srodek: skóry san pedro 25g, wiec pewnie musi sie znalezc w dziale peyotl, ruta stepowa 4g, salvia susz z lufki.
osoby: ja, moj kumpel i jeszcze jeden gosc, ktory pojechal na benzydaminie hehe.
set: g. 19, ciepły czerwcowy wieczór, maj flat
"Nic nie wiem o Tajfunie. Nigdy na oczy go nie widziałem. Nie wiem co to za produkt i jakie substancje zawiera. Nie ma takiej możliwości, aby był sprzedawany w moich sklepach."
Dawid B. zwany królem dopalaczy przeprosił w poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Łodzi wszystkie osoby, które ucierpiały wskutek spożycia wyrobów kupionych w jego sklepach. - Nie było moją intencją, aby ktoś ucierpiał. Zawsze chciałem, aby środki sprzedawane w moich sklepach były bezpieczne i legalne - oznajmił Dawid B.
Oskarżony nie powiedział tego wprost, ale najpewniej chodziło mu o sytuacje, kiedy klienci jego sklepów po zakupie dopalaczy poczuli się tak fatalnie, że trafili do szpitala.
28-letni Dawid B. w swoich dodatkowych wyjaśnieniach odniósł się m.in. do decyzji z 2 października 2010 roku, kiedy zakazano mu handlu dopalaczami, a mimo to nadal handlował. Oskarżony skonsultował się ze swoimi prawnikami, którzy przekonali go, że decyzja o zakazie nie jest dla niego wiążąca.
A to dlatego, że - zdaniem prawników - nie było podpisu na decyzji, Dawid B. otrzymał jej kopię, a nie oryginał i była w niej mowa o specyfiku "Tajfun", o którym oskarżony - jak utrzymywał - nie miał pojęcia.
- Nic nie wiem o "Tajfunie". Nigdy na oczy go nie widziałem. Nie wiem co to za produkt i jakie substancje zawiera. Nie ma takiej możliwości, aby był sprzedawany w moich sklepach - przekonywał król dopalaczy. Nawiązując zaś do ewentualnej szkodliwości jego produktów, Dawid B. zeznał: - Wytwarzaniem i mieszaniem substancji w produktach zajmowali się tzw. chemicy. Ja nie miałem wpływu na to, co w tych wyrobach się znajduje. Starałem się nie kupować środków nielegalnych, odurzających. Wychodziłem z założenia, że to co nie jest nielegalne, to w stu procentach jest bezpieczne.
Prokuratura zarzuca Dawidowi B., że w 2010 roku w Łodzi i innych miastach w kraju poprzez sieć sklepów Smart Szop, których był właścicielem, handlował dopalaczami określając je jako artykuły kolekcjonerskie. Ponadto wyprodukował i wprowadził do obrotu produkty o takich nazwach jak Koko Mięta, Koko Cherry, Exotic Koko, Black Widow, Smart Shiva, Mister Brain czy Hammer. Z tego powodu sprowadził niebezpieczeństwo dla zdrowia wielu osób, które uległy zatruciu i trafiły do szpitala. Lista pokrzywdzonych liczy 52 nazwiska. Oskarżonemu grozi do ośmiu lat więzienia. Kolejna rozprawa na procesie, który trwa trzy lata i dobiega końca, odbędzie się w maju br.
srodek: skóry san pedro 25g, wiec pewnie musi sie znalezc w dziale peyotl, ruta stepowa 4g, salvia susz z lufki.
osoby: ja, moj kumpel i jeszcze jeden gosc, ktory pojechal na benzydaminie hehe.
set: g. 19, ciepły czerwcowy wieczór, maj flat
Pozytywne,mój pokój,rodzice w pokoju za ścianą.
Witam wiem, że jest aż od groma tripów z dxm. Lecz nie ma chyba żadnego z mieszanki dxm i butanu, która jest warta uwagi!
Trip raport jest rzecz jasna pisany następnego dnia.
T+00:00(22:30)
Laduję 50 tabletek w około pół godziny po kolejnych 20 min kolejne 10.
T+01:00
Dopiero teraz odczuwam działanie dxm na około 50-60 % peaku. Po zamknięciu oczu lekki efekt wirowania lecz jeszcze żadnych CEV-ów.
T+02:00 (peak)
Ciepłe majowe popołudnie nad rzeką, tuż obok jakiejś fabryki. Ja, moja ówczesna dziewczyna i przyjaciel spotkaliśmy się w celu picia piwa i palenia papierosów. A potem wyszło jak wyszło.
Prolog:
Spotkaliśmy się razem z moją ówczesna dziewczyną i przyjacielem kulturalnie napić się piwa po szkole. Nic nadzwyczajnego, zdażało się już wcześneij. W trakcie dziewczyna zaproponowała że może zapalimy sobie coś fajnego. Naturalnie się zgodziliśmy bo dlaczego by nie, więc po jakimś czasie poszła do od jakiegoś kumpla i wróciła z paleniem. Powiedział jej że może być lekko halycunogenne.
Doświadczenie:
Trzydniowy festiwal Sadhana Open Air. Nastawienie w 100% pozytywne.
Rzecz działa się na Sadhanie – cokolwiek małokalibrowym (~150 osób) festiwalu na otwartym powietrzu, urządzonym na obrzeżach Domachowa, niedaleko trójmiasta.
Pole, las, mały chill stage, niewiele większy main, stoisko z jedzeniem i piciem. Namioty, lubiani (bardzo) i zaufani ludzie w ilości czternastu + ja. Dużo dragów. Cudnie.
Komentarze