Sprzedaż alkoholu w gminie. WSA unieważnił uchwałę rady miejskiej

"Można zatem stwierdzić, że swoboda gminy w zakresie tworzenia norm prawnych ustalających zasady usytuowania miejsc sprzedaży i podawania napojów alkoholowych jest ograniczona przez obowiązek realizowania celów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Tworzenie takich zasad, które stoją w sprzeczności z zadaniami gminy postawionymi przez ustawodawcę oznacza naruszenie prawa"

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Portal Samorządowy

Odsłony

72

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi już po raz drugi stwierdził nieważność uchwały rady miejskiej w Przedborzu w sprawie usytuowania miejsc sprzedaży i podawania napojów alkoholowych na terenie miasta i gminy. Za pierwszym razem radni uznali, że odpowiednią odległością dzielącą takowe punkty od szkół, przedszkoli, czy obiektów sakralnych będzie 10 metrów. W drugim podejściu zwiększyli ten dystans do… 20 metrów.

Skargę na przyjętą 27 stycznia uchwałę rady miejskiej w Przedborzu (woj. łódzkie) wniósł na początku kwietnia wojewoda zarzucając jej naruszenie przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, a także naruszenie art. 7 Konstytucji RP.

W ocenie wojewody zaproponowana przez radnych odległość „nie mniejsza” niż 20 metrów (dokonując pomiaru odległości najkrótszą drogą wzdłuż ciągów komunikacyjnych) jako dystans, który musi dzielić obiekty chronione (szkoły, przedszkola, placówki oświatowo-wychowawcze, obiekty sakralne, publiczne i niepubliczne podmioty lecznicze) od punktów sprzedaży i podawania napojów alkoholowych nie pozwala „na realizację obowiązku ograniczenia dostępności do alkoholu dla osób nieletnich”.

Wojewoda wskazywał, że swoboda gminy w zakresie tworzenia norm prawnych ustalających zasady usytuowania miejsc sprzedaży i podawania napojów alkoholowych jest ograniczona przez obowiązek realizowania celów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

Radni nie zgodzili się z taką argumentacją stwierdzając, że zapisy uchwały nie są sprzeczne z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. W odpowiedzi na zastrzeżenia wojewody przewodniczący rady miejskiej w Przedborzu zwrócił też uwagę na fakt, że ustawodawca nie określił minimalnej odległości punktów sprzedaży i podawania napojów alkoholowych od szczególnej kategorii obiektów.

Wojewoda swoje, a radni swoje. Pozostał więc tylko sąd

W tej sytuacji jedyną drogą rozstrzygnięcia różnicy zdań pozostawał sąd. W swej skardze wojewoda stwierdził, że "odległość 20 m od drzwi wejściowych (bądź od wejścia) na teren szkół, przedszkoli, i placówek oświatowo-wychowawczych, obiektów sakralnych, publicznych i niepublicznych podmiotów leczniczych do drzwi wejściowych miejsc sprzedaży lub podawania napojów alkoholowych, dokonując pomiaru odległości najkrótszą drogą wzdłuż ciągów komunikacyjnych" oznacza w rzeczywistości bardzo bliskie, bezpośrednie sąsiedztwo tych obiektów, co w oczywisty sposób kłóci się z koniecznością realizowania obowiązku ograniczania dostępności do alkoholu, w szczególności w stosunku do osób nieletnich.

Podnosił, że ustawodawca wskazał, iż celem ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi jest między innymi ograniczanie dostępności alkoholu i motywowanie obywateli do powstrzymywania się od jego spożywania.

Wojewoda zauważył ponadto, że sposób pomiaru odległości między ww. obiektami tj. pomiar najkrótszą drogą wzdłuż ciągów komunikacyjnych od drzwi wejściowych bądź od wejścia na teren obiektów szczególnej kategorii do drzwi wejściowych miejsc sprzedaży lub podawania napojów alkoholowych jest iluzoryczny. Faktyczna bowiem odległość między wymienionymi obiektami może okazać się mniejsza niż 20 m.

Ustawa ma już 35 lat. Wtedy były inne czasy - przekonywała rada miasta

Radni bronili się podkreślając, że ustawodawca pozostawił w gestii samorządu określenie odległości między obiektami sprzedaży i podawania napojów alkoholowych, a obiektami chronionymi.

Wskazywali, że ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi uchwalona została w roku 1982, a więc w czasach – jak to określono – „ nieadekwatnych do aktualnych realiów ustrojowych, gospodarczych i społecznych” i powoływali się na „konieczność ochrony zasady samodzielności samorządu terytorialnego, istota której wymaga pewnej swobody w zakresie stanowienia norm prawnych uwzględniających uwarunkowania i potrzeby lokalne”.

Radni próbowali przekonać sąd, że w Przedborzu z uwagi na „określony, historyczny, zwarty układ architektoniczny”, na którym zlokalizowane są liczne "obiekty chronione" trzeba zmniejszyć minimalną odległość lokalizacji punktów sprzedaży i podawania alkoholu, gdyż w przeciwnym razie na większości obszaru handlowego miasta nie można by w ogóle sprzedawać alkoholu.

W ocenie rady miejskiej zwiększenie tej odległości nie wpłynie na rzeczywiste spożycie napojów alkoholowych, gdyż „konieczność przejścia dłuższej drogi nie jest jakąkolwiek samoistną przeszkodą w nabyciu alkoholu”. Może natomiast stanowić przejaw dyskryminacji dla części przedsiębiorców, których sklepy czy też lokale znajdują się w mniejszej odległości od "obiektów chronionych".

Czasy się zmieniają, ale problem wciąż jest - odpowiada sąd

Argumentacja miejskich rajców jakkolwiek rozbudowana, to… okazała się nieskuteczna. WSA uznał 5 lipca b.r. bowiem skargę wojewody za zasadną.

Jak stwierdził "samodzielność jednostek samorządu terytorialnego nie jest nieograniczona, a przyjęta w Konstytucji RP i w ustawach samorządowych konstrukcja samorządu terytorialnego, opierająca się na zasadzie decentralizacji nie oznacza niczym nieskrępowanej autonomii władz samorządowych, lecz swobodę działania w granicach wyznaczonych prawem".

Sąd nawiązał do preambuły ustawy o wychowaniu w trzeźwości, w której zapisane zostało, iż „życie obywateli w trzeźwości jest niezbędnym warunkiem moralnego i materialnego dobra Narodu”. Cel tejże ustawy – jak stwierdza WSA – „organy jednostek samorządu terytorialnego powinny realizować poprzez podejmowanie działań zmierzających do ograniczania spożycia napojów alkoholowych oraz zmiany struktury ich spożywania, inicjowania i wspierania przedsięwzięć mających na celu zmianę obyczajów w zakresie sposobu spożywania tych napojów, działania na rzecz trzeźwości w miejscu pracy, przeciwdziałania powstawaniu i usuwania następstw nadużywania alkoholu, a także wspierania działalności w tym zakresie organizacji społecznych i zakładów pracy”.

Sędziowie wskazali ponadto, że zgodnie z ustawą zadania w zakresie przeciwdziałania alkoholizmowi wykonuje się „przez odpowiednie kształtowanie polityki społecznej, w szczególności między innymi przez tworzenie warunków sprzyjających realizacji potrzeb, których zaspokajanie motywuje powstrzymywanie się od spożywania alkoholu, ograniczanie dostępności alkoholu oraz zapobieganie negatywnym następstwom nadużywania alkoholu i ich usuwanie”.

Sąd nie zgodził się z argumentacją o konieczności uwzględnienia zmian ustrojowych, gospodarczych i społecznych, które zaszły od roku 1982, ani też ładu przestrzennego w Przedborzu przypominając orzeczenie WSA z 29 listopada 2016 (na jego temat poniżej), w którym stwierdzono, że zmiana ustroju społeczno-polityczno-gospodarczego nie wpłynęła na wagę problemu nadużywania alkoholu w społeczeństwie, a „konieczność podejmowania aktywnych środków przeciwdziałania tym patologiom nie może być kwestionowana również współcześnie”.

- Można zatem stwierdzić, że swoboda gminy w zakresie tworzenia norm prawnych ustalających zasady usytuowania miejsc sprzedaży i podawania napojów alkoholowych jest ograniczona przez obowiązek realizowania celów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Tworzenie takich zasad, które stoją w sprzeczności z zadaniami gminy postawionymi przez ustawodawcę oznacza naruszenie prawa – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Było 10 metrów, potem 20 metrów. Ile będzie teraz?

Trzeba zaznaczyć, że była to już druga, w krótkim czasie, przegrana rady miejskiej Przedborza przed WSA w tej samej sprawie. W wyroku z 29 listopada ub. roku sąd zakwestionował bowiem wcześniejszą uchwałę (z 17 marca 2010 r.) rady miejskiej, która odległość między miejscami sprzedaży i podawania napojów alkoholowych oraz miejscami chronionymi określała na minimum 10 metrów. Po tamtym orzeczeniu WSA radni podwoili zatem ów dystans, ale WSA uznał, że „ zwiększenie odległości z 10 m do 20 m nie ma w praktyce jakościowo istotnego znaczenia”, gdyż takowe punkty znajdujące się zarówno w odległości 10 m jak i 20 m od miejsc chronionych są tak samo łatwo dostępne.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Pozytywne przeżycie
  • Tramadol

cisza i spokój

W poprzednim TR pisałem o tym, że Tramal na mnie w ogóle nie działa. Nie poddawałem się i próbowałem dalej. Zjadłem do końca opakowanie 50 tabsów po 100 mg w odstępie około 3 tygodni. Coraz częściej zaczyałem odczuwać pozytywne sprawy związane z tym specyfikiem. Raz nawet miałem bardzo silną fazę po wzięciu zaledwie 300 mg. Dziś stwierdzam, że tramal daje odseparowanie od problemów, znieczulenie myślowe, obojętność, która tak mi jest potrzebna.

 

Przebieg dnia dzisiejszego:

 

17.00. Pogryzłem 400 mg tramalu retard i popiłem piwem.

 

  • LSD-25

tripowałem sam i chwycił mnie mały BADtRIP z przemyśleniami czego efektem jest późniejszy wiersz



  • 4-HO-DET
  • Przeżycie mistyczne

Własny pokój. Fizycznie byłem trochę zmęczony przed doświadczeniem ale mimo wszystko miałem na niego ochotę i pozytywne nastawienie.

Oglądając film dokumentalny o kulturze zażywania psychodelików dowiedziałem się, że Stanislav Grof podczas prowadzenia terapii z użyciem "magicznych substancji" zawiązywał oczy opaską pacjentom aby Ci mogli się zmierzyć ze swoją psychiką. Od kiedy tylko usłyszałem o tej metodzie zapragnąłem wypróbować ją na sobie. W końcu nadarzyła się okazja.

Zażyłem substancję i po 10 minutach przewiązałem sobie oczy szalikiem. Założyłem na uszy słuchawki i włączyłem jakiś losowy psyamb, który znalazłem na moim dysku.

  • Bad trip
  • Marihuana

To moja przyjaciółka od wielu lat, myślałam, że znamy się dobrze...Samotna noc w pokoju, w łóżku, od lat to mój rytuał

Myślałam, że znamy się dobrze. Już kilkanaście dobrych lat razem idziemy przez życie. Choć czasem potrafiła ranić, wiedziałam jak sobie z tym radzić. Nie miałam jej tego za złe, zawsze wytykała błędy, czasem w bolesny sposób, ale pomagała mi zmienić życie na lepsze. Otworzyła mi oczy na wiele spraw...Noc, noce są moje, to namiastka wolności. Mogę pobyć sama ze sobą, zatracić się w sobie, pomyśleć. Jestem introwertykiem, wiec czerpie energię z samotności. 2 w nocy łóżko, muzyka i tylko Ja.