Młodzi Lubuszanie nadal trują się dopalaczami i trafiają do szpitali

Od pierwszego weekendu października, po akcji policji i sanepidu, sklepy z dopalaczami są zamknięte. Oficjalnie, bo sprzedaż przeniosła się do internetu.

redakcja

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Komentarz [H]yperreala: 
Trzeba powiedzieć to wprost, wprowadzając prohibicję, rząd zabija ludzi - zyskuje tylko mafia.

Odsłony

2369

Od pierwszego weekendu października, po akcji policji i sanepidu, sklepy z dopalaczami są zamknięte. Oficjalnie, bo sprzedaż przeniosła się do internetu. Tam handlarze ciągle się ogłaszają i podają swoje numery telefonów. Do lubuskich szpitali nadal trafiają młodzi ludzie zatruci dopalaczami.

"W związku z walką rządu z dopalaczami na terenie Gorzowa dowiozę..." - tak zaczyna się wpis, który w tym tygodniu znaleźliśmy na stronie internetowej z darmowymi ogłoszeniami. Dalej handlarz wymienia asortyment, podaje ceny za działki. Sprzedaje Anhelo Smoke, Kok's Crystal Powder i od sierpnia zakazany w Polsce mefedron. W tym przypadku zaznacza jednak, że jego skład został zmodyfikowany. Pod listą dodaje, aby środków "nie traktować jako dopalacze, bo są to syntetyczne odpowiedniki substancji w nich zawartych, bez żadnych domieszek". Ogłasza, że towar można kupić bez wychodzenia z domu, podaje numer telefonu. W internecie aż roi się od podobnych ogłoszeń...

- Obecnie nie prowadzimy żadnych postępowań związanych z handlem dopalaczami w tzw. "drugim obiegu" - to oficjalne stanowisko lubuskiej komendy z czwartku.

Przypomnijmy: 2 października, dzięki kontrolom policji i inspektorów sanepidu, udało się zamknąć wszystkie sklepy z dopalaczami w regionie, do których dotarli policjanci. - W woj. lubuskim funkcjonowało 85 punktów zajmujących się dystrybucją dopalaczy. W powiecie zielonogórskim - sześć, natomiast w powiecie gorzowskim było ich 30 - wylicza Marcin Waliszewski z zespołu prasowego lubuskiej policji.

Akcję w całym kraju przeprowadzono na polecenie minister zdrowia Ewy Kopacz po tym, gdy w ostatnim tygodniu września do szpitali w całym kraju zaczęły trafiać dzieci zatrute dopalaczami, a dwie osoby zmarły.

Policja informuje, że w październiku odnotowała dwa incydenty przy sklepach z dopalaczami. - W Słubicach właściciel jednego ze sklepów zerwał plombę założoną przez inspektorów, po czym sprzedawał środki. Drugi z przypadków odnotowano w Drezdenku. Tam włamano się do zaplombowanego sklepu z dopalaczami i skradziono środki zabezpieczone przez inspektorów. W obu sprawach prowadzone jest postępowanie karne. Możemy mówić też o szeregu przypadków zerwania plomby z drzwi sklepów, bez prób otwarcia sklepu i wznowienia sprzedaży - mówi starszy sierżant Marcin Waliszewski.

Sklepy z dopalaczami do dziś są zamknięte. Problem istnieje jednak nadal. Statystyki, do których dotarła "Gazeta", pokazują, że młodzi ludzie nadal trują się dopalaczami. W pierwszych dwóch tygodniach października, już po zamknięciu sklepów, do lubuskich szpitali trafiło 18 osób po dopalaczach. Dla porównania, w tym samym okresie we wszystkich szpitalach w znacznie większym województwie wielkopolskim zatruć było 19! We wszystkich lecznicach Zachodniopomorskiego podobnych przypadków było jedynie osiem.

- W rzeczywistości przypadków hospitalizacji zatrutych dopalaczami pacjentów mogło być więcej. Pacjenci boją się przyznać do zażycia tych środków - zaznacza Magdalena Łukasik-Głębocka, ordynator oddziału toksykologii poznańskiego szpitala im. Raszei. Ten oddział zbiera informacje z trzech zachodnich województw, tu trafiają też najcięższe przypadki. W całym kraju takich było 189, przy czym 173 odnotowano w ciągu pierwszych dwóch tygodni tego miesiąca.

Skąd te informacje? Od 1 października - zgodnie z zaleceniem resortu zdrowia - szpitale muszą zgłaszać policji oraz ministerstwu wszystkie przypadki zatrucia dopalaczami.

- Co drugi dzień dzwoni do nas policjant z komendy i pyta o dopalacze - opowiada Adriana Wilczyńska, rzecznik szpitala w Zielonej Górze. Przyznaje, że w tym czasie zanotowano w lecznicy trzy przypadki. - Osoby, które do nas trafiły, straciły przytomność po zażyciu dopalaczy. Najmłodsza z nich miała 14 lat, najstarsza 26 - wymienia Wilczyńska. Zaznacza, że wszystkie zatrucia odnotowano w pierwszy weekend października, świeżo po zamknięciu sklepów.

W szpitalu w Gorzowie od początku miesiąca do wczoraj zanotowano pięć zatruć dopalaczami. Najmłodszy pacjent to 16-latek, najstarszy miał 33 lata. Do lecznicy trafiły też dwie 18-latki. - Ludzie trafiają do nas w weekendy. Zażywają na dyskotece, albo na imprezie u znajomych. Wcześniej też dominowały weekendowe zatrucia, ale pacjentów po dopalaczach mieliśmy też w środku tygodnia [od początku lipca do końca września w gorzowskim szpitalu hospitalizowano 44 takie osoby - red.]. Teraz w dni powszednie jest cisza - zaznacza Anna Rybska, pielęgniarka oddziałowa oddziału ratunkowego. - Nie mam wątpliwości, że na rynku dopalacze nadal są dostępne - podkreśla Rybska.

Sytuacja nie dziwi dyrektora gorzowskiego szpitala. - Jest jak z prohibicją w Ameryce. Niby obowiązywała, a i tak pół Chicago chodziło pijane - mówi "Gazecie" Andrzej Szmit.

- Dopalacze będą jeszcze w obiegu. Te kanalie chcą wyprzedać swoje zapasy, bo jeszcze nie zdążą na nich zarobić przed wejściem ustawy - przewiduje dyrektor Szmit.
>

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

DŻorDŻ (niezweryfikowany)

<p>http://www.dlug-publiczny.pl/</p><p>Gdyby "zalegalizowali" (...)</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Inhalanty

dzień jak każdy inny, miałem ciśnienie żeby się czymś odrealnić

Wyszedłem z domu około godziny 19 w celu zakupienia paczki papierosów i gazu do zapalniczek w osiedlowym sklepie. Skąd ten chory pomysł mógł mi przyjść do głowy... Zaraz po wyjściu odpaliłem szluga i wziąłem pierwszego macha z butli. Po kilku sekundach poczułem mrowienie nóg i dziwnie "zakręcony" umysł. To był dopiero początek bo gdzieś około godziny spędziłem siedząc z dziewczyną i paląc szlugi, warto dodać że zanim do niej dotarłem to gaz już przestał działać.

II uderzenie (godzina 20:00)

  • DMT
  • Miks

Powalczone dzień wcześniej. Mało energii, ale obiecałem bratu tripa, więc musiało być dobrze, bo z Orfeuszem mam najlepsze podróże. Gralnia.

   Witam. Obawiam się, że może być chaotycznie, bo dużo wszystkiego i pisane zaraz po wymyśleniu całej historii (to znaczy na następny dzień po czterech godzinach snu). Także tego... Zapraszam do lektury.

 

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Był to mój pierwszy psyhodeliczny trip na który chciałem się wybrać sam, ponieważ oczekiwałem ,,otwarcia umysłu" o którym tak wiele już się naczytałem na tej stronie. Był to ranek, dopiero co wstałem z wyra- Wypoczęty, rześki, zadowolony z tego co stanie się za godzinę- dwie. Jadłem w swoim nieogarniętym pokoju, sam z wolnymi 12 godzinami wolnego czasu w pustym mieszkaniu.

Sobota 27.10.2012 roku.

Obudziłem się o 7 rano, wypoczęty, przygotowany nie małą wiedzą o grzybach oraz o ich działaniu z wielu TR'ów, oraz fascynacja LSD. Grzyby miały byc swoistym przygotowaniem mojego ,,ja" do podróży na LSD i jednocześnie stały się kluczem do moich psychodelicznych bram.
Myję spokojnie grzyby w lekko ciepłej wodzie i ładuję je na talerzyk.

  • Etanol (alkohol)
  • Metoksetamina
  • Pierwszy raz

Pozytywnie, lekko zdenerwowany niepewnością posiadanego proszku. Oczekiwałem czegoś nowego, czegoś bardziej duchowego

Dwa dni przed moim odurzeniem dostałem od znajomego biały proszek, który teoretycznie ma być czystym MXE. Po sprawdzeniu małą dawką byłem skłonny w to uwierzyć.

Nadszedł ten dzień, a raczej wieczór - sam w domu przez całą srodową noc.

20:30 - Połowa posiadanego proszku wpada pod język. Gorycz rozpływa się w moich ustach, ślina zalewa jamę ustną, ale czakam, aż delikatna błona ścierpnie, co niestety się nie udaje, bo ilość śliny w mojej jamie ustnej już jest pełna - połykam i czekam na efekt.