Panna Salvia Divinorum
Wraz z Nowym Rokiem w Danii możliwe będzie uzyskanie recepty na medyczną marihuanę, co zostało rozstrzygnięte przez polityków w zeszłym roku. Teraz duński parlament ma zdecydować, czy konopie będą uprawiane na terenie kraju.
Wraz z Nowym Rokiem w Danii możliwe będzie uzyskanie recepty na medyczną marihuanę, co zostało rozstrzygnięte przez polityków w zeszłym roku. Teraz duński parlament ma zdecydować, czy konopie będą uprawiane na terenie kraju.
O rządową licencję na uprawę konopi w Danii ubiega się na dzień dzisiejszy 13 firm, w tym ogromny kanadyjski konglomerat Canopy Growth, który utworzył w tym celu spółkę z mieszanym kapitałem Spectrum Denmark we wrześniu tego roku. Jednak duński parlament nie przegłosował jeszcze odpowiednich regulacji.
"Mówi się, że to kosztowna sprawa, ale poprzez uprawę konopi w Danii możemy w sposób kompetytywny obniżyć cenę" – mówi Liselott Brix, rzecznik ds. problemów zdrowotnych Dansk Folkeparti.
Początkowo, legalizacja medycznej marihuany w Danii przejdzie przez czteroletni program pilotażowy, na który przeznaczonych zostanie 22 mln koron (ok. 12,5 mln PLN). Po zakończeniu tego okresu parlament ma wydać permanentną decyzję.
"Aktualny koszt kuracji medyczną marihuaną dla pacjenta to 2-6 tys. koron (1,1-3,4 tys. PLN) w skali miesięcznej, a naszym zadaniem jest obniżenie go o połowę" – mówi Lars Tomassen, CEO Danish Cannabis, firmy produkującej medyczną marihuanę, dodając:
"Oczywiście, że chcemy na tym zarobić, ale jeśli możemy pomóc w oddaniu do użytku publicznego lekarstwa opartego na produkcie, który ma 4 tys. lat, udało nam się zmienić ten świat. Jeśli więc Bóg, parlament, burmistrz i cała reszta polityków wyda pozytywną decyzję, będziemy gotowi jesienią 2018."
Wakacyjny, letni trip z dwoma kumplami, z którymi jakiś czas wcześniej odnowiłem znajomość - C i Sz. Przyjemny, słoneczny dzień, który przeszedł potem w noc przy ognisku. Ustronne miejsce pośród drzew, tuż za miastem. Pełen spokój w głowie, chęć na solidną i satysfakcjonującą, lecz niekoniecznie wywracającą mózg na lewą stronę podróż.
Wprowadzenie: Niniejszy raport został pomyślany jako pierwsza część psychodelicznego tryptyku. Pomysł polega na tym, że każdy z trójki osób uczestniczących w podróży, napisał na jej podstawie TR opisujący wydarzenia sprzed 2,5 roku. Nie narzucaliśmy sobie żadnej odgórnej formy ani nie dzieliliśmy się tym, kto z nas opisze konkretne wydarzenia a kto wstrzyma się od ich przytaczania pozostawiając je dla reszty. Na pewno część wątków będzie się więc powtarzała. Zamieszczam linki do pozostałych części tryptyku:
Set & Setting: Mała ciemna piwnica. Pokój w mieszkaniu na 2 pietrze. Ciemna, chlodna pazdziernikowa noc.
Substancja/ilość: 178 cm / 65 kg:
25 g Mirystycyny + 0.5 l zimnej wody.
0.5 g Mirystycyny spalone z odrobina tytoniu, sposobem przez wiadro.
Exp: To i owo.
Godzina 9:00:
Sobotni poranek. Za oknem zimno, w glowie mysl co by tu dzisiaj zrobic. . .
Leze spogladam na sufit i mowie mam! "Mirystycyna" hy hy hy.
Najdziwniejsze przeżycie miałem po zwykłym staffie.Nie wiem czy do tego było coś dodawane .
Kupiłem tego zielska zwykłą ,małą ćwiarteczke.Na więcej nie było mnie stać.Dwa bobki staffu kosztowały mnie 10 zl i niezły kat od dilera na temat jaki to jest dzis zajebisty towar.