię im "jakiś słabe to zioło". W odpowiedzi słyszę "nie jest złe, może trochę poczekaj". Dochodzimy do końcówki, bierzemy po ostatnim buchu i nagle zaczynam czuć silne pragnienie i mdłości.