Tydzień przed zapadnięciem wyroku w sprawie śmierci narkomana

Kar pięciu i trzech lat więzienia zażądał prokurator dla mężczyzn, którzy przed dwoma laty mieli pobić narkomana i nie udzielić mu pomocy, gdy umierał.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza Wrocław
Małgorzata Porada

Odsłony

1931
Kar pięciu i trzech lat więzienia zażądał w środę prokurator dla mężczyzn, którzy przed dwoma laty mieli pobić narkomana i nie udzielić mu pomocy, gdy umierał.
Obaj oskarżeni wtedy także byli narkomanami. Dziś - jak twierdzi obrona - to już inni ludzie. Sąd ogłosi wyrok za tydzień.

Daty śmierci Jurka zwanego "Pantomimą" nie udało się ustalić. Przyjechał do Wrocławia, aby zostać aktorem w teatrze Tomaszewskiego. Po dwóch latach dogorywał na Dworcu Głównym jako narkoman. To tu, na przełomie lutego i marca 1999 roku spotkał Roberta W. i Piotra C. Był na głodzie. Ledwie trzymał na nogach. Robert i Piotr potrzebowali kogoś, kto zrobiłby im makowy kompot. Mieli w domu u Roberta wszystkie potrzebne składniki, ale nie umieli wytwarzać narkotyku. Jurek podjął się pracy za kilka dawek. Z osłabienia nie był jednak w stanie wykonać zadania. Półprzytomny zasypiał. Zdenerwowani zleceniodawcy cucili go ciosami pięści i kopniakami.

- Gdy upadł, to słuchałem przez szklankę, czy bije mu serce. Nie biło, ale był ciepły, więc myślałem, że żyje - tłumaczył podczas procesu Piotr C. Czemu nie wezwali pogotowia? - Myślałem, że to wszystko nie dzieje się naprawdę - wyjaśniał Robert W.

Na drugi dzień stało się jednak jasne, że Jurek "Pantomima" nie żyje. Zawinęli jego ciało w narzutę i w kartonie znieśli do auta. Samochód nie chciał zapalić. Odholowali go taksówką na parking strzeżony. Po tygodniu lub trzech - nie pamiętają dokładnie - przełożyli ciało do innego auta, wywieźli na Wojszyce i wyrzucili do rowu.
Biegli stwierdzili, że bicie nie przyczyniło się do śmierci Jurka. Zmarł z powodu ogólnego zatrucia morfiną, skrajnego wyniszczenia organizmu i zapalenia płuc.

Prokurator twierdzi jednak, że Robert W. wstrzyknął Jerzemu K. ostatnią dawkę morfiny i w ten sposób nieumyślnie spowodował jego śmierć. Oskarża go także o ciężkie pobicie narkomana, niewezwanie pomocy, gdy ten umierał, oraz kierowanie produkcją narkotyków. Zażądał dla niego maksymalnej kary za te przestępstwa - pięciu lat więzienia. Wniosku nie uzasadniał.

- Skąd wiadomo, że Robert W. zrobił ten ostatni zastrzyk? Wyłącznie z zeznań, które złożył Piotr C., gdy był półprzytomny i na głodzie. A wiadomo, że Jerzy K. miał żyły w takim stanie, że zastrzyk mogła mu zrobić tylko doświadczona pielęgniarka, a nie początkujący narkoman - przekonywał sąd obrońca. Twierdził też, że Robert W. nie kierował produkcją narkotyków. - Chciał je zrobić dla siebie, ale nie umiał. Wnoszę o uniewinnienie mojego klienta od tych zarzutów. Pobyt w areszcie pozwolił mu skończyć z narkotykami. Dziś pracuje. Troszczy się o swojego pięcioletniego syna - przekonywał. - Żałuję tego, co się stało. Żałuję, że nie wezwałem pogotowia, ale wtedy sam nie wiedziałem, co się wokół mnie dzieje - mówił wczoraj Robert W.

Z narkotykami, wedle zapewnień obrony, zerwał też drugi z oskarżonych, dla którego prokurator zażądał trzech lat. - Po ponad dwóch latach o tych wydarzeń to już zupełnie inny człowiek - przekonywał sąd jego adwokat i prosił o wymierzenie kary wolnościowej. Wyrok zostanie ogłoszony we wtorek.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Jak najbardziej pozytywne nastawienie, własny pokój

Jako że to jest mój pierwszy trip raport proszę o wyrozumiałość :)

T -1

Ciekawość zwyciężyła :).Jako że pogoda nie dopisywała a akurat miałem wolna chatę, postanowiłem zakosztować tych jakże magicznych grzybów.Ostatnie przygotowania ustawienie playlisty w winampie,
ewentualnie jakiś film, ogólnie nie wiedziałem czego mam się spodziewać.

T 0

  • 2C-B
  • Tripraport
  • Tytoń

Set: Pozytywne emocje wracają do mojego życia. Część moich problemów psychicznych została rozwiązana, świat jest lepszy niż mój umysł potrafił go postrzegać, spłacam swój dług senny i chętnie postałbym dłużej lecz jestem w miarę wyspany. Mam za sobą parę problemów emocjonalnych, egzystencjonalnych i rodzinnych, lecz czuję że jestem po pozytywnej stronie energii teraz :), choć dalej czuję takie zamulenie, niechęć do działania i lekki chaos. Setting: Na mieszkaniu matki mojej przyjaciółki na której opiekuję się 2 kotami. Przybyłem wczoraj, jestem tu 2 dzień, mieszkanie całe dla mnie jest dzisiaj.

Substancje: 2C-B 15 mg(mała dawka) + tytoń(codzienne uzależnienie)

  • Damiana
  • Kodeina
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Tytoń

dom, ogródek, na początku strach przed jakością ekstrakcji, potem coraz lepiej

Ekstrakcję zrobiłem z pomocą Boba oraz Psycho, którzy mi na gg sporo doradzili. Zimna woda>mokry ręcznik>szklanka i zaczynamy, skruszone tabletki wsypałem do ~80ml niemal lodowatej wody włożyłem jeszcze na 15 minut do lodówki, po czym zacząłem zabawę w młodego kodera Płyn wyszedł nawet nawet, wypity na pusty żołądek o 9:03.

  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)
  • Odrzucone TR
  • Pierwszy raz

trochę zestresowany poddenerwowany pierwszym razem, jednak pełen nadzieji

Nastawienie trochę zestresowany poddenerwowany pierwszym razem

Scena starówka Toruń  Szwejk

Czas akcji 19:40
Przyjazd do Torunia. Byłem umówiony z kolegą który czekał na mnie na PKS. Razem poszliśmy na miasto poszukać reszty grupy. 

20:20
Wszyscy są oprócz naszego kolegi F. który miał przynieść nam dropsiki, Więc postanowiliśmy po kolejnych próbach dodzwonienia się do niego udać się do sklepu po alko i na bulwary nad Wisłą.

21:00