To byłaby marihuana z "turbodoładowaniem". Policjanci zlikwidowali potężną plantację

Plantację konopi odkryto na Pomorzu na ogromnej hałdzie fosfogipsów, uważanych przez wielu - w tym organizacje ekologiczne - za toksyczne.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

rmf24.pl
Kuba Kaługa

Odsłony

679

Plantację marihuany odkryto na Pomorzu na… ogromnej hałdzie fosfogipsów, uważanej przez wielu - w tym organizacje ekologiczne - za toksyczną. Uprawa była potężna: gdańscy funkcjonariusze wycięli w sumie 730 krzaków. Bardziej zaskakująca od rozmiarów plantacji jest jednak właśnie jej lokalizacja: policjanci już mówią, że byłaby to marihuana z "turbodoładowaniem".

Jak donosi reporter RMF FM Kuba Kaługa, krzaki, których wycinanie zajęło kilka godzin, rosły na samym szczycie i południowych zboczach składowiska fosfogipsów w Wiślince - to wioska położona w powiecie gdańskim. Uprawa znajdowała się około 60 metrów nad poziomem morza.

Niektóre krzaki miały ponad 1,5 metra wysokości, a to - jak usłyszał od policjantów nasz dziennikarz - świadczy o tym, że miały wyjątkowo żyzną glebę.

Z plantacji na rynek mogłoby trafić około 16 kilogramów wątpliwej jakości marihuany. Krzaki będzie teraz badał biegły.

Mimo likwidacji plantacji nikt nie został zatrzymany - szukaniem sprawców mają zająć się policjanci z Pruszcza Gdańskiego, którym sprawa zostanie przekazana.

Oceń treść:

Average: 3.2 (5 votes)

Komentarze

Człowiek (niezweryfikowany)

Za łapanie przestępców się weźcie a nie za pokrzywy Wy darmozjady i pasożyty podatkowe
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Retrospekcja

Świeżo po przeprowadzce na drugi koniec kraju. W trakcie nieco trudnej aklimatyzacji do nowego miejsca, w obcym mieście, z dala od praktycznie wszystkich bliskich mi osób. Po trzech tygodniach nieskutecznych prób zapoznania się z ludźmi z nowych studiów, nareszcie koleżanka z roku zorganizowała dużą domówkę, w trakcie której miał miejsce cały trip. To, że znalazłem się na imprezie będąc na grzybowej fazie, było spontaniczne i niezaplanowane. Tego samego dnia z Bieszczad wracał kumpel - D, z którym wcześniej miałem okazję jeść grzyby. Chcąc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu (spotkać się z D a jednocześnie nie ominąć imprezy) zgarnąłem go na domówkę do niejakiej M. Z D był również jego kolega, którego znałem z widzenia - W. Pod wpływem namowy D, zjedliśmy grzyby, które w założeniu miały nas puścić zanim pójdziemy do M. Stało się jednak inaczej.

Wprowadzenie: Niniejszy raport jest retrospekcją sięgającą ok. 3 lat wstecz. Po złotym okresie z psychodelikami trwającym dobrze ponad pół roku, podczas którego zaliczałem praktycznie same bardzo udane i zapadające w pamięć tripy, przyszedł czas na serię nieco gorszych podróży. TR opisuje pierwszy z serii już-nie-złotych psychodelicznych wypraw. Żadna z nich nie skończyła się bad tripem. Nie wspominam ich jako złych. Zwyczajnie nie były one najlepsze (w nie-eufemistycznym znaczeniu tego słowa).

  • Dekstrometorfan

Substancja: 750mg bromowodorku dekstrometorfanu w tabletkach po 15mg

Wiek, waga: 19lat, 60kg

Exp: Benzydamina, DXM, THC (marihuana, haszysz), Etanol, nikotyna, kofeina

S&S: Magiczna polanka w lesie otoczona zewsząd drzewami, wnętrze fiata 126p, dom T

Towarzysze podróży: A (600mg), S (450mg), T (trzeźwy opiekun)

  • Tramadol




















  • LSD-25

Tripowanie na łonie natury w wspaniała sprawa. Tripowałem już w różnych miejscach, teraz przyszła kolej na góry. Wybrałem się do Zakopca, właściwie to na spotkanie twórców neuro_groove ale to już inna bajka. Kwasa sprawdziłem na sobie parę dni wcześniej więc mogłem być pewien dobrej jazdy.