"Plateau mi się zgubiło"
Substancja: DXM, z dwóch różnych ekstrakcji o różnej czystości ~415 mg = ~7.4mg/kg. Na pusty żołądek, bez tolerki, ostatni raz jednorazowe doświadczenie ponad 4 miesiące temu.
Amerykańskie instytucje finansowe boją się skutków prawnych związanych z zarządzaniem pieniędzmi pochodzącymi z handlu marihuaną ponieważ – w obliczu prawa federalnego – wciąż jest to proceder nielegalny.
Shaun Gindi przyniósł torbę wypchaną tysiącem dwudziestodolarówek, aby otworzyć konto w lokalnym oddziale Chase Bank. Tydzień później sieć zamknęła jego konto. – Próbowałem już w co najmniej ośmiu bankach – skarży się Gindi.
Jako właściciel dwóch sklepów i hurtowni marihuany w Kolorado, gdzie narkotyk ten został zalegalizowany, Gindi jest dla banków pariasem. Amerykańskie instytucje finansowe boją się skutków prawnych związanych z zarządzaniem pieniędzmi pochodzącymi z handlu marihuaną ponieważ – w obliczu prawa federalnego – wciąż jest to proceder nielegalny. Spośród ponad 7600 banków i unii kredytowych działających w USA, zaledwie 220 akceptuje gotówkę pochodzącą ze sprzedaży nasion konopi indyjskich, wynika z danych amerykańskiego Departamentu Stanu.
Pracownicy firm zajmujących się legalną sprzedażą marihuany uciekają się do skrajnych środków, aby poradzić sobie z rosnącymi stosami zgromadzonej gotówki – podkreśla Michael Julian z organizacji MPS International.
Wypełniona po brzegi dwudziestodolarówkami torba Shauna Gindi nie jest tu niczym nadzwyczajnym. Julian podkreśla, że znane mu są przykłady firm wydających nawet 150 tysięcy dolarów na zbudowanie własnych skarbców. Wielu przedsiębiorców szuka dziś skutecznego sposoby na bezpieczny transport pieniędzy ze sklepów do swoich sejfów.
- Rząd federalny i przepisy bankowe sprawiają, że ludzie muszą przewozić dziesiątki tysięcy dolarów w swoich samochodów i gromadzić te pieniądze w domach, co naraża ich na niebezpieczeństwo – podkreśla Julian.
Anthony Riviera twierdzi, że ma receptę na rozwiązanie tego problemu. Jest nią system bankowy Indian Amerykańskich. Riviera, absolwent Harvard Business School oraz przywódca plemienia Acjachmen, zamieszkującego południową Kalifornię, uważa, że plemienne rządy powinny zalegalizować marihuanę. Jego organizacja, CannaNative, próbuje połączyć przywódców 566 suwerennych narodów indiańskich ze specjalistami z zakresu finansów oraz przedsiębiorcami prowadzącymi legalną sprzedaż marihuany, aby wykorzystać wiedzę i doświadczenie zdobyte podczas zarządzania kasynami.
W ten poszczególne plemiona mogłyby rozpocząć działalność w obszarze, na który boją się wchodzi tacy finansowi giganci jak JPMorgan Chase czy Wells Fargo. Szacuje się, że zarządzenie finansami przedsiębiorstw prowadzących legalną dystrybucję marihuany może zagwarantować nawet 3 miliardy dolarów rocznego przychodu.
- Należące do Indian Amerykańskich kasyna są w zasadzie małymi bankami – podkreśla Riviera. Przyjmują one depozyty pochodzące z hazardu i zarządzają pieniędzmi w sposób, który podlega ścisłym regulacjom – dodaje.
Rivera podkreśla, że CannaNative naśladuje model plemiennych kasyn wprowadzony w 1980 roku, świadcząc usługi z zakresu zarządzania. W ten sposób liczy na stworzenie nowych plemiennych instytucji finansowych dla rodzącego się Stanach Zjednoczonych przemysłu.
- Kiedy plemienne kasyna zostały zalegalizowane, przywódcy narodów indiańskich nie wiedzieli w jaki sposób nimi zarządzać. Wówczas firmy, które posiadały bogate doświadczenie w prowadzeniu hazardowego biznesu pomogły im w rozwinięciu skrzydeł. Po latach plemiona przejęły kontrolę nad kasynami – podkreśla Rivera.
W październiku 2014 roku amerykański Departament Sprawiedliwości umożliwiły amerykańskim plemionom legalizację marihuany do leczniczego, rolniczego i rekreacyjnego zastosowania w ten sam sposób, w jaki legalizacji mogą dokonać poszczególne stany. W tym wypadku kwestie jurysdykcyjne mogą być jednak bardziej skomplikowane, ponieważ niektóre terytoria plemienne przekraczają granice poszczególnych stanów.
- Robimy wszystko, aby przyjąć odpowiednie przepisy, mając na uwadze to, aby były one zgodne nie tylko prawem obowiązującym w danym rezerwacie, ale również z przepisami stanowymi i federalnymi – podkreśla Rivera.
Od 2012 roku Alaska, Kolorado, Oregon, Waszyngton i Dystrykt Kolumbii zalegalizowały rekreacyjną marihuanę dla dorosłych, a 23 stany, stolica i Guam zalegalizowały medyczną marihuanę, wynika z informacji Krajowej Konferencji Legislatur Stanowych.
Set: Po raz pierwszy od dłuższego czasu dospałem się na maksa, dzięki czemu jestem bardzo przytomny i spokojny. Niedawno wyszedłem z około trzymiesięcznego okresu stanów o trwale obniżonym nastroju i nawrotu uzależnień. Teraz gdy już się ogarnąłem, nareszcie mogę znów tripować. W tym tripie chcę po raz pierwszy od dawna doświadczyć poziomu drugiego plateau oraz spróbować uchwycić wizuale na tym poziomie. Setting: Dawkę zjadam w domu i od razu wychodzę na pobliskie tereny nadrzeczne. Jest rano i jeden z cieplejszych dni w listopadzie.
"Plateau mi się zgubiło"
Substancja: DXM, z dwóch różnych ekstrakcji o różnej czystości ~415 mg = ~7.4mg/kg. Na pusty żołądek, bez tolerki, ostatni raz jednorazowe doświadczenie ponad 4 miesiące temu.
nazwa substancji - Dekstrometorfan
dawka - 30 tabletek Acodinu 450mg, ważę 72kg czyli 6,25mg/kg
doświadczenie - mj, alkohol, XTC, kodeina, aviomarin
set & setting - chęć spróbowania czegoś nowego w domowym zaciszu pod opieką żony hehe
Wszystko zaczęło się oczywiście tu na hyperrealu. Po przeczytaniu paru raportów o DXM byłem zaskoczony jak ludzie opisują jazdy w połączeniu z muzyką. Pomyślałem, trzeba spróbować.
Set & settings : z początku własny dom, potem dzielnicja kumpla, skraj lasu, autobus (przez chwilę), następnie melina (garaż). Psychiczne podniecenie przed spełnieniem marzenia :)
Na wstępie chciałbym podziękować osobom które umożliwiły mi tę podróż
A. :* S. :* dzięki :D
1.Start
Na ten piątek czekałem już od prawie 2 tygodni. Trip miał się odbyć tydzień wcześniej, niestety mój opiekun nawalił i nie wyszło . Z góry zakładałem że na noc nie wracam, gdyż wszyscy domownicy mieli być obecni. Oficjalnie wybywałem na impreze. W moim garażu, razem z kumplem rozbiliśmy namiot, wrzuciliśmy śpiwory, grzejnik i tak stworzyliśmy warunki do spędzenia nocy.
Totalny spontan, nieodpowiedzialność i szczypta głupoty.. Raz się żyje. Duży bałagan w głowie, wiele niewiadomych.. Ale mimo wszystko ogromne zaufanie do samego siebie, dosyć dobrze ograniam temat medytacji, doświadczeń mistycznych i psychodelików.
Z góry uprzedzam, że miejsca i ludzie obecni w mojej historii pozostaną anonimowe. Większe miasto, w którym byłem, będę nazywać Dużą i przechyloną literą "M", a tę drugą pomniejszą miejscowość oznaczę analogicznie jej mniejszym odpowiednikiem - "m".