REKLAMA




Proces handlarzy dopalaczami dopiero jesienią. On zachorował, ona wyszła z sądu

Proces pary handlującej dopalaczami rozpocznie się dopiero jesienią. Jakub G. zachorował i nie mógł zasiąść w ławie oskarżonych. Z kolei Patrycja M. wyszła z sądu na chwilę przed rozprawą.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Dziennik Wschodni
Jacek Szydłowski

Odsłony

343

Proces pary handlującej dopalaczami rozpocznie się dopiero jesienią. Jakub G. zachorował i nie mógł zasiąść w ławie oskarżonych. Z kolei Patrycja M. wyszła z sądu na chwilę przed rozprawą.

Obrońca Jakuba G. przysłał do sądu zwolnienie lekarskie. Wynika z niego, że jego klient nie będzie mógł uczestniczyć w procesie co najmniej przez trzy miesiące. – Sąd zweryfikuje informacje o stanie zdrowia oskarżonego – zapowiedziała sędzia Marcelina Kasprowicz. – Zwrócimy się w tej sprawie do biegłych, którzy przygotują stosowną opinię.

Oskarżona w tej samej sprawie Patrycja M. czekała w sądzie na rozpoczęcie procesu. Kiedy jednak pojawili się dziennikarze, nie zdecydowała się wejść na salę rozpraw i wyszła z budynku. W tej sytuacji rozprawa została odroczona do 28 września.

Jakub G. prowadził sklep przy ul. Furmańskiej w Lublinie. Patrycja M. była tam ekspedientką. W „Hindu Point” można było kupić dopalacze, m.in. „Cząstkę Boga” – bardzo silną substancję psychoaktywną. Klienci sklepu poczęstowali dopalaczami swoich znajomych.

Dwie z tych osób poważnie się zatruły i trafiły do szpitala. Jakub G. i Patrycja M. zostali później oskarżeni o sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób. Nie przyznali się do winy. Podczas pierwszego procesu ich obrońca wniósł o umorzenie sprawy. Przekonywał, że ofiary dopalaczy przyjmowały je z własnej woli.

– Co więcej, wbrew ostrzeżeniom na opakowaniu, które mówiły, że produkt nie nadaje się do spożycia – dodawał w sądzie mec. Piotr Krystoń, obrońca oskarżonych.

Jakub G. zapewniał, że środki, którymi handlował, służyły do tylko rozstawiania w glinianych misach. Miały zapewniać dobrą atmosferę w domu. W grudniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy Lublin – Zachód umorzył sprawę. Uznał, że sprzedaż substancji, jakie oferowano przy ul. Furmańskiej, nie jest przestępstwem.

– Na opakowaniach jest wyraźne ostrzeżenie, że substancje te nie nadają się do spożycia – skwitował sędzia Artur Jakubanis. Dodał, że skoro „Cząstką Boga” zatruły się tylko dwie osoby, to nie można mówić o sprowadzeniu zagrożenia na większą skalę.

Śledczy zaskarżyli rozstrzygnięcie z pierwszej instancji. Sąd Okręgowy w Lublinie przyznał rację prokuraturze. Uchylił rozstrzygnięcie sądu rejonowego i skierował sprawę do ponownego rozpoznania. Patrycji M. i Jakubowi G. grozi nawet do 8 lat więzienia.

Oceń treść:

Brak głosów