Wyrok za produkcję amfetaminy pod okiem policji - prawomocny

Prawomocna jest już kara 5 lat więzienia za produkcję amfetaminy dla policyjnego informatora, który twierdzi, że był tylko "narzędziem policji". Sąd Apelacyjny w Warszawie, który utrzymał taki wyrok I instancji, uznał, że działanie Mariusza R. "nie było wywołane przez policję". Policjanci, którzy mieli zlecić produkcję narkotyku, czekają na swój proces.

Alicja

Kategorie

Źródło

wp.pl/PAP

Odsłony

958

Prawomocna jest już kara 5 lat więzienia za produkcję amfetaminy dla policyjnego informatora, który twierdzi, że był tylko "narzędziem policji". Sąd Apelacyjny w Warszawie, który utrzymał taki wyrok I instancji, uznał, że działanie Mariusza R. "nie było wywołane przez policję". Policjanci, którzy mieli zlecić produkcję narkotyku, czekają na swój proces.

W 2006 r. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga skazał na 5 lat więzienia 35-letniego Mariusza R., który w 2004 r. wraz z kompanami "wpadł" przy produkcji amfetaminy w podwarszawskim Chotomowie. Przyznawał się on do winy, ale mówił, że był policyjnym informatorem, a "wszystko co robił, było pod bacznym okiem policji", od której dostał 1200 zł. Sąd uznał, że współpraca z policją nie zwalnia od odpowiedzialności karnej. W apelacji obrońca R. wniósł o złagodzenie kary.

"Oskarżony był w istocie bardziej narzędziem w rękach funkcjonariuszy policji, niż faktycznie miał samodzielną wolę realizacji i dokonania produkcji amfetaminy" - argumentował mec. Ryszard Berus. Według niego, "co najmniej zadziwiająca jest rola funkcjonariusza CBŚ, inspirująca i ułatwiająca popełnienie przestępstw". "

Tego rodzaju chyba nietypowa sytuacja wprawdzie nie ekskulpuje (nie uwalnia od winy) oskarżonego w zakresie przypisanych mu czynów, winna jednak w zasadniczy sposób wpłynąć na wymiar kary, który w tych okolicznościach uznać należy za rażąco surowy" - pisał adwokat w apelacji.

- Byłem tylko narzędziem w ręku policji - oświadczył sam R. podczas rozprawy apelacyjnej. Dodał, że "był kierowany przez policję, by aresztować wszystkich na gorącym uczynku". SA nie znalazł żadnych podstaw, by złagodzić wyrok dla R. W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Małgorzata Mojkowska mówiła, że sąd uwzględnił współpracę R. z policją, ale podkreśliła, że jego działanie nie było przez nią wywołane. Rola oskarżonego była inna; to było wykorzystanie sytuacji - dodała (nie rozwinęła tego wątku). Nadal nie ma wyznaczonego terminu procesu Roberta B., eksperta do walki z przestępczością narkotykową warszawskiego CBŚ, który wraz z dwoma kolegami z CBŚ Robertem K. i Krzysztofem F. ma przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga odpowiadać za "przekroczenie uprawnień". Zarzucono im założenie fabryki w Chotomowie - grozi za to do 5 lat więzienia.

W 2005 r. Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce skierowała do sądu akt oskarżenia wobec nich. Nie dowiedziono im, by czerpali korzyści majątkowe z tego procederu. Śledztwo przeniesiono do Ostrołęki, by nie było podejrzeń o stronniczość, bo policjanci na co dzień współpracowali z prokuratorami w Warszawie. Jak pisała wtedy prasa, Robert B., który wykrył wiele fabryk amfetaminy, jest podejrzany, że je sam zakładał, chcąc wykazać się sukcesami, za co dostawał premie. Po wyprodukowaniu partii narkotyku, B. miał "demaskować" fabrykę. Prokuratura miała zebrać dowody potwierdzające, że w 2004 r. Robert B. wydał nieżyjącemu już przestępcy Jarosławowi J. polecenie założenia wytwórni w Chotomowie. B. miał udostępniać przestępcom informacje, jak dostać półprodukty potrzebne do produkcji narkotyku. W Chotomowie "wpadły" dwie linie technologiczne do produkcji amfetaminy wraz z jej śladowymi ilościami oraz półprodukty. Jarosław J. zeznał, że fabrykę polecił założyć właśnie Robert B. W aktach sprawy Mariusza R., są odniesienia do sprawy Roberta B., np. wydruki jego billingów. Znajdują się tam też m.in. wyjaśnienia J., który mówił, że do policji zgłosił się sam w 2001 r., mając dość związków z narkotykowymi gangami. Robert B. polecił mu jednak utrzymywać te kontakty i inspirować produkcję narkotyków (jedną z fabryk policja wykryła potem w Kątach Węgierskich).

Jarosław J. mówił w prokuraturze, że amfetaminę produkowano "za wiedzą i zgodą" Roberta B. Zapewniał mnie, że wszystko, co robię, jest pod kontrolą policji i jest dopuszczalne - tłumaczył przestępca. Ujawnił, że dostał kilka razy od B. pieniądze - od 3 do 5 tys. zł. Część z tych kwot przepijałem wraz z nim - dodał, tłumacząc, że "pił, bo się bał". Według mediów, w CBŚ panuje opinia, że to pomówienie będące zemstą narkogangów. Chłopaki zostali bezpodstawnie oskarżeni przez swoich informatorów, a na ich winę nie ma żadnych materialnych dowodów. To zemsta półświatka, bo zniszczyliśmy jego interesy przynoszące setki tysięcy zł zysku - mówił oficer CBŚ. Policjanci sekcji antynarkotykowej poręczyli za kolegów, dzięki czemu nie trafili oni za kraty. Dziś żaden z oskarżonych nie pracuje już w CBŚ. Robert B. i Robert K. przeszli na emeryturę, Krzysztofa F. zawieszono.

Oceń treść:

Average: 8.5 (2 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

zaciskam zeby bo dobrze o tym wiem, ze zawsze i wszedzie, policja jebana bedzie.
Kurwik (niezweryfikowany)

Cóż, takie wypowiedzi nam nie pomagają. Od zawsze wiadomo, że policja to nie zgraja aniołków i są jedną z bardziej przeżartych korupcją i wspomagającą przestępczość grup społecznych. W sumie taka praca, częsty kontakt z mafią do tego doprowadza. Pytanie tylko, czy to ich usprawiedliwia?
Policja (niezweryfikowany)

Gówno wiecie o Policji! Nawet nie macie pojęcia co piszecie. Anonim wkrótce przestanie być anonimowy...
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • LSD
  • Pierwszy raz

Set : Wszystko na czczo, nie jadłem cały dzień. Dawka dekstometorfanu przyjęta z rana, blotter LSD przyjęty dosłownie chwilę przed spotkaniem z Kuratorką, które miało trwać godzinę. Wielkie podekscytowanie nową substancją oraz lekka adrenalina związana z niepewnością, czy czasem kartonik nie wejdzie za wcześnie przez co Kuratorka zauważy, że jestem naćpany. Setting : Moje puste mieszkanie, przygotowany wygodny fotel, muzyka oraz jedzenie, które powinno być ciekawym doświadczeniem na kwasie.

Godzina 14:00, T: zarzucam blotter, za chwilę powinna być Kuratorka.

T+0:03  Kuratorka dzwoni do drzwi, połykam blotter i otwieram jej. Zaczyna się oczekiwanie.

  • 4-ACO-DMT
  • Odrzucone TR
  • Pozytywne przeżycie

Letni Słoneczny Dzień roku pańskiego 2011 :) Wycieczka po dwóch średnich miasteczkach. Dobry humor, u kolegi lekka niepewność.

Pewnego słonecznego dnia poszedłem do kolegi (K.). Po rozmowie doszedł do wniosku, że chce spróbować 4-AcO-DMT ze mną następnego dnia. Nazajutrz dwóch osobników uzbrojonych we fraktalne naboje zaaplikowało sobie po 30 mg substancji. Zaczęła wchodzić ok. 40 minut po zażyciu. Moment ten przypadł akurat, gdy byliśmy w parku. Czuliśmy się coraz dziwniej. Humor mi dopisywał, K. był zdezorientowany. Nie wiedział, co go jeszcze czeka :)

  • AM-2201
  • Etanol (alkohol)
  • Przeżycie mistyczne

Dobre. Byłem po kilku piwkach wypitych ze znajomymi, chciałem przed snem przeżyć szybką, miłą i niewielką podróż. Akcja dzieje się u mnie w domu, godzina ok. 00:00.

Siedziałem w łazience, nabiłem lufę, ściągnąłem chmurę, potem drugą, a potem... Brzdęk. Jakbym dostał patelnią w łeb. Ściągnąłem chyba jeszcze jedną i ruszyłem do łóżka. Cały obraz dał się słyszeć. Zależnie od tego gdzie patrzyłem słyszałem inne słowo. "Jąźl jąźl jąźl jąźl" powtarzał chór w mojej głowie gdy widziałem białe drzwi. "Źląć źląć źląć źląć" gdy odwracałem się w stronę mroku nocy. "Skąd do chuja polskie znaki?!" spytałem sam siebie. Tamte Polsko brzmiące słowa pełne ogonków zdawały mi się być składowymi świata. Miałem wrażenie, że już słyszałem je w bardzo wczesnym dzieciństwie.

  • LSD
  • Przeżycie mistyczne

Poprzednie tripy na kwasie bardzo pozytywne, więc nastawienie też takie. Początek tripu u mnie w domu, potem park.

Trip, który opisuję, był moim największym duchowym przeżyciem, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam.

Kwiecień 2021. około godz. 17:00 u mnie w domu, wrzucamy z K. po blotterze.