Rytuały, narkotyki i przestępstwa seksualne. Są zarzuty dla fałszywego szamana

Mężczyzna z Gryfina (woj. zachodniopomorskie), Dariusz T. przedstawiał się jako uzdrowiciel, radiesteta, bioenergoterapeuta i praktyk kambo. Jego działalność, która miała pomagać osobom zmagającym się z traumami i depresją, okazała się jednak przykrywką dla niebezpiecznych praktyk i przestępstw. 62-latek oskarżony jest o przeprowadzanie "rytuałów" przy użyciu roślin psychoaktywnych i przestępstwa o charakterze seksualnym.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

RMF24 | Karolina Wasyl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

98

Mężczyzna z Gryfina (woj. zachodniopomorskie), Dariusz T. przedstawiał się jako uzdrowiciel, radiesteta, bioenergoterapeuta i praktyk kambo. Jego działalność, która miała pomagać osobom zmagającym się z traumami i depresją, okazała się jednak przykrywką dla niebezpiecznych praktyk i przestępstw. 62-latek oskarżony jest o przeprowadzanie "rytuałów" przy użyciu roślin psychoaktywnych i przestępstwa o charakterze seksualnym.

Dariusz T. budował swój wizerunek w mediach społecznościowych, gdzie publikował zdjęcia w kolorowych, egzotycznych koszulach i z koralikami na szyi. W internecie prezentował się jako doświadczony terapeuta, który dzięki alternatywnym metodom leczenia potrafi przywrócić zdrowie nawet najbardziej zdesperowanym osobom. Szczególną uwagę zwracał na praktykę kambo - rytuał z użyciem toksyny amazońskiej żaby, który miał rzekomo oczyszczać organizm i leczyć "psychiczne rany".

W swoim gospodarstwie, przekształconym w ośrodek terapeutyczny, Dariusz T. wprowadzał rygorystyczne zasady. Uczestnicy warsztatów musieli na czas detoksu oddać telefony, komputery i zegarki do depozytu. W zamian za udział w sesjach oczyszczających, zobowiązywali się także do wykonywania drobnych prac na rzecz gospodarstwa. Wszystko to miało służyć pełnemu odcięciu od świata zewnętrznego i skupieniu się na procesie "uzdrawiania".

Niebezpieczne rytuały i szokujące odkrycia śledczych

Za fasadą duchowego przewodnika kryły się jednak praktyki, które nie miały nic wspólnego z medycyną. Jak ustaliła prokuratura, Dariusz T. podczas prowadzonych przez siebie rytuałów wykorzystywał substancje psychoaktywne, w tym marihuanę oraz inne rośliny halucynogenne. W sumie w jego posiadaniu znaleziono aż 7,5 kilograma środków odurzających i substancji psychotropowych.

62-latek usłyszał również zarzuty dotyczące przestępstw o charakterze seksualnym. Według ustaleń śledczych, podczas seansów z użyciem roślin halucynogennych, Dariusz T. dopuścił się czterech czynów przeciwko wolności seksualnej na szkodę dwóch kobiet. Prokuratura podkreśla, że mężczyzna wykorzystywał stan odurzenia uczestniczek, by realizować swoje przestępcze zamiary.

Akt oskarżenia

Sprawa Dariusza T. i jego współpracownika, 41-letniego Łukasza M., trafiła już do Sądu Okręgowego w Szczecinie. Obaj mężczyźni odpowiedzą za posiadanie znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych, a także za organizowanie nielegalnych rytuałów z ich użyciem. Dariuszowi T. dodatkowo postawiono zarzuty przemytu narkotyków z Holandii do Polski oraz przestępstw seksualnych.

Jak przekazała prokurator Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, wobec obu podejrzanych zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Łukasz M., który był już wcześniej karany za podobne przestępstwa, przyznał się do winy. Dariusz T. nie był dotąd notowany przez policję i nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów.

Za popełnione czyny Łukaszowi M. grozi do 10 lat więzienia, natomiast Dariuszowi T. - nawet do 20 lat pozbawienia wolności.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Retrospekcja

Humor pozytywny, chęć pracy nad sobą, cokolwiek to znaczy

Niniejszy raport ma formę listu pisanego do przyjaciela. Poza tym zawiera dość osobiste przemyślenia, jednak postanowiłem go opublikować, pomimo tego, że miałem zamiar już nie umieszczać tu raportów ze swoich tripów. Raport opisuje moje trzecie, i jak na razie ostatnie przeżycie z LSD. "Gryby", "Chacken" muszę powiedzieć, że to Wy skłoniliście mnie do umieszczenia tego raportu tutaj. Chacken - robisz dobrą robotę na tej stronie. Myślę, że jestem bardziej świadomą osobą dzięki tej stronie :) Pozdrowienia dla Was chłopaki i dla całego zespołu neurogrove.

  • Etanol (alkohol)
  • Kokaina
  • Pierwszy raz

Pozytywnie, po alkoholu, u przyjaciela na domówce

Trzy drinki wypite, godzinę od rozpoczęcia spotkania ziomal wyciąga pazłotko, w którym jest koko.

Posypał cztery kreski w kuchni, każdy sobie zajebał, ja najmniejszą, choć nakłaniał mnie, żebym skusił się na dużo większą, heh. Dobrze, że rozsądek starego ćpuna wie swoje- doświadczony licznymi bad tripami z powodu wysokich dawek mózg mówił mi- zaczynaj powoli.

Ssssssppppp! Wyciągnięta. Wracam do salonu, gdzie znajduje się większość imprezowiczów. I co, to już działa? Chyba nic nie czuję, heh.

  • Pierwszy raz
  • Szałwia Wieszcza

pokój hotelowy, podekscytowanie z lekkim niepokojem

Opisane wydarzenia miały mejsce w Holandii, dokąd pojechałem z kumplem w celach zarobkowych na wakacje. Pewnego razu wybraliśmy się po pracy na krótką wycieczkę do Amsterdamu z której wróciliśmy m.in. z 20x ekstraktem szałwii wieszczej.