~Narkoza~
Poziom doświadczenia (0.-10.): -10... nie mam doświadczenia, choć pare razy miałam zamiar wziąść, jednak stara mnie kontroluje.
Metoda zażycia: zastrzyk+gaz+tabletki
Zorganizowane grupy pracują dla handlarzy narkotyków.
Handlarze odkryli najtańszy sposób zdobycia narkotyków. Przywożą grupy wynajętych ludzi w góry i płacą im za zbieranie grzybów halucynogennych.
W górach pojawiły się zorganizowane, nawet kilkunastoosobowe grupy zbierające w ilościach hurtowych grzyby halucynogenne.
- Mamy podstawy przypuszczać, że są to osoby specjalnie przywożone w celu zbierania grzybów - mówi Mariusz Zaród, naczelnik podhalańskiej grupy GOPR. - Co roku zwozimy z gór kilkunastu amatorów grzybów halucynogennych z objawami nawet ostrych zatruć. Niemal co roku zdarzają się przypadki śmierci.
Grzyby halucynogenne stają się coraz bardziej popularnym środkiem odurzającym, mimo że posiadanie ich jest zabronione.
- Problem spożywania grzybów halucynogennych istnieje. Są łatwo dostepne, rosną praktycznie wszędzie. W ciągu roku przechwytujemy jednak tylko około 3 kilogramów suszonych grzybów halucynogennych - mówi mł. insp. Włodzimierz Zięba z Centralnego Biura Śledczego. Policjanci udaremnili kilka prób uruchomienia przez obywateli Holandii masowej uprawy grzybów halucynogennych w pieczarkarniach.
Grzyby halucynogenne, pod pretekstem podawania naukowych informacji, są popularyzowane w Internecie. Można tam przeczytać o ich działaniu i, co gorsza, dawkowaniu, sposobach zdobywania, a nawet metodach uprawy w domu. Niestety informacji tych nie można z Internetu usunąć.
- To nie jest jeszcze zachęcanie, nie można na tej podstawie postawić nikomu zarzutu. Musielibyśmy zobaczyć zachętę do kupna z adresem kontaktowym i ceną - mówi oficer śledczy Komendy Głównej Policji zajmujący się przestępczością internetową.
Według Komendy Głównej Policji problem istnieje, ale rozwiązać go można przez akcję edukacyjną, głównie w szkołach.
- Zapotrzebowanie na grzyby halucynogenne to niestety nic nowego, od wielu lat są zbierane jesienią - uważa Piotr Jabłoński, szef Krajowego Biura do spraw Przeciwdziałania Narkomanii - Handel nimi nie jest rozpowszechniony, ale bardzo możliwe, że ktoś może chcieć wprowadzić na rynek większe ich ilości. Nie należy tego zjawiska lekceważyć, chociaż nie obserwujemy w szpitalach zwiększenia liczby osób z powikłaniami powodowanymi przez grzyby halucynogenne.
- W ciągu trzech ostatnich lat mieliśmy dwa przypadki śmiertelne po zatruciu grzybami halucynogennymi - mówi jeden z podhalańskich ratowników.
Pod koniec sierpnia w schronisku na Turbaczu skonał chłopak, który zjadł ponad pięćdziesiąt grzybów.
- Widziałem trzech chłopców, jak zbierali grzyby, potem pod schroniskiem rozmawiali o legalizacji narkotyków, półtorej godziny później jeden już nie żył - mówi ratownik. Pozostałych chłopców ratowano na szczycie co najmniej godzinę, zanim trafili na oddział szpitala w Nowym Targu. Policja ustaliła, że chłopcy zjedli grzyby, palili marihuanę i pili piwo.
- Dla nas to żadna nowość. Po Gorcach chodzą zorganizowane grupy zbieraczy. Charakterystyczne sylwetki pod koniec lata i na początku jesieni widać prawie codziennie, szczególnie dużo w weekendy. Mamy podejrzenia, że towar trafia do hurtowników, którzy rozprowadzają go potem w dużych miastach - twierdzi ratownik, który wielokrotnie udzielał pomocy ludziom zatrutym grzybami.
~Narkoza~
Poziom doświadczenia (0.-10.): -10... nie mam doświadczenia, choć pare razy miałam zamiar wziąść, jednak stara mnie kontroluje.
Metoda zażycia: zastrzyk+gaz+tabletki
Ciepły, sierpniowy dzień; wnętrze mieszkania w bloku, park, blokowisko. Mentalnie trochę ekscytacja, a trochę niepokój, jednak bez większego stresu.
Od kilku dni byłem niespokojny. Planowaliśmy to z F. od dłuższego czasu. Nie miałem sprecyzowanych oczekiwań, ale czułem, że następne kilka godzin zapamiętam na długo. Co się może najdziwniejszego zdarzyć? Te słynne przeżycia mistyczne? Co do tego byłem sceptyczny, bo postrzegam siebie raczej jako scjentystę ufającego tylko pomiarom i wierzącego w materię. Ale może efektem będzie po prostu zmiana. Coś w tych synapsach może się przestawi – na korzyść, bądź na szkodę. Jaki będzie kierunek tej zmiany, o tym dopiero miałem się przekonać.
Po mojej nieudanej przygodzie z Ubulawu, postanowiłem spróbować czegoś innego i miałem nadzieję, że zadziała. Poza tym jestem optymistą, więc nie zrażałem się uprzednim niepowodzeniem.
Zanim przejdę do opisu moich doświadczeń, chciałbym zaznaczyć, że jest on naprawdę długi. Ze względu na właściwości African Dream Herb (substancje prawdopodobnie kumulują się w organizmie), konieczny był wielodniowy eksperyment, dzięki któremu mogłem również badać różne sposoby przyjmowania tej rośliny.
W ciągu miesiąca poprzedzającego opisywane wydarzenia, miałem okazję wychodzić na tripy aż trzy razy. Opisywany miał być czwarty i ostatni. Przynajmniej na jakiś czas. Wszystkie poprzednie były z założenia lekkie, więc jeżeli pojawiła się tolerka to niewielka. Umysł również daleki był od wyżęcia, choć czułem już lekkie zmęczenie psychodelikami. Zdecydowałem się jednak tripować ze względu na to, że była okazja zrobić to z bliskimi mi osobami. Do moich dawnych towarzyszy podróży - P i S doszli jeszcze inni lokatorzy z mojego starego mieszkania - J, H i Se. Trip miał miejsce w nocy w lesie pod miastem, na najwyższym wzniesieniu w okolicy, przy ognisku.
Wstęp: Okres sylwestrowo-świąteczny, będący dobrą okazją do odwiedzin starych znajomych i stron rodzinnych dobiegał końca. Mimo tego, wciąż nie udało się zorganizować wspólnego wyjścia na tripa. Na szczęście, z okazji Święta Trzech Króli, w ledwie rozpoczętym nowym roku, przytrafił się długi weekend. Postanowiłem więc złożyć wizytę w moim byłym mieszkaniu i zgodnie z planem, potripować na homecie. Było go trochę mało, bo jakieś 75-80mg na 5 osób, jednakże wystarczyło na całkiem wesoły psychodeliczny spacer. Raport jak zwykle pisany po długim czasie (3 lata).
Komentarze