REKLAMA




Są zarzuty dla polskich marynarzy, który zostali aresztowani w Meksyku

Rozprawa przed sądem w Ciudad Victoria trwała równo pięć godzin. Kapitanowi, pierwszemu oficerowi i spawaczowi miejscowy prokurator zarzucił przemyt narkotyków i ukrywanie zakazanych substancji.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Onet
Mateusz Chłystun
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

266

Rozprawa przed sądem w Ciudad Victoria trwała równo pięć godzin. Przed sądem stawili się wyłącznie Polacy. Nie udało się jak dotąd znaleźć tłumacza przysięgłego, który mógłby przetłumaczyć zeznania filipińskiej części załogi. Kapitanowi, pierwszemu oficerowi i spawaczowi miejscowy prokurator zarzucił przemyt narkotyków i ukrywanie zakazanych substancji.

Zarzuty zostały postawione na podstawie 40 i 140 artykułu II Meksykańskiego Kodeksu Karnego. Śledczy opierali się też o art. 30 meksykańskiej ustawy o żegludze morskiej i handlu, tłumacząc, że załoga nie dopełniła swoich obowiązków. Prokurator nie przedstawił jednak żadnych konkretnych dowodów, które pozwoliłyby na postawienie zarzutów również w tej materii.

Obrońcy załogi złożyli podczas rozprawy wnioski o przedstawienie kolejnych dowodów, mogących poprzeć przedstawione Polakom zarzuty. Sąd się do nich przychylił i wyznaczył termin kolejnej rozprawy na 5 września. Załoga cały czas przebywa więc w areszcie w Ciudad Victoria.

Prawnicy, którzy wspierają załogę złożyli również pismo na ręce dyrekcji aresztu z przypomnieniem i prośbą o zapewnienie właściwej opieki medycznej kapitanowi i jeśli zajdzie taka potrzeba - leczenie i przebadanie go poza murami szpitala. Jak wcześniej wspominaliśmy, kapitan ma kłopoty z nadciśnieniem.

Od ponad miesiąca w areszcie

Załoga masowca UBC Savannah (3 Polaków i 19 Filipińczyków) została zatrzymana na początku sierpnia, kilka dni po tym jak jej członkowie zauważyli podczas rozładunku kruszywa podejrzane pakunki. Kapitan zdecydował wtedy o wstrzymaniu pracy i natychmiastowym wezwaniu policji. Śledczy zdecydowali wtedy o aresztowaniu polskich i filipińskich marynarzy. Do poniedziałku, przez ponad miesiąc, przebywali w areszcie bez żadnych konkretnych zarzutów.

Tymczasem w miniony piątek w porcie w Altamirze, gdzie UBC Savannah zacumował po powrocie z Kolumbii, ujawniono kolejny ładunek kokainy. Około 100 kg narkotyku znaleziono podczas rozładunku masowca Boston Harmony, pływającego pod panamską banderą. Statek płynął dokładnie tą samą trasą, co UBC Savannah - z portu Barranquilla do Altamiry. Wszyscy członkowie jego załogi również zostali aresztowani i trafili do Ciudad Victoria.

Niewykluczone, że to jest właśnie jakiś nowy kanał przerzutowy zorganizowany przez miejscowe kartele narkotykowe - tłumaczy prof. Wojciech Nowiak, ekspert ds. polityki ekonomicznej i społecznej z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na tym etapie tak naprawdę niczego nie możemy wykluczyć. Być może w obydwu załogach były osoby, które chciały się wzbogacić i były zaangażowane w przemyt, o czym przecież pozostali członkowie załogi mogli nie wiedzieć. Ale osoby, które zetknęły się z Meksykiem mówią jasno - to jest kraj bardzo dotknięty korupcją, a do tego działają tam też tzw. Narcos [kartele narkotykowe - przyp.red.] które bezpośrednio oddziałują na różne sfery życia - dodaje prof. Nowiak pytany o to, czy ujawnienie jednego i drugiego przemytu może być jedynie "przykrywką" dla znacznie większego przerzutu narkotyków między Kolumbią a Meksykiem.

Rodziny marynarzy: W naszym kraju nie mamy żadnego wsparcia

Udało nam się dotrzeć do żony kapitana statku, która jak mówi - przeżywa dramat, czekając na jakiekolwiek sygnały z Meksyku. Sporadycznie, kiedy kapitan ma taką możliwość m.in. dzięki pomocy konsula, stara się dzwonić do żony. Rodziny aresztowanych Polaków próbowały zainteresować sprawą polskie organa rządowe - MSZ czy Kancelarię Rady Ministrów. Pismo opisujące trudną sytuację marynarzy skierowały też do Kancelarii Prezydenta RP. Najbliżsi kapitana próbowali sprawą zainteresować też Brukselę. Na szereg pism, formularzy i telefonów zareagował tylko MSZ. W pisemnej odpowiedzi znalazło się zapewnienie, że zarówno konsul, ambasador, jak i departament konsularny RP ambasady w Meksyku - okazują kapitanowi i pozostałym Polakom wszelką pomoc w ramach swoich kompetencji.

u na miejscu my nie mamy żadnego wsparcia. Gdyby nie ścisły kontakt z firmą, która zatrudnia męża i załogę - nic byśmy nie wiedzieli. To z firmy dowiedzieliśmy się o aresztowaniu i o tym co działo się na statku. Szukamy teraz pomocy wśród polskich misjonarzy, którzy są tam na miejscu. Może mogliby chociaż odwiedzić aresztowanych - tłumaczy żona kapitana, która prosi o zachowanie anonimowości.

Kolejna rozprawa z udziałem Polaków odbędzie się 5 września.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

ZX
Proste - wezwal policje bo zauwazyl koks, to teraz za kare pojdzie siedziec. Narcosi juz sie o to postaraja, maja na to hajs i wplywy w kazdym miescie.
vgf (niezweryfikowany)
Tak to nasze MSZ wspiera polskich obywateli za granicą- rodziny dowiedziały się o problemach od firmy w której zatrudniona jest załoga, rodziny szukają na miejscu wsparcia u misjonarzy, by zobaczyć się z członkami załogi.
Zajawki z NeuroGroove
  • Lophophora williamsii (meskalina)






Zbigniew Drozdowicz

  • LSD-25

O jedenastej czterdzieści pięć nastąpiło wprowadzenie matariału testowego. Kolorowy kartonik o niepozornych rozmiarach nie zapowiadał wyglądem ani aparycją tego co nas czekało… Poszliśmy na skraj łąki siadając w cieniu brzózek- pamiętam piękne słoneczne plamy- prześwity słońca które powoli wskazywało na apogeum- czyli południe. Długi czas oczekiwania zaniepokoił mnie… Już myslałem że cały eksperyment wziął w łeb. Wtedy postanowiłem że trzeba zajarać z myślą że może to będzie katalizatorem który uwolni w nas psychodeliczne jazdy, wkrótce przekonałem się że wcale się nie pomyliłem.

  • Grzyby halucynogenne
  • Retrospekcja

Planowane od kilku dni naćpanie się w stałym gronie. Przyjazd do innego miasta w celu odwalenia obowiązków rodzinnych i szybka ucieczka w celu tripowania.

Historia ta stanowi zapis wspomnień z etapu mojego życia, który z perspektywy oceniam jako dość wartościowy, ale jednocześnie pouczający. Nie będzie tu alfy pvp dożylnie i popalonych kabli, bo od zawsze uważałem ten rodzaj zabawy za nic nie warte, krótkodystansowe gówno dla przygłupów, którym nie zależy na życiu. Preferowałem psychodeliki - marię, która działała na mnie za mocno i czasem psychotycznie, a od niedawna lsd i grzyby, których to spróbowałem pierwszy raz już około 3 lata wcześniej.

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

1) Wieczór/noc, piątek, brak dzieci, czysty umysł. Ulice śródmieścia Warszawy. 2) Wakacje, dobry humor. Prawie pusta, szeroka i długa plaża nad Bałtykiem. Bezchmurne niebo. Upał za parawanem, przejmujący chłód na otwartej przestrzeni.

Początek działania LSD objawia się najłatwiej na twarzach – zaczynają w ten charakterystyczny sposób „pływać” i „przenikać”. Jeśli oglądasz film, zdaje się też, że aktorzy trochę zbyt przesadnie wypowiadają swoje kwestie i robią nienaturalne miny. Przerywamy więc oglądanie i przenosimy się na taras, gdzie z nową ciekawością przeglądamy pozostawiony na stole, kupiony parę dni wcześniej, album ze zdjęciami Nowego Jorku.