Szef "Arki Noego"podejrzany o nielegalne posiadanie dużych ilości narkotyków

Gliwicka policja przedstawiła w czwartek szefowi Stowarzyszenia "Arka Noego" zarzuty nielegalnego posiadania znacznych ilości narkotyków.

Anonim

Kategorie

Źródło

onet.pl

Odsłony

1475

Mężczyzna został zatrzymany w jednym z liceów, gdzie wyjaśniał rodzicom uczniów, jak rozpoznać, czy ich dzieci biorą narkotyki. Znaleziono przy nim haszysz, amfetaminę, marihuanę i extasy. Przypomnijmy, że Artur A., szef Stowarzyszenia Arka Noego z Ostrowa Wielkopolskiego, został zatrzymany we wtorek w jednym z gliwickich liceów ogólnokształcących. Razem z dwoma wolontariuszami za pieniądze tłumaczył rodzicom uczniów i pedagogom, jak rozpoznać, czy dzieci zażywają narkotyki. W trakcie prelekcji pokazał także jak wyglądają środki odurzające. Zaniepokojony tym pokazem jeden z pedagogów wezwał policję.

Dyrekcja liceum oraz jego uczniowie stanęli murem za Arturem A. i jego wolontariuszami. Twierdzili, że ich zatrzymanie jest bezsensowne. - To szkolenie było jedną z najlepszych lekcji w naszym życiu - mówili licealiści.

Wczoraj po 48 godzinach pobytu w policyjnej izbie zatrzymań dwaj wolontariusze Arki Noego wyszli na wolność. Jednak Arturowi A. przedstawiono zarzut nielegalnego posiadania znacznych ilości narkotyków. Nałożono na niego także dozór policyjny.

Grzegorz A., wypuszczony wczoraj na wolność szef śląskiego oddziału Arki Noego nie chciał powiedzieć, skąd szef miał narkotyki. W rozmowie z Gazetą przyznał jednak, że w trakcie prelekcji można było np. użyć zdjęć środków odurzających lub innych materiałów szkoleniowych.

- Człowiek uczy się na błędach - przyznał.

Poprzednie artykuły:
Mieli mówić o narkotykach w szkole, więc przynieśli narkotyki
Narkotykowa pogadanka
przyp. red. hyperreal

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Adam Małysz (niezweryfikowany)
A zamiast iść do kościoła można popatrzeć na zdjęcie katedry w gazecie...
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

usty dom, własny pokój, wielkie lóżko i słuchawki z mrocznym industrialem na uszach. Wspaniały nastrój po zdanym egzaminie.

T = godzina przyjęcia DXM

T+0
Łykam 5 tabletek co ok minutę, zapijając dużą ilością wody.
Gdy łykam ostatnia porcję, wybieram się na pocztę wysłaą paczkę.

T+0:30
Na poczcie mała kolejka, ale wreszcie udało mi się nadać paczkę i wracam do domu.
Mam głupie wrażenie, że ludzie się na mnie patrzą, a chodnik wydaje się być lekko wykręcony.
Jakby ktoś wykręcił go względem ziemii o 10-15 stopni.
Czuję lekkie swędzienie na głowie, które co raz przeskakuje na inne części ciała.

  • Mefedron

Set & setting: przy mefie chyba nieistotne. Ale było to w moim mieszkaniu, z przyjaciółką (A). Nastrój dobry. Oczekiwaliśmy z niecierpliwością na pierwsze spotkanie z tą popularną ostatnio używką.

Substancja: mefedron w formie krystalicznej

Doświadczenie: z grupy stymulantów tylko efedryna, pseudoefedryna i kofeina. Bez większych efektów

Ważę niewiele ponad 50kg.

  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

Nastawienie bardzo pozytywne, z nutką respektu dla substancji oraz stresu przed pierwszym razem. Większą część tripa spędziłem w swoim pokoju.

       Na samym początku zaznaczam, że trip miał miejsce ponad roku temu, jednak zdecydowałem się go opisać, ponieważ był to mój jak na razie jedyny prawdziwy trip po tej substancji (późniejsze były o wiele mniej ciekawe). Tego dnia około godziny 17 wróciłem z uczelni do mieszkania, był to koniec tygodnia, nadchodził upragniony weekend. Kilka dni wcześniej zamówiłem sobie kartonik 220ug LSD-25 o tajemniczej nazwie 'Alice in Wonderland'. Byłem bardzo podekscytowany, to był mój pierwszy raz z jakimikolwiek psychodelikami (jak przyszłość pokazała - od tego się wszystko zaczęło).

  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Plansza: Las.map

Trip report przeniesiony z forum hyperreal.info.

 

Ja i mój kompan [GrzyboRoman] wybraliśmy się do lasu z grzybami, rzecz to dziwna ponieważ ludzie wszyscy zwykli z lasu z nimi wychodzić.

Wchodząc z Grzyboromanem do porowatozielonej kuźni umysłu prowadziliśmy bezgłośną konwersację o tym, czym zostaniemy obdarowani przez Psycho Psylokrólewnę.

Usiedliśmy pod twardymi, zmęczonymi próbą czasu pniakami, w odległości około 0.76m od siebie. Wyciągnąłem z psychoprzegrody Cylinki, błogoowoce mające zaspokoić nasz grzybogłód.