REKLAMA




Proces w sprawie śmierci dilera narkotyków

Przed Sądem Okręgowym trwa proces trzech mężczyzn oskarżonych o śmiertelne pobicie dilera narkotyków. Chłopak zginął, gdyż był winien swemu dostawcy... 40 zł

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza/Wrocław

Odsłony

1994
Był winien Grzegorzowi N. 80 zł, a miał tylko 40 zł. Dlatego go zabili. Widziałem, jak wciągnęli go do bramy - mówił wczoraj przed sądem kolega "Mucina", zakatowanego na śmierć drobnego dilera narkotyków

O śmiertelne pobicie chłopaka w listopadzie 2001 roku oskarżeni są Grzegorz N. i bracia Filip i Patryk Z. To Grzegorz N. miał dostarczać "Mucinowi" narkotyki, które ten sprzedawał "na bajzlu" na Dworcu Głównym lub w dzielnicy. Marcinowi, który zeznawał wczoraj jako świadek, dawał za darmo, bo byli przyjaciółmi.

- Stałem koło budki telefonicznej, gdy "Mucin" dzwonił do Grzegorza N. Brakowało mu 40 zł do rozliczenia, bo część narkotyku rozlał. Powiedział mi wtedy, że Grzegorz go załatwi - opowiadał w sądzie Marcin. Gdy po obiedzie znowu wyszedł z domu, na rogu stał biały samochód, a trzech mężczyzn wciągało "Mucina" do bramy. - Bałem się. Uciekłem - mówił.

- Jak bardzo się pan bał? Czy trzęsły się panu nogi? - pytała jedna z obrońców.

- Trzęsły - przyznał Marcin M. Przyjaciela więcej nie widział. Po dwóch dniach jego ciało znaleziono w Lasku Rędzińskim. Zmarł na skutek obrażeń wewnętrznych. Prokuratura ustaliła, że to oskarżeni wywieźli go białym fiatem do lasu. Tam bili i kopali po całym ciele. Podczas konfrontacji Marcin potwierdził, że byli to Grzegorz N. i bracia Z. - Wiem, że z powodu moich zeznań mogą siedzieć, ale należy im się. Zabić człowieka dla 40 zł - mówił w prokuraturze.

Czy jednak się nie myli? Był przerażony i pod wpływem narkotyków. Najpierw mówił o trzech napastnikach, potem o czterech, a w końcu, że ten czwarty znalazł się tam przypadkowo. Od samego początku wymieniał tylko Grzegorza N.

W celi Filipa Z. znaleziono gryps: "Frajer, który gryzie piach, to Mucin. Wk... mnie, bo nie chciał oddać szmalu. Brał towar na pogonkę i się nie rozliczał". Nie wiedział, kogo i dlaczego bił? W innym grypsie Grzegorz N. miał przekonywać braci Z., aby pobicie "Mucina" wzięli na siebie, bo mają mniej obciążone konto. Świadków na tę okoliczność sąd przesłucha 7 października.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

JUZ MNIE TO WKURWIA (niezweryfikowany)
mnie to czasami przeraża takich skurwysynów powinni zamykać do końca zycia w klastkach i karmić woda i chclebem żeby zdechliz z głodu i męczyli sie przez tydzien.......
pit har (niezweryfikowany)
mnie to czasami przeraża takich skurwysynów powinni zamykać do końca zycia w klastkach i karmić woda i chclebem żeby zdechliz z głodu i męczyli sie przez tydzien.......
randomness