Pomysł gangów: po narkotyk na pocztę

Nasila się przemyt narkotyków w niewielkich przesyłkach, po odbiór których gangsterzy wysyłają podstawione osoby. Minimalizują w ten sposób ryzyko związane z ewentualną wpadką.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Rzeczpospolita
Grażyna Zawadka

Odsłony

624

Do Polski trafiają tą drogą kokaina, marihuana, amfetamina, ale i coraz częściej różnego rodzaju dopalacze. Odbiorcami są prywatne osoby z różnych części kraju, jednak faktycznie towar trafia do gangów, które organizują całe przedsięwzięcie.

– Grupy przestępcze zmieniają taktykę i przemycają narkotyki już nie tylko ukryte w dużych transportach towarów, ale również dzielą zakazane substancje na mniejsze partie. Trafiają one do kraju w przesyłkach deklarowanych jako na przykład prezenty. Takie paczki z zagranicy zawierające narkotyki coraz częściej przechwytujemy – mówi „Rzeczpospolitej" Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji.

Najnowszy przykład: kokaina wysyłana z Chile trafiała do Łomży. Jedną z przesyłek przejęli funkcjonariusze CBŚP z Radomia i Warszawy przy wsparciu naszych i niemieckich celników.
– Przejęliśmy 300 g czystej kokainy, z której można wyprodukować ponad kilogram w obrocie dilerskim. Szacunkowa wartość narkotyków to 40 tys. euro – podaje Hamelusz.

Do aresztu trafiło dwóch mężczyzn. Kluczową rolę w procederze odgrywał jeden z nich, który chociaż ma dopiero około trzydziestki, zdążył już przesiedzieć dziesięć lat w więzieniu w Wenezueli właśnie za przemyt narkotyków.
M.in. z Etiopii wysyłano do Polski khat, narkotyk, który na Lubelszczyźnie odbierały zwerbowane w tym celu osoby: małżeństwo z Hrubieszowa i mężczyzna z Lublina. Następnie paczki oddawali zleceniodawcom, którymi byli dwaj Holendrzy.

Pierwszą partię przesyłek z 16 kg khatu policjanci CBŚP skonfiskowali wiosną 2015 r., kolejną zawierającą łącznie 8 kg narkotyku, który przyszedł tym samym szlakiem, dwa miesiące później. Docelowo khat miał trafić na Zachód.

Śledczy ujawniają także przesyłki z Chin, chociaż w nich są głównie dopalacze. Niemal kilogram brefedronu (składnik dopalaczy) znaleźli policjanci wrocławskiego CBŚP w paczce z tego kraju, której adresatem był mieszkaniec Wrocławia. Również z Państwa Środka pochodziło 1,5 kg substancji psychotropowych i ok. 1,6 kg dopalaczy, jakie przyszły do młodego mężczyzny z województwa zachodniopomorskiego. Przesyłki wytropili szczecińscy celnicy.
– Towar zapakowany w trzy paczki miał wartość ok. 140 tys. zł. Wątpliwe, by dwudziestokilkulatka było stać na sfinansowanie zakupu – przypuszcza jeden ze śledczych.

By nie budzić podejrzeń celników i policjantów, nadawcy ślą przesyłki jako m.in. prezenty, żywność, zabawki czy kosmetyki o niskiej wartości, więc niepodlegające opłatom. Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zwykle wychwytują je, rozpracowując narkotykowe gangi. Swoimi sposobami wiele z nich potrafią też wykryć celnicy. Chociaż jak można sądzić, wyławiana jest tylko część z lawiny takich przesyłek.

– Często odbierają je osoby ze sobą w żaden sposób niezwiązane, nieznające się i bez kryminalnej przeszłości. Łączy je zleceniodawca – mówi nam policjant ścigający przestępczość narkotykową.
Śledczy uważają, że taki sposób dystrybucji narkotyków będzie wykorzystywany coraz częściej. – Wpadka dużego transportu oznacza dla grupy przestępczej ogromne straty. Ryzyko jest nieporównanie mniejsze, jeśli ta sama ilość podzielona na wiele paczek trafi do różnych adresatów, którzy za drobną opłatą je oddadzą – twierdzi nasz rozmówca.

Skalę „narkotykowego przemytu" za pomocą przesyłek trudno precyzyjnie oszacować, ponieważ nie ma statystyk, które by wyodrębniały ten sposób dystrybucji.

Oceń treść:

Average: 8 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Doskonałe nastawienie - zero zmartwień, totalnie czysty umysł napędzany pozytywami wokół mnie.

Zacznę od krótkiego wprowadzenia, które powinno Ci nieco przybliżyć sytuację. Od 3 dni doskonale bawiłem się w Amsterdamie całe dnie sprawdzając pokaźne ilości różnych gatunków marihuany. Nastał czas sięgnięcia po grzyby, w celu przekonania się jak wpłynie na mnie psylocybina. Niejednemu doświadczonemu psychonaucie zapewne wyda się to zabawne, bo „co mogą człowiekowi zrobić łysiczki”, ale byłem bardzo podekscytowany faktem, że przetestuję nareszcie grzyby – przed wyjazdem czytałem masę trip raportów, artykułów i publikacji na temat psylocybiny.

  • DMT
  • Ketamina
  • Przeżycie mistyczne

Burzliwy okres w moim życiu, nawrót depresji (tej z serii - nie wychodzę z łóżka, nie myję się, nie chodzę do pracy). Noc, łóżko, obok kobieta i pies.

Lata temu, chyba już dziesięć, miałem swoje pierwsze psychodeliczne tripy. Grzyby, trufle, kaktusy, kwasy... wiadomo. Dotarłem do sedna materii, odkryłem miłość, wieczność i zaburzenia psychotyczne, które niesamowicie utrudniały mi życie.

 

Chociaż patrząc na to z dzisiejszej perspektywy (czytaj: po doświadczeniu, które mam zamiar ci przybliżyć) byłem zbyt niedojrzały i zadufany w sobie, żeby to zrozumieć, częściowo przynajmniej. Byłem pewien, że psychodeliki tylko głaszczą cię po główce, a wszystko to - to naćpanie.

 

  • Bad trip
  • Kodeina

mój pokój. humor pozytywny. chciałam wychillować się przy muzyce jak to zawsze robię po thio :)

Piątek. Nie mogę ruszyć się z domu, bo dostałam cynk, że tego dnia ma być łapanka "niespodzianka". Wolę nie ryzykować. Siedzę z siostrą u mnie w pokoju. Nagle wpadam na pomysł, żeby coś zabakać z siostrą. Ale kiedy stwierdzam, że nie zdążę już nic zamotać (miałam na to 2h, bo mama miała wrócić niedługo do domu), postanawiam zamotać kodę. Po około godzinie pisania do znajomych, żeby ktoś zamotał mi tabsy, typiara, z którą mam na tę chwilę spinę napisała, że lajtowo mi kupi i przyniesie na chatę. Sobie myślę: może typówa nie jest taka zła jak zawsze mi się wydawało?

  • Bad trip
  • Marihuana

To moja przyjaciółka od wielu lat, myślałam, że znamy się dobrze...Samotna noc w pokoju, w łóżku, od lat to mój rytuał

Myślałam, że znamy się dobrze. Już kilkanaście dobrych lat razem idziemy przez życie. Choć czasem potrafiła ranić, wiedziałam jak sobie z tym radzić. Nie miałam jej tego za złe, zawsze wytykała błędy, czasem w bolesny sposób, ale pomagała mi zmienić życie na lepsze. Otworzyła mi oczy na wiele spraw...Noc, noce są moje, to namiastka wolności. Mogę pobyć sama ze sobą, zatracić się w sobie, pomyśleć. Jestem introwertykiem, wiec czerpie energię z samotności. 2 w nocy łóżko, muzyka i tylko Ja.