Proces o przemyt 6 kg amfetaminy

Rozpocznie się proces w sprawie przemytu amfetaminy dokonanego w 1995 r.

Anonim

Kategorie

Źródło

PAP 24.03.200

Odsłony

1739
Za udział w przemycie z Polski do Niemiec blisko 6 kg amfetaminy odpowiadać będzie przed szczecińskim sądem czworo mieszkańców Gdańska. Grożą im kary do 15 lat więzienia.

Akt oskarżenia skierowano w tej sprawie w piątek do Sądu Okręgowego w Szczecinie - poinformowano w szczecińskiej Prokuraturze Okręgowej.

Z przemycanych przez oskarżonych blisko 6 kg amfetaminy uzyskać można ok. 60 tys. porcji narkotyku. Prawdopodobnie miał on trafić przez Niemcy do Skandynawii.

Dwoje z oskarżonych, małżeństwo z podwójnym obywatelstwem polskim i niemieckim, przebywa obecnie w Hamburgu. Dlatego też będą wzywani do stawiennictwa w polskim sądzie. Jeden z obywatelstwem polskim po odbyciu części kary w Niemczech wrócił do kraju. Czwarty, również obywatel Polski, w czasie postępowania prowadzonego w Niemczech zdołał wrócić do kraju. Będzie odpowiadał przed polskim sądem.

W listopadzie 1995 r. w turystycznym autokarze jadącym z Gdańska do Hamburga niemieccy celnicy z przejścia granicznego Kołbaskowo-Pomellen znaleźli blisko 6 kg amfetaminy. Postępowanie prowadzone przez niemiecką policję doprowadziło do ujawnienia 6-osobowej grupy Polaków zainteresowanej przejęciem narkotyku.

Według niemieckiej policji, jeden z nich od dłuższego czasu zajmował się handlem środkami odurzającymi - również amfetaminą. Pięciu z nich skazanych zostało w Niemczech na kary od 3 do 8 lat więzienia. Troje z nich oraz Polak, który nie został objęty postępowaniem prowadzonym w Niemczech, odpowiadać będzie w odrębnym procesie przed Sądem Okręgowym w Szczecinie. Ich właśnie dotyczy akt oskarżenia skierowany w piątek do sądu.

Kluczowym dowodem w sprawie będzie 270 kaset magnetofonowym przekazanych przez niemiecką policję z zapisami rozmów telefonicznych prowadzonych przez przemytników. Przemytnicy nazywali - w rozmowach telefonicznych - amfetaminę kawiorem.

Oskarżeni nie przyznają się do winy. Jeden z oskarżonych powiedział, że słyszał o przemycie, ale anabolików.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • Tripraport

Rzecz działa się na imprezie urodzinowej kolegi, także nastawienie bardzo dobre. Liczyłem na jakiś grubszy lot ale się przeliczyłem :)

Czuję się jakbym zapominał słów w języku polskim. A jeśli w polskim to pewnie w jakimkolwiek innym tymbardziej. Trochę jakbym wracał, cofał się w rozwoju do dzieciństwa. Niewinnego przekręcania, pacholęcego słowotwórstwa. Kurwa mać, nie było mi do śmiechu. Czułem się jakbym z minuty na minutę coraz bardziej głupiał. Myśli rozjeżdżają się we wszystkie strony, przekraczam wcześniej nie zdobyte przeszkody, choć chyba tego nie chcę. Starczy. Już bardziej czuję niż myślę. A czuję że jest grubo bo nawet nie umiem podnieść dobrze głowy.

  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

nastrój bardzo dobry, nastawienie pozytywne, początkowo lekka ekscytacja. miejsce: mieszkanie przyjaciela. dwie "czyste" osoby towarzyszące.

Normal
0

21

false
false
false

PL
X-NONE
X-NONE

MicrosoftInternetExplorer4

  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Nastawienie: podekscytowanie, długo czekałem by skosztować metocynę. Liczyłem na spotkanie z drugą stroną życia, przybliżenie do Matki Natury, przeżycie enteogeniczne i mistyczne. Byłem sam, miałem nadzieję na uzyskanie mistycznych i osobistych doświadczeń, a do tego towarzystwo nie sprzyja. Miejsce: najpierw dom, spacer do sklepu i parku, potem znowu dom.

W dniu wczorajszym doszła długo oczekiwana paczka. A w niej 100 mg 4-HO-MET. Dawkowanie wg Shulgina to 10-20 mg doustnie. Nie czekając długo zażyłem ~10 mg doustnie i zaczekałem na efekty. Była godzina 13.07. Po regulaminowych 30 minutach poczułem się jakbym wziął antydepresant: citaproam, albo tianeptynę. Jednak uznałem że to było za słabo. Po godzinie wziąłem drugą taką samą porcję. Od tej pory zaczyna się właściwy opis podróży.

  • LSD-25
  • Marihuana
  • Tripraport

Podekscytowanie nadchodzącym tripem planowanym już od dłuższego czasu i mającym odbyć się podczas pobytu w Norwegii; nadzieja na kanapowy, introspektywny trip która niestety zostaje dość brutalnie rozwiana.

Wyprawa na dworzec w Oslo od początku jawi się w moim umyśle jako coś abstrakcyjnego. Z pewnym niepokojem wyczekuję momentu, w którym poznam K – naszego kwasowego towarzysza. Dość dotkliwie odczuwam to, że jestem w całkowicie nieznanym miejscu, otoczona masą ludzi spieszącą się nie wiadomo dokąd i po co, podświadomie wyłapuję niezrozumiałe strzępki norweskich rozmów. Czekam na K razem z P, jednocześnie przecierając oczy i usiłując wyplenić z nich resztki zaspania będące skutkiem zerwania się z łóżka o nieludzkiej wręcz godzinie.