REKLAMA




U nich święta zawsze są białe. Chcesz kupić mefkę, pytaj o piwko

Chcesz kupić w Warszawie narkotyki? Wystarczy zapytać trzy znajome osoby. Każda wie, kto sprzedaje lub kto może dać namiar na sprzedającego. Jeszcze łatwiej jest z dopalaczami. Wpisujesz w wyszukiwarkę określone hasło i w kilka sekund masz oferty sprzedaży ukryte na przykład wśród proszków do prania.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

WP Magazyn
Magda Mieśnik
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst zdecydowanie stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

1619

Jak łykasz piksy, to nie pij. Wykręci cię po alkoholu i nic z tego nie będzie. Będziesz miał zwałę i dłuższą deprechę. Chcesz kupić mefkę, dronika? Pytaj o piwko lub whisky. Czasem trafi się "czwórka", ale ostatnio częściej "trójka". Szczury na stołach są u bananów.

– U mnie święta na pewno będą białe. Nawet nie muszę patrzeć na prognozę pogody – śmieje się Dominik. Jak mu starczy hajsu, to i do Trzech Króli pociągnie. Potem szybka regenerka, może kroplówka witaminowa i karnawał też będzie biały. Ale świąteczny ciąg zaczyna się przed Wigilią.

Chcesz kupić w Warszawie narkotyki? Wystarczy zapytać trzy znajome osoby. Każda wie, kto sprzedaje lub kto może dać namiar na sprzedającego. Jeszcze łatwiej jest z dopalaczami. Wpisujesz w wyszukiwarkę określone hasło i w kilka sekund masz oferty sprzedaży ukryte na przykład wśród proszków do prania. Tylko na przesyłkę musisz poczekać. Dwa, góra trzy dni, ale za to dostawa jest pod same drzwi.

- Zwykły kurier przynosi pod drzwi przesyłkę i nawet nie wie, co w niej ma. Coraz częściej handel narkotykami przenosi się do sieci – przyznaje asp. szt. Robert Bretner z wydziału prewencji komendy wojewódzkiej policji w Krakowie.

Nie chcesz czekać? I na to jest sposób.

Szukaj gościa z nerką

Techno z głośników rozsadza głowę. Kolejne osoby pojawiają się na parkiecie. Podskakują z przymkniętymi oczami. Przy barze niezbyt ciasno. – Tutaj trzeba przyjść na ciężkiej piź...ie. Na trzeźwo się nie pobawisz. Nie wejdziesz w ten klimat. Jak chcesz dobić do nas, to idź do męskiego i szukaj gościa z nerką – radzi mi stały bywalec klubu - popularnej imprezowni w centrum Warszawy.

Gość z nerką opiera się o ścianę tuż za drzwiami męskiej toalety. Co kilka minut ktoś do niego podchodzi. Podaje rękę. Uścisk trwa odrobinę dłużej niż zwykle. Każdy odchodzi uśmiechnięty.

– Wiesz, że w niektórych klubach, głównie w łazienkach, są nawet specjalne małe półeczki, żeby można było wciągnąć na szybko? No chyba że wolisz dopy. Łykasz i gotowe. Niektórzy bawią się jeszcze w krople. Dodajesz do drinka i jedziesz – mówi Dominik.

Większość chętnych zamawia jednak u dilera. Sprawdzone źródło. Mniejsze ryzyko, że kupisz chemię z przewagą lidokainy i benzokainy (środki znieczulające), lewamizolu (lek na odrobaczenie), paracetamolu (działa przeciwbólowo) lub z domieszką tłuczonych świetlówek, żeby podrażnić śluzówkę. Dzięki temu koks czy mefedron intensywniej się wchłaniają, przez co robią wrażenie mocniejszych niż są w rzeczywistości.

Mówią: mefedron, to się rozłączam

- Telefon i poczta pantoflowa, czyli znajomy podaje znajomemu. Tak to działa. Nie ma jakiegoś specjalnego szyfru. Mówi się normalnie, tylko bez dokładnych nazw. "Śmieszek", "zielone". Ja mówię też "piwko". Niektórzy dzwonią i robią przypał. Jak ktoś mówi wprost, że chce mefedron to od razu "czerwona" - rozłączam się – mówi mi warszawski diler.

W klubie u gościa z nerką za tabletkę MDMA, czyli ecstasy trzeba zapłacić 35 zł. Koks idzie za 400. Czyścioch to i 500 kosztuje, ale takie tłuste szczury to już tylko na stołach u bananów i VIP-ów. Musisz pytać u dilera gwiazd – mówi bywalec warszawskich klubów. - On przecież siedzi - mówię. - Już jest nowy, a raczej kilku nowych - śmieje się.

O tym, że w okolicy świąt Bożego Narodzenia wzrasta spożycie narkotyków mówią wszyscy: sprzedający, kupujący, policja, lekarze i terapeuci uzależnień. - Wiele osób ma wolne od pracy, szkoły. Głód narkotykowy pojawia się właśnie wtedy, gdy ludzie wypadają z codziennego rytmu. Knajpy i dyskoteki pomagają. Wiele lokali jest otwartych także w dni świąteczne. Można iść się zabawić, czyli także naćpać - mówi Maria Banaszak, specjalistka terapii uzależnień ze Stowarzyszenia MONAR".

Najlepiej idzie amfetamina

Gdy masz hajs, dzwonisz po dilera. Jeśli jesteś jego stałym klientem, przyjedzie wszędzie i o każdej porze. Wszyscy znają cennik. Na krechę mało kto daje. - Gram amfy w zależności od składu to 30-50 zł. Mefedron 100-150 zł, zioło 50, a kokaina 300-500 zł. Najlepiej idzie amfetamina, mefedron i pochodne amfetaminy – podaje mi cennik warszawski diler.

Swój ma też policja. W Krakowie ćpa się odrobinę taniej niż Warszawie. Najgorsza jakość, ale i odpowiednio niska cena w Łódzkiem. Wydział Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie podaje, że na terenie województwa małopolskiego w 2017 roku za gram amfetaminy trzeba było zapłacić 10-50 zł. Haszysz kosztuje 25-35 zł, marihuana – 15-30 zł, ecstasy – 2-15 zł za tabletkę, polska heroina – 4-8 zł za 1 cm3, kokaina: 120 – 250 zł za 0,8 gram, grzybki halucynogenne- 2,5 zł za sztukę lub ok. 25 zł zagram, LSD 25: 30 zł za jeden listek, heroina: 40-50 zł za gram, konopie indyjskie – ok. 600 zł za 1 krzak.

Tzw. party drugs, czyli m.in. mefedron, metamfetamina, GBL, GHB i MDMA działają bardzo szybko. Wystarczy kilka sekund. – Euforia zwala cię z nóg. Czujesz mrowienie z tyłu głowy. Gdy wciągasz, drętwieje ci nos i przełyk. Lepiej wszystko widzisz. Nagle wszyscy są twoimi przyjaciółmi i chcesz z nimi rozmawiać. Tyle że ten stan musisz podtrzymywać kolejnymi setami. Jeśli nie zażyjesz kolejnej dawki, wkrótce czeka cię zwała – mówi Dominik.

Czekasz na zwałę

Gdy zbliża się piąta rano parkiet warszawskiego klubu pustoszeje. Na dworze jest jeszcze ciemno. Grupki pobudzonych ludzi rozchodzą się we wszystkich kierunkach. - O tej porze nikt nie kończy zabawy. Lądujemy zawsze u kogoś na chacie, kończymy zapasy, jeśli coś jeszcze zostało z klubu. Potem już tylko czekasz na zwałę - mówi Dominik.

W miejsce euforii po tzw. party drugs pojawiają się stany depresyjne i lękowe. – Czujesz pustkę, dół czasem jest nie do zniesienia. Z nieba trafiasz wprost do piekła. Są na to sposoby, ale nie zawsze działają. Można walnąć kilka piw lub ćwiartkę i spróbować zasnąć. Przez snem niektórzy polecają magnez plus witaminy i da się ten zjazd jakoś przeżyć. Tylko jedna myśl nie da ci zasnąć: że już nie masz hajSu na następną porcję – przyznaje Dominik. By przetrwać do następnej imprezy niektórzy chodzą na tzw. kroplówki witaminowe. Można się na chwilę oszukać, że organizm się oczyścił i nie ma mowy o uzależnieniu.

Najgorsze są dopalacze

Narkotyki i dopalacze zaczynają wypierać alkohol. W klubie za drinka trzeba zapłacić 20-30 złotych, a wiadomo, ze jeden nie wystarczy. Poza tym trzeba dłużej czekać na pożądany efekt. A wystarczy kilkadziesiąt złotych, by kupić narkotyki na całą noc. Tyle że konsekwencje bywają tragiczne.

- Nie czują bólu, są tak gadatliwi, że nie da się tego wytrzymać, albo w drugą stronę – nic do nich nie dociera. Ślina im cieknie po brodzie, nie reagują. Najgorzej jest z dziewczynami. Nie raz zabieraliśmy jakąś z imprezy bez majtek, poobijaną, z krwawieniem z dróg rodnych. Później nawet nie pamiętała, co i kto jej zrobił – opowiada o sylwestrowych dyżurach Jacek, ratownik medyczny z Poznania.

Najgorsze są dopalacze. – Agresja jest straszna. Rzucają się na nas i na siebie. Raz jeden gość zaczął sobie odgryzać rękę. Zanim go złapaliśmy, krew sikała na wszystkie strony. Kolega dał mu zastrzyk domięśniowy na uspokojenie. Nic zadziałał i musieliśmy rozwiązać sprawę siłowo. Inny wbił sobie klucz od domu pod oko. Centymetr wyżej i straciłby wzrok. Część takich przypadków kończy się śmiercią z powodu silnego zatrucia. Zdarza się, że ktoś wyskoczy z mieszkania, gdzie trwa impreza, a wszyscy są naćpani – podkreśla ratownik.

Z badań wynika, że co czwarta osoba w wieku 15-16 lat próbowała marihuany lub haszyszu. Wśród 17-18-latków już niemal co druga. – Sprzyja temu okres wakacyjny, ale tak samo jest w okolicy świąt i Sylwestra. Ludzie częściej sięgają po substancje odurzające. Najpopularniejsze są te o działaniu relaksacyjnym, jak marihuana i empatogeny, czyli extasy. Jest też sporo tych, którzy chcą trwać w dobrej kondycji przez całą noc i sięgają po stymulanty – amfetamina i zamienniki oraz dopalacze – mówi asp. szt. Robert Bretner.

Starsi wolą buszka

Biorą wszyscy. Młodzi, starzy, nawet 8-10 latki. - Nie ma reguły co i kto, prochy najczęściej biorą dzieciaki do 18-tki. Starsi ludzie wolą złapać buszka, czyli zapalić marihuanę – mówi warszawski diler.

Sylwester się kończy, o świętach nikt już nie pamięta. Wtedy u Marii Banaszak zaczyna dzwonić telefon. - Po nowym roku mam po kilkadziesiąt zgłoszeń dziennie. Proszą o przyjęcie na terapię odwykową. Rodzice błagają, żeby przyjąć ich niemal dorosłe dzieci. Zapisuję do kolejki, bo ciężko o wolne miejsce. Terapia trwa miesiącami i jest bardzo dużo uzależnionych. Zaraz jednak zaczynają się ferie i znów będzie wymówka, żeby przerwać leczenie - mówi specjalistka terapii uzależnień.

Oceń treść:

Average: 4.3 (4 votes)

Komentarze

Metro (niezweryfikowany)
Jaka mefkę? Przecież to co sprzedają koło mefedronu w ogóle nie leżało.
astralsurfer
to że sam masz takie a nie inne źródła nie oznacza, że wszystko co lata jako Mati musi być CMC
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Marihuana
  • MDMA

luźny, wakacyjny wieczór w moim ukochanym polskim mieście, wszystko pod stuprocentową kontrolą

Kolejna noc pod znakiem chaosu w połączeniach mózgowych. W zasadzie wiedzieliśmy, że tak to wyjdzie, choć cel wycieczki do mojego ulubionego zakątka pozornie był inny; ot, kilka spraw trzeba było pozałatwiać, niemniej okazji na zresetowanie sobie makówek i nastawienie odbiorników na przygotowania do nadchodzącego zapieprzu mogłoby już potem nie być, więc polecieliśmy w otchłań między stare kamienice.

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

pozytywne nastawienie, w otoczeniu dwóch bliskich mi i zaufanych osób, wyjście do muzeum

Wiele razy zabierałam się do napisania trip raportu po spróbowaniu nowych używek (z mniejszą czy większą korzyścią dla mnie), jednak mam wrażenie że im bardziej człowiek w to wsiąka, tym w jakiś sposób mniej ‘wyjątkowe’ wydają się wszystkie kolejne okoliczności. Precyzując co mam przez to na myśli: odwrotnie proporcjonalnie do ilości nabywanych doświadczeń coraz mniej analizuje się na czym polegają nowe doznania, a bardziej po postu je przeżywa, tak po prostu będąc tu i teraz. A przynajmniej tak działa to w moim przypadku.

  • Marihuana
  • MDMA
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

na początku trochę wątpliwości, ale towarzystwo, klimat, muzyka zrobiły swoje.

Wszystko działo się na domówce sylwestrowej organizowanej w domu, w którym kiedyś mieszkałam a teraz jest przerobiony na gabinet mamy. Byłam trochę spięta, bo to pierwsza taka impreza organizowana w tym domu, na około mnóstwo wścibskich sąsiadów (piszę to bo w dalszej opowieści się do tego odniosę). Po spaleniu paru blantów i bong (bongów?) mój chłopak podchodzi do mnie i pyta się czy nie chciałabym spróbować MDMA. Sporo czytam na temat narkotyków, więc temat nie był mi obcy, wiedziałam jak mniej więcej to działa, ale nigdy nie próbowałam.

  • Ketamina

Dawka: 25 mg ketaminy dożylnie.



Doświadczenie: trawa, hasz, grzybki (kilka razy), amfetamina, kokaina.



Set&setting: akademik, ranek (cisza i spokój), chęć wypróbowania, sprawdzenia jak to jest, przeżycia czegoś (zroobiłem sobie taki mały prezent na urodziny, które tego dnia obchodziłem).



randomness