REKLAMA




Propinacja - kto zarabiał na pijaństwie?

Podatki z akcyzy na alkohol i papierosy to istotne składniki dzisiejszych przychodów budżetu państwa. Już Bolesław Chrobry tworząc arcybiskupstwo gnieźnieńskie, nadał mu dziesięcinę z karczm. A potem było już tylko gorzej.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Puls Biznesu
Marcin Dobrowolski

Odsłony

170

Podatki z akcyzy na alkohol i papierosy to istotne składniki dzisiejszych przychodów budżetu państwa. Nie inaczej było w przeszłości, bowiem już Bolesław Chrobry tworząc arcybiskupstwo gnieźnieńskie, nadał mu dziesięcinę z karczm. A potem było już tylko gorzej.

Karczma była obok kościoła parafialnego najważniejszym miejscem zgromadzeń wiejskiej społeczności. Każdy szlachecki majątek posiadał karczmę, ponieważ niemal wszędzie produkowano alkohol. Właściciele ziemscy, jako najwięcej posiadający, produkowali też najwięcej, potrzebowali więc punktu zbytu. Takim była właśnie karczma, w której jednak wraz z rozwojem handlu pojawiały się w późny średniowieczu produkty innych gorzeli, niejednokrotnie lepszych niż miejscowe.

Jak wielką rolę miał handel alkoholem w dawnej Polsce może świadczyć to, że w 1496 r. traktował o niej jeden z zapisów Statutów piotrkowskich (przywileje, które Jan Olbracht nadał szlachcie, aby namówić ją do udziału w wojnie z Mołdawią). Najważniejszy zapis mówił:

Znosimy na zawsze nadużycie, t.j. zmuszanie poddanych, aby do domów i karczem przyjmowali piwo z miast królewskich, stanowiąc, aby panowie wsi i ich poddani w tej wolności byli zachowani, iż wolno każdemu piwa i inne trunki skądkolwiekbądź brać i we wsiach ich warzyć i warzyć kazać i wolno użytkować bez wszelkiej obawy z naszej strony, lub starostów naszych zakazu, aresztowania lub kary.

Prawo to dawało właścicielowi ziemskiemu wyłączne prawo handlu alkoholem na terenie swoich włości. Szlachcic miał też prawo postawić karczmę i wydzierżawić ją innym osobom, za co też przyjmował dochód. Teoretycznie chłopi również mogli prowadzić tego typu działalność, lecz w praktyce ich ubóstwo i konkurencja ze strony ziemiańskiej uniemożliwiały założenie własnej karczmy i produkcję alkoholu.

Schlebiający ludzkim nałogom interes był tak intratnym źródłem przychodu, że zaangażował się weń również Kościół. Proboszczowie i kanonicy fundowali karczmy mimo, że wielokrotnie im tego zabraniano. Już w 1279 roku legat papieski ogłosił u nas zakaz trudnienia się przez duchownych szynkarstwem. Nie było to prawo respektowane, skoro musiano je wielokrotnie powtarzać. Synod uniejowski z 1326 r. nakazał duchownym świecenie przykładem i jako zgorszenie wskazał pijaństwo oraz czerpanie z niego korzyści. Również wizytacja diecezji włocławskiej w 1423 roku wskazuje tę patologię jako jedną z największych wśród miejscowego kleru. Jednocześnie jednak przepisy kościelne zawierały furtkę umożliwiającą duchownym odwiedziny karczmy w sytuacji zaproszenia przez ważną osobistość. A taka zawsze się znajdzie. Wraz z postępem kontrreformacji i zaostrzeniem prawa kanonicznego rozpoczęło się respektowanie kościelnych przepisów.

Karczma była miejscem, w którym spotykały się osoby różnych stanów: chłopi, kupcy, mieszczanie, szlachta i kler. Ten egalitaryzm kieliszka nie w smak był jednak nobilitowanym, którzy rozpoczęli starania o segregację w przybytku pijaństwa. W 1576 r. spisana konstytucja praw księstwa mazowieckiego nie tylko zakazywała picia z kmiotkami, ale zwalniała od odpowiedzialności chłopa, który by zabił w karczmie szlachcica.

Do XVI wieku wina, piwo i miód, a potem wódka królowały na stołach. Serwowane piwa nie smakowałyby raczej ich dzisiejszym fanom - były lekkie, o niewielkiej zawartości alkoholu. Wina sprowadzano głównie z Węgier, ale także z Niemiec, Francji, Włoch czy Hiszpanii. Najbogatsza piwnica mieściła się w warszawskiej kamienicy Fukiera. Miała niezwykle bogate zbiory - w latach II RP król Afganistanu kupił w niej ponad trzystuletnią butelkę węgrzyna.

Karczmy prowadzone były najczęściej w systemie dzierżawczym, to znaczy należące do posiadacza ziemskiego wynajmowane były przez karczmarzy, najczęściej Żydów. Na przełomie XVIII i XIX wieku ta grupa narodowościowa całkowicie niemal opanowała ten sektor gospodarki. Karczma stała się instytucją kredytową, punktem zbornym okolicznych mieszkańców i źródłem tragedii wielu z nich. Wciąż utrzymywano propinację, czyli wyraźny zakaz sprzedawania w karczmie napojów spoza lokalnego majątku ziemskiego.

Prawo to zniesiono w zaborze pruskim w 1845 roku, w austriackim w 1889 roku a w rosyjskim w 1898 r. W ten sposób zniknęła instytucja, która przez kilkaset lat wraz z poddaństwem stanowiła dwie najcięższe kajdany zniewolenia chłopów.

Oceń treść:

Average: 6 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Metoksetamina
  • Pozytywne przeżycie

Ciag metoksetaminowoDXMowokodeinowobenzodiazepinowy, nastroj tak dobry, jak dobry mozna miec spedzajac swieta z tesciowa w jednym mieszkaniu. :)

Trip mial miejsce jakis czas temu, podczas swiat w Polsce. Bylismy nieco zmeczeni wycieczka, w dobrych nastrojach, nieco sentymentalnie - byla to nasza ostatnia dawka metoksetaminy z tego sortu. Miala byc to nasza czwarta (?) dawka tego dnia. Zamknelismy sie w malym pokoju, zapalilismy swieczki (raczej w celu praktycznym, niz nastrojowym) i uwazylismy dawke. Iniekcja poszla gladko jak zwykle, nawet to lubie, mam mile skojarzenia zapachowe (przez odkazanie miejsca wkucia perfumami), ktore rzutuja na trip i odruch pawlowa na widok strzykawki.

  • Bad trip
  • Marihuana
  • Powój hawajski

mieszkanie, paru znajomych

 Trip report przeniesiony z forum hyperreal.info. 

 

To miał być zwykły wieczór w towarzystwie czysto męskim, bez przeżyć płciowo istotnych. Piwo i kwiatostany konopii w szerszym gronie. Ta zwykłość bolala Franiela najbardziej. Głód solidnego odurzenia odzywał się w nim coraz donośniej. W końcu skrystalizował się w zamiarze konsumpcji paru nasionek rośliny z odległych wysp. Spożyte przed przybyciem przyjaciół na długo pozostawiły gorzki smak w jego ustach i  jak się później okazało, nie tylko w ustach. 

  • Grzyby halucynogenne

Witam! Ludziska co ja wczoraj przezylem... nie wyobrazalna faza. Zjadlem 56 sztuk. I to byl blad. Chyba za duzo jak na pierwszy raz. Zjadlem o 22.10. Do godziny 2.30 bawilem sie zajebiscie. Potem zaczal sie myslotok, lezalem sam w lozeczku i myslalem, myslalem i myslalem.... wstydze sie przyznac, ale przechodzily przez moja glowe mysli samobojcze (oczywiscie z decyzja chcialem poczekac do zejscia fazy). Pozniej tak gdzies okolo 3.20 zrobilo mi nie dobrze i ruszylem w strone lazienki. Niestety obudzilem sie na podlodze w przedpokoju, a scislej mowiac obudzil mnie stary.

  • Amfetamina
  • Pozytywne przeżycie

Nastawienie psychiczne: bardzo pozytywne, już wcześniej miałam na to ochotę. Otoczenie: prawie cały czas w ruchu, także ciężko cokolwiek tu sprecyzować. Okoliczności: nagła możliwość kupna narkotyku. Stan psychiczny: trochę rozstrojony przez ostatnie negatywne doznania z marihuaną. Nastrój: lekkie napięcie, czy aby na pewno wszystko będzie działo się dobrze. Myśli i oczekiwania: oby tylko towarzyszka nie wyleciała z żadną złośliwością, bo jest do nich skłonna.

„Chwile, które opiszę nie posiadały żadnych odczuć na kształt strachu, on choć

obok obrazowany w innych osobach, ich słowach nie mógł przejść do mojej duszy.”

Nie bez powodu taki tytuł nadaję memu trip raportowi, chcę by już w pierwszych słowach

zwrócono  uwagę na głównie zapamiętaną we mnie wtedy nadzwyczajność.

 

Żadna czysta wyobraźnia nie jest w stanie pojąć, wyimaginować sobie tego tak,

by zrozumieć tę formę błogostanu, która wywołana jest właśnie narkotykami.

 

randomness