Rusza nowatorski program dla młodych ludzi zagrożonych narkomanią

To będzie miejsce dla młodych ludzi, którzy jeszcze nie wpadli w nałóg, ale już próbowali narkotyków

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

2382

To będzie miejsce dla młodych ludzi, którzy jeszcze nie wpadli w nałóg, ale już próbowali narkotyków - mówi o nowym ośrodku Adam Lewicki, terapeuta. - Pomoc znajdą tu też ich rodzice

- Ośrodek będzie też otwarty dla narkomanów, którzy przeszli terapię, nie biorą, ale nie wiedzą, co dalej ze sobą zrobić - dodaje terapeuta, były hipis, prowadzi grupy terapeutyczne w Monarze od 14 lat.

W budynku przy ul. Roosevelta 18a będzie mały bar, pracownia komputerowa, pracownie artystyczne, pokój dla osób w sytuacji kryzysowej (będzie można tu przenocować), a w piwnicy klub.

Wymyślili, że w programie powinna być szkoła przetrwania, wspinaczka górska, joga, wspólne wyjazdy i walki wschodu. - My będziemy pokazywać, że jest świetny świat poza narkotykami - dodaje terapeuta.

Właśnie skompletował pierwszą grupę:- Nazywamy ich neofitami - mówi. - Mam chłopaka, który przestał brać amfetaminę, dziewczynę po detoksie i terapii w ośrodku stacjonarnym. Zgłosiła się też matka, która przyprowadzi swojego nastoletniego syna.

To ośrodek przede wszystkim dla młodych ludzi, którzy nie są jeszcze uzależnieni od narkotyków, ale już z nimi eksperymentowali. - Nie wszyscy od razu kwalifikują się do leczenia w ośrodku stacjonarnym - opowiada Lewicki. - Jeśli ktoś palił marihuanę, brał przez dwa tygodnie amfetaminę czy ekstazy, to wystarczy mu pobyt w grupie, którą właśnie tworzę.

O pomyśle opowiadają też ludzie, którzy będą pomagać w ośrodku - Dominika (poprowadzi zajęcia fotograficzne, sama zerwała z braniem), "Kaktus" (po ośrodku stacjonarnym) i Mariusz.

- Wielu z nas po leczeniu nie może się odnaleźć - mówi Mariusz. - Koledzy z dawnego środowiska biorą, a ci normalni nie chcą z nami gadać. Nie każdy ma wsparcie w rodzinie. To prosta droga, żeby wrócić do narkotyków. Tutaj mamy przynajmniej szansę na nowe przyjaźnie.

W ośrodku (otwarty od godz. 8 do 23) zawsze będzie ktoś na dyżurze (terapeuta, psycholog, psychiatra, wolontariusz). Budynek Monar wynajął od miasta, które współfinansuje nowy program i ośrodek.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Spikee_P (niezweryfikowany)
&quot;Jeśli ktoś palił marihuanę, brał przez dwa tygodnie amfetaminę czy ekstazy, to wystarczy mu pobyt w grupie, którą właśnie tworzę&quot; <br>- skoro ktoś zdecydował sie zapalić zioło, lub spróbowć xtc , to zrobił to z własnej nie przymuszonej woli, więc po co robić grupe dla kogoś takiego ?, będzie to chyba jedynie grupa dla osób, które ktoś (rodzice ?) , wysłali tam pod przymusem. <br> <br>&quot;Ośrodek będzie też otwarty dla narkomanów, którzy przeszli terapię, nie biorą, ale nie wiedzą, co dalej ze sobą zrobić&quot; <br>- bardzo dobry pomysł, jeżeli oczywiście chodzi o &quot;narkomanów&quot; ,a nie o tych &quot;Jeśli ktoś palił marihuanę&quot;:/
. (niezweryfikowany)
kontakt z narkotykami mam sporadyczny ;J, a mimo to itak zapisalbym sie do takiej grupy. zajebista sprawa: wspinaczki, sztuki walki, joga... takie osrodki powinny byc wszedzie, wtedy moze mlodziez nie szukalaby zabicia czasu w narkotykach.
fd (niezweryfikowany)
kontakt z narkotykami mam sporadyczny ;J, a mimo to itak zapisalbym sie do takiej grupy. zajebista sprawa: wspinaczki, sztuki walki, joga... takie osrodki powinny byc wszedzie, wtedy moze mlodziez nie szukalaby zabicia czasu w narkotykach.
k-j (niezweryfikowany)
kontakt z narkotykami mam sporadyczny ;J, a mimo to itak zapisalbym sie do takiej grupy. zajebista sprawa: wspinaczki, sztuki walki, joga... takie osrodki powinny byc wszedzie, wtedy moze mlodziez nie szukalaby zabicia czasu w narkotykach.
AleX (niezweryfikowany)
kontakt z narkotykami mam sporadyczny ;J, a mimo to itak zapisalbym sie do takiej grupy. zajebista sprawa: wspinaczki, sztuki walki, joga... takie osrodki powinny byc wszedzie, wtedy moze mlodziez nie szukalaby zabicia czasu w narkotykach.
u_ran (niezweryfikowany)
A ja mam wlasnie ochote sobie zajarac :) W ogole mam ochote jarac caly czas, ale z roznych wzgledow robie to sporadycznie. Czy to oznacza, ze jestem uzalezniony? :] <br> <br>A tak w ogole to nigdy nie napisze sie tak dobrze testu jak po malym buszku - moje zwoje chyba tego potrzebuja :] Co mam w takim razie wybrac? Zawalic szkole, czy ryzykowac uzaleznieneim? <br> <br>Moze by mi w takim osrodku odpowiedzieli :/ <br> <br>
Zajawki z NeuroGroove

Na wstępie pragnę poinformować, że jest to mój pierwszy TR, który napisałem wspólnymi siłami z 'jak napisać trip raport' także proszę o wyrozumiałość

Do rzeczy:

...

SET & SETTING: Dobrze znany park, pobliskie osiedle, towarzyszem był kolega

(w dalszym tekście oznaczany jako K.) na końcówce tripu, czerwcowe popołudnie, całość wynikła na spontanie, w planach miałem po prostu spotkanie ze starym kolegą, nastrój raczej dobry,

  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

Wieczór, własny pokój, pozytywny nastrój, cisza i spokój, chęć spróbowania czegoś nowego

Jest grudzień, drugi dzień świąt. Od kilku dni planuję swoją pierwszą przygodę z DXM. Chcę to zrobić w jakiś dzień wolny, kiedy będzie jasno, by maksymalnie doświadczyć tego przeżycia w jakimś cichym otoczeniu przyrody, jednak postanawiam zrobić to pod wpływem impulsu w tym momencie. Jest 16:15, wrzucam magiczną liczbę 6,66 mg substancji na 1 kg masy ciała, zapijając zieloną herbatą. To Dexacaps, więc obawiam się, że dodatek melisy może mnie zamulić. Chodzę po domu oddając się codziennym czynnościom i czekam na efekty.

  • Dekstrometorfan
  • Katastrofa

idealne!

Trip raport ma bardziej charakter edukacyjny, zgadza się ćpaczki, uczcie się na czyjejś głupocie a nie na swojej wątrobie!

  • LSD-25
  • Przeżycie mistyczne

Wszystko było idealnie zgrane w czasie i przestrzeni. Byłem na wsi, gdzie nie było żadnej latarni w okolicy, wokół cisza i spokój, niebo było bezchmurne i gwiaździste, mama smacznie spała sobie niczego nieświadoma, a ja na dodatek na działkę wziąłem, uwaga… “Spektrum świadomości” Kena Wilbera (akurat wszystkie inne skończyłem a tę mam pożyczoną więc mówię wypadałoby zacząć), w którym opisywał on połączenie wielkich systemów Zachodu z kontemplacyjnymi tradycjami Wschodu. Wszystko co przeczytałem do 109 strony i dwóch sposobach poznania i rzeczywistości jako umyśle, później potwierdziłem pragmatycznie w postaci doświadczenia psychodelicznego. Długo czekałem na tę chwilę. Całość tych rozmyślań utwierdziła mnie w przekonaniu, że to mój najlepiej ułożony i przygotowany trip w dotychczasowym życiu, o najlepszym set and setting jakim można marzyć. Dodajmy do tego okres spadających perseidów a dostaniemy z tego to, że to co wtedy robiłem to była najlepsza rzecz jaką można było w tamtym czasie robić i tak wtedy rzeczywiście czułem. Poza tym widziałem wiele spadających gwiazd oraz jedną perseidę ! Ale wracając do magii…

Dopiero co człowiek odpoczął od Pol’and’Rockowego festiwalu w Kostrzynie nad Odrą uznając go za jedno z lepszych wydarzeń w jego życiu, tak w jego życiu niedługo potem pojawia się coś równie, a może i bardziej spektakularnego. Astralny Wojownik miał pojechać sobie w tym roku na dwa festiwale, z czego jeden się nie odbył, więc odczuwał on niemały zawód. Po Woodstockowym szaleństwie plany były takie by pojechać jeszcze gdzieś. Może jakieś góry, Bieszczady jak w roku poprzednim albo coś nowego czyli Tatry. Plany były płonne, lecz nie wypaliły.