Złapali dilerów

Policja zatrzymała 15-osobową szajkę handlującą narkotykami na Dworcu Centralnym.

Anonim

Kategorie

Źródło

Super Express, 25 marca 2003

Odsłony

2035
Trzy osoby zostały już aresztowane. Jedna ma dozór policyjny. Handlarze siłą werbowali do pracy własnych znajomych. Wpadli, bo 24-letni Ukrainiec nie przystał na ich propozycję pracy i doniósł na policję.

Zaczęło się niewinnie. 24-letni Ukrainiec. Igor S. w czwartek poszedł do swoich polskich znajomych, na przysłowiową herbatkę. W mieszkaniu przy ul. Śliskiej oprócz właściciela Grzegorza Ś. były jeszcze cztery osoby - trzech mężczyzn i kobieta.

Miał dostać pracę

Nic nie zapowiadało późniejszych wydarzeń. Mężczyzna nie miał się czego obawiać. Tak się mu przynajmniej wydawało. Przebywający od marca w Warszawie Ukrainiec nie miał wielu znajomych. Jednym z nich był Robert A. To on właśnie przyprowadził Igora S. do mieszkania swojego znajomego. Ten miał mu dać pracę.

Na początku wszystko wyglądało niewinnie. Po krótkiej nie zobowiązującej rozmowie biesiadnicy przeszli do czynów. Powalili mężczyznę na podłogę.

- Jeden z nich nagle wyciągnął pistolet i przystawił mu do głowy - opowiada nasz informator.

Pobity gość

Przerażony Igor S. nie wiedział, co się dzieje. Mężczyźni okładali go pięściami i krzyczeli, żeby oddał pieniądze za narkotyki, które dali mu do sprzedania. Bity nie rozumiał, czego chcą od niego jego oprawcy.

- Potem zaczęli go nakłaniać, żeby zaczął dla nich pracować. Czyli handlować narkotykami na Dworcu Centralnym - mówi nasz informator.

Bandyci wyczerpanego Ukraińca zamknęli na strychu i kazali mu się namyślić, przy czym zagrozili, że nie wypuszczą go, dopóki ten nie przystanie na propozycję "pracy".

Dopiero w piątek ok. godz. 18 Ukraińca wypuszczono. Ten nie mając innego wyjścia wziął kilka gramów amfetaminy i poszedł na ulicę szukać potencjalnych klientów.

Tak przynajmniej powiedział swoim nowym "pracodawcom".

Już nie popracują

Tymczasem Igor S. pierwsze kroki skierował na komendę policji. Zaraz potem policjanci zatrzymali: 40-letniego Grzegorza Ś., 36-letniego Roberta A., 39-letniego Dariusza I. i 28-letnią Anetę B.

Mężczyźni dostali trzymiesięczny areszt. Kobieta jest pod dozorem policyjnym. W pobiciu uczestniczył także jej brat. Tego policja nadal szuka.

Do wyjaśnienia wolscy policjanci zatrzymali w sumie 15 osób, które miały ze sprawą związek. To grupa handlująca narkotykami na Dworcu Centralnym.

Policjanci przeszukali mieszkania tych osób. W domu Roberta A. znaleziono straszak, amfetaminę i marihuanę. Śledztwo trwa.


Katarzyna Brudnias

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

5t3yk4fk4 (niezweryfikowany)

banda skurwysynow ! ! !
LaSziDo (niezweryfikowany)

TO są prawdziwe SKURWYSYNY!
LaSziDo (niezweryfikowany)

TO są prawdziwe SKURWYSYNY! <br>DO PUDŁA :)
ninja wypierdal... (niezweryfikowany)

kupowla ktos kiedys cos na centralnym? jestem ciekaw jakie tam maja sztuki :)
Zajawki z NeuroGroove
  • Bieluń dziędzierzawa

  • Marihuana

Bardzo dawno temu wybrałem się na obóz żeglarski nad Wdzydze (to takie duże jezioro koło Kościeżyny - woj. gdańskie). Oczywiście na obozie ponowały jasne zasady: żadnego alkoholu, fajek, nie mówiąc już o dragach. A że organizator był trochę pojebany to przestrzegał tych zasad, w każdym razie trzeba było strasznie uważać. Do wyjazdu długo się przygotowywałem i ostatecznie zabrałem kilka lufek i ze 4 gramy dobrego skunika. Jedengo wieczora uznałem, że czas już iść przypalić. Było już ciemno i niepostrzeżenie mogłem się oddalić z obozu.

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Mieszkanie, pokój. Oczekiwania pozytywne, ze względu na wcześniejsze kontakty z tym psychodelikiem. Nastrój neutralny.

Ok. 23 zarzuciłem pół blottera 220ug. Obawiałem się, że pełny może mnie za bardzo pozamiatać, a wcześniej brałem też tylko 110. Byłem sam w mieszkaniu. Na pierwsze efekty czekałem do około 24. Ogólna zmiana nastroju na bardziej pozytywny, chęć rozmowy. 

  • Przeżycie mistyczne
  • Szałwia Wieszcza

Chęć przetestowania mocy tego ekstraktu, miałem lekkie opory przed zapaleniem ale po wszystkim i tak okazało się o wiele mocniej niż mogłem przypuszczać. Miałem złapać minimalnego buszka na testa.

 Byliśmy w pustym pokoju po poprzednich lokatorach dosłownie drzwi na przeciwko drzwi wejściowych do pokoju w którym mieszkamy.