Wpadli dilerzy

W Środzie Śląskiej mogą wystąpić chwilowe przerwy w dostawie energii ;)

Anonim

Kategorie

Odsłony

1948

Pięć osób podejrzanych o handlowanie narkotykami na terenie Środy Śląskiej trafiło do aresztu.

Zatrzymali ich funkcjonariusze z wrocławskiego wydziału Centralnego Biura Śledczego. - Wszyscy znają miejscowych policjantów, więc jakakolwiek próba rozpracowania przez nich handlarzy byłaby od razu widoczna. Dlatego sprawą zajęło się Centralne Biuro Śledcze - mówi rzecznik dolnośląskiej policji komisarz Sławomir Cisowski.

Przestępcy byli przekonani, że w młej miejscowości będą bezkarni. Ale do czasu. Policjanci ustalili, że handlarze oferowali narkotyki w dyskotekach, pubach i w okolicach szkół. Oferowano ekstazy, amfetaminę, marihuanę, haszysz i LSD. Mimo że policjanci CBŚ nie byli znani w Środzie, nie ułatwiło im to pracy. Każdy obcy od razu zwracał uwagę.

- Najpierw trzeba było przełamać mur niechęci i milczenia - mówi jeden z policjantów. Udało się. Do aresztu trafił 42-letni mężczyzna, na co dzień zajmujący się sprzedawaniem samochodów. Policjanci zatrzymali go w jego mieszkaniu, które wynajmował w Legnicy. Zatrzymano też jego współpracowników. Mają po 20, 21 lat.

Policjanci cały czas pracują nad zatrzymaniem następnych dilerów. Nie ujawniono, jakie ilości narkotyków wprowadzili na rynek zatrzymani handlarze. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jest to mniej niż kilogram. Nie ujawniono inicjałów podejrzanych. Policja przypomina, że każdy, kto ma jakiekolwiek informacje o handlarzach narkotykami, może anonimowo zadzwonić pod bezpłatny numer telefonu infolinii policji dolnośląskiej 0 800 283 107.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Pewnego pieknego wieczoru w ostatni dzien szkoly zaraz przed feriami

(godzina okolo 16, bylo ciemno) z kolegami postanowilismy troche

poswietowac. Troche sie balem bo bylem ostatnio mocno chory, antybiotyk

skonczylem brac 3 dni przed (nie pamietam co to bylo) i slyszalem ze

mieszanka antybiotyk + alkohol (najczesciej ) = nie wydolnosc serca,

lub tez brak przytomnosci.


Mimo to poszlismy w nasze ulubione miejsce, opuszczony dom dzialkowy ,

  • Bad trip
  • LSD-25

Pierwszy samotny trip u siebie w domu. Chciałem przemyśleć sobie parę wcześniej przygotowanych zagadnień, ekscytacja spowodowana długim oczekiwaniem i założeniem, że chciałbym by trip wniósł co nieco do mojego życia. Nastrój pozytywny, spokojny, jednak gdzieś tam na głębszych poziomach mogła jawić się lekka obawa, spowodowana ostatnim doświadczeniem, w którym z kolei z kolegą było bardzo źle.

Na godzinę przed zażyciem postanowiłem pomedytować, w celu całkowitego wyciszenia.

T- 12:00

No to jedziemy! Zaaplikowałem dwa kartoniki dietyloamidu kwasu lizergowego, po czym wróciłem do medytacji.

T+10min

Ku memu zdziwieniu, substancja zaczyna już wyraźnie oddziaływać na mój organizm.

T+20 min

Już wiedziałem, że to nie byle jaka podróż. Nagle zaatakowała mnie tak ogromna fala bodźców, że stopniowo mój mózg nie nadążał ich przetwarzać. Wzbudziło to mój niepokój.

  • Katastrofa
  • Kodeina

Przypadkiem, w piątek, po pracy.

Witam,

Piątek. Z pracy mam do domu około 1800 metrów. Muszę to przejść bo nie mam czym dojechać. Wlokę noga za nogą zmęczony głupotą ludzi, palę papierosa i zastanawiam się co dziś mam ze sobą zrobić. Wpada mi do głowy DXM. DXM? Eeee, nie za bardzo. Ostatnio nie było dobrze. może koda? Fajnie sie po niej śpi następnego dnia. Ponieważ miałem ostatnio problemy ze snem, wybrałem kodę. W aptece kupiłem Thiocodin. Ku mojemu zdziwieniu sprzedają to tylko po 10 tabletek (po 15 mg + jakieś gówno co rozwala żołądek). Mało. Ale ok, może mi wystarczy.

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Nastawienie pozytywne, podekscytowanie. Przyjaciel, który był moim opiekunem od samego początku nastawiał mnie bardzo pozytywnie, nawet osoby, którym o tym mówiłam, a nie miały nigdy styczności z grzybkami nastawiały mnie pozytywnie. Spożycie na łonie natury na piaszczystej plaży, nieopodal las. Tripowi towarzyszył przyjaciel, opiekun. 28 wrzesień 2012, słoneczna niedziela. Start ok. 14-20. Celem było poznanie dogłębniej siebie i ciekawość w jaki sposób owa podróż wpłynie na odbieranie i tworzenie prze zemnie sztuki. Jeden z ważniejszych i piękniejszych dni w moim życiu.

W starej chatce w środku lasu, nad rozżarzoną kulą kucały cztery czarownice.  Śliczne, młode, kolorowe. Dłońmi i paluszkami przebierały, zaczarowane mikstury w rondelku, który stał obok. Szykowały. Falowały, etnicznie  wirowały, radośnie się śmiały. Wrzucały różne składniki: trawę, grzyby, magiczne psychodeliki i inne matki natury  riki tiki.  Mieszały, dookoła wywaru się przemieszczały, nad ziemią fruwały. „Kosteczkę czekolady” kosztowały. Dymki z ust do ust sobie wpuszczały, po czym radośnie się śmiały.