Wietnamczycy zaopatrywali stołecznych gangsterów w narkotyki

Śledczy zdobyli dowody na powiązania wietnamskich producentów marihuany z polskim półświatkiem.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVP.INFO
Rafał Pasztelański, pw

Odsłony

689

Pięć miesięcy po zatrzymaniu Piotra S. ps. Sajur, ukrywającego się bossa gangu ożarowskiego, policjanci CBŚP uderzyli w jego podwładnych przebywających na wolności i ich kooperantów. Zatrzymano 24 osoby, w tym kuzyna S. – Roberta U., który najpewniej miał pilnować biznesu w czasie odsiadki krewniaka. Śledczy zdobyli także dowody na powiązania wietnamskich producentów marihuany z polskim półświatkiem.

Od kilku miesięcy funkcjonariusze stołecznego zarządu CBŚP, wraz ze śledczymi Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, rozpracowywali handlarzy narkotyków powiązanych z gangiem ożarowskim, obecnie jednym z najpotężniejszych w centralnej Polsce. Mimo, że w grupie trwa cicha wojna o władzę, to jednak jej członkowie wykorzystali rozbicie gangów mokotowskich i „szkatułowego”, i powoli monopolizowali handel narkotykami w stolicy i okolicach.

Krewniak dołączy do bossa

Śledczy ustalili, że grupa od kilku lat wykorzystywała kanał przemytniczy z Holandii do sprowadzania środków odurzających. W ciągu trwającej kilka dni akcji zatrzymaliśmy 24 osoby, które usłyszały zarzuty przemytu i wprowadzenia do obrotu, co najmniej 100 kg marihuany i kokainy oraz tysięcy tabletek ekstazy. 15 osób zostało tymczasowo aresztowanych, a 7 zostało objętych policyjnym dozorem. Za popełnione przestępstwa grozi im kara do 15 lat pozbawienia wolności – mówi portalowi tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

W tłumie zatrzymanych znalazło się wielu członków stołecznych grup przestępczych, bohaterów kronik kryminalnych lat 90. i nowego stulecia. Jednak dla gangu ożarowskiego najbardziej dotkliwe może być zatrzymanie 40-letniego Roberta U. To kuzyn „Sajura”, który w niejasnych okolicznościach został zatrzymany w swojej kryjówce, w Borzęcinie Dużym pod Warszawą, gdzie ukrywał się odkąd dostał wezwanie do odbycia kary 3,5 roku więzienia, m.in. za współdziałanie z gangiem mokotowskim.

Robert U. został zatrzymany w mieszkaniu na Ochocie. Zdaniem policji to on koordynował działania „ożarowskich” po zatrzymaniu krewniaka. Był też jedną z nielicznych osób, którym Piotr S. ufał.

Plantatorzy z triady

Nie lada gratką było znalezienie przez śledczych dowodów, że nasze rodzime gangi zaopatrywały się w marihuanę produkowaną przez wietnamskie triady m.in. w Polsce. Do tej pory wiele wskazywało na to, że Azjaci eksportują plony upraw w wynajętych domach do Holandii czy Wielkiej Brytanii. Policjanci i prokuratorzy mogli tylko snuć domysły, ponieważ żaden z zatrzymanych na gorącym uczynku plantatorów nie był skoro do współpracy ze służbami.

Tymczasem w śledztwie dotyczącym „Ożarowa” funkcjonariusze CBŚP ustalili, że wietnamskie małżeństwo, prowadzące oficjalnie firmę w Wólce Kosowskiej - zajmującą się handlem azjatyckimi produktami - w rzeczywistości handluje narkotykami. – Z informacji funkcjonariuszy wynikało, że zaopatrywało warszawskie grupy przestępcze w doskonałej jakości marihuanę. W wynajmowanym przez nich boksie znaleziono pieniądze, pochodzące zapewne z handlu narkotykami – dodaje kom. Hamelusz.

W czasie akcji policjanci natrafili także na gangsterski magazyn, w którym ukryte było 8 kg marihuany.

Pierwszy był „Pershing”

„Ożarów” pojawił się na mapie polskiego półświatka już w latach 80. za sprawą jego osławionego lidera Andrzeja Kolikowskiego ps. Pershing. Grupa z podwarszawskiego Ożarowa zaczynała od kradzieży w sklepach i rozbojów, by w latach 90. zająć się napadami na hurtownie i transporty z przemycanym spirytusem. Gang szybko rósł w siłę i w pierwszej połowie lat 90. połączył się z gangiem pruszkowskim. W ramach jednej grupy, „ożarowscy” cieszyli się dużą autonomią, ale musieli oddawać część zysków do wspólnej kasy „Pruszkowa”. Jednak już pod koniec lat 90. doszło do rozdziału grupy ożarowskiej od silniejszego sojusznika. W nowe stulecie gang wszedł mocno przetrzebiony i ograniczył się do utrzymania wpływów w części Warszawy. Przed kilku laty gang ożarowski przeniósł część swoich interesów do woj. lubelskiego, głównie do stolicy regionu. Bandyci stworzyli sieć handlarzy i przemytników narkotyków, uruchomili nawet kilka własnych laboratoriów amfetaminowych.

Najbardziej charyzmatycznym liderem gangu jest Piotr S. W lutym 1998 r. przeszedł do historii, jako pierwszy polski przestępca zatrzymany w operacji kontrolowanego zakupu narkotyków. Policjanci udający Polaków z niemieckimi paszportami kupili od gangstera i jego kompanów trzy kilogramy amfetaminy. Boss trafił na siedem lat do więzienia. Gdy wyszedł na wolność, stanął na czele grupy ożarowskiej.

O sile S. świadczy fakt, że z 10 członków gangu ożarowskiego, którzy chcieli się dobrowolnie poddać karze w czasie jednego z procesów, wszyscy się wycofali, gdy dowiedzieli się, że ich towarzysz ma inne zdanie na ten temat. Z kolei jeden ze stołecznych gangsterów zamierzał porwać żonę gangstera. W półświatku poszła fama, że miała to być zemsta za to, że boss poderżnął kiedyś gardło temu przestępcy. Jednak S. nigdy nie został oskarżony za to przestępstwo.

Oceń treść:

Average: 9 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Katastrofa
  • Marihuana
  • Tytoń

Set: Dobre samopoczucie z nastawieniem na rozerwanie się na mieście, względny brak zmartwień na tamtą chwilę. Setting: park miejski, godzina 20:00 , ok. 10 stopni Celsjusza.

Chce żebyście pomogli mi ustalić pewną rzecz, mianowicie mam obawy że jestem nadwrażliwy na THC. Jednak być może po prostu nie mam doświadczenia gdyż palę ekstramalnie rzadko, ilość paleń w moim życiu mogę policzyć na palcach obu rąk lub obu rąk i jednej nogi. Nie wkręcam sobie żadnej fazy, przeciwnie - zazwyczaj podchodziłem do tego z nastawieniem że "to mnie nie ruszy". Niestety za każdym razem rusza a ostatnim razem chyba było apogeum. W piątkowy wieczór wyszliśmy z kolegami rozerwać się na miasto. Przed udaniem się do pubu skoczyliśmy na skręta.

  • Katastrofa
  • Marihuana

Przyjemny, słoneczny dzień, wśród znajomych w parku.

W moim krótkim życiu dałem trzy szansę marihuanie. O jedną za dużo.Pierwszy raz wszystko było w porządku, ale za drugim razem miałem bad tripa w takim stopniu że trafiłem na kardiologię.

 

Przez następne sześć miesięcy brzydziłem się marihuaną.

Pewnego dnia mój kolega T zadzwonił do mnie czy nie mam załatwić czegoś zielonego. Oczywiście będąc dobrym kolegom szybko uruchomiłem znajomości i po 30 minutach miałem materiał w kieszeni. Oczywiście mój dostawca się zmienił od mojej drugiej przygody z marihuaną, pomyślałem że to była jakaś maczanka.

  • 25D-NBOMe

własny pokój

Waga: 65

  • Grzyby halucynogenne
  • Pozytywne przeżycie

Festiwal Psytrance-owy w Bieszczadach. Pozytywne, festiwalowe nastawienie. Byłem pewny, że otoczenie jest bezpieczne i w razie złych doświadczeń mogę liczyć na pomoc mojego towarzysza, tripsitterów albo innych festiwalowiczów

Drugiego  dnia  festiwalu,  około  północy  spożyliśmy  z  towarzyszem  po  połowie  dawki suszonych  grzybów  psylocybinowych.  Pałaszowaliśmy  je  w  namiocie  na  chlebie  z  powidłem,  nie spodziewając  się  specjalnych  fajerwerków.  Grzyby  miały  podobno  działać  bardzo  słabo.

  Zaraz  po zjedzeniu  spakowaliśmy się i  poszliśmy  na  szczyt  wzgórza  na,  trwający  w  najlepsze  od  dwóch  dni, festiwal. Skierowaliśmy się w stronę leśnych ścieżek, które biegły między scenami i wypatrywaliśmy pierwszych grzybowych efektów.